niedziela, 9 marca 2014

Poturnusowo



Już odetchnęliśmy , nawet powoli wdrażamy się w nasz domowy system. Pora więc na relację poturnusową.

Z każdej strony turnus ten był wyjątkowy. Pierwszy raz byliśmy na Zimowisku, nie do końca wiedziałam jaką ono ma formę. Jedyne czego oczekiwaliśmy to rozwijania relacji społecznych i komunikacji, jak zwykle nie zawiedliśmy się.

Dla Antosia to był trudny czas. Okazało się bowiem, że wreszcie , mając 3,5 roku Antoś ma narzędzia by wyrażać tęsknotę. A tęsknił bardzo. Za Tatą, za domkiem, za Marleną, za Gosią...Każdego dnia tęsknota się nasilała, lista osób i obiektów do których Mały tęskni sie wydłużała, a z tej gigantycznej tęsknoty Antoś nauczył się migać " Opole". 
Oliwy do ognia dolewał fakt, że Antoś tęsknił za Hanią. To w sumie nawet śmiesznie brzmi, że brat tęsknił za siostrą, która mieszkała za ścianą z Babcią, ale rzeczywistość turnusowa ma to do siebie , że dzieci były w innych grupach , nieustannie się mijały i de facto najwięcej wspólnego czasu spędzały na posiłkach i na basenie. 
I choć trudno było patrzeć na tęskniąceo smutaska, choć nie raz po kryjomu wycierałam łezkę to jednak duma mnie rozpiera. Antulek nie tylko silnie przeżywa różnorakie emocje ale jeszcze potrafi je wyrazić!!!!

Na szczęście nie tylko na tęsknocie upływał Antosiowi czas. Na pewno było mu łatwiej wejść w system zajęć, bo znał terapeutki( i codzienne, głośne " Asiaaaaa" na korytarzu:)

Ogromnym uczuciem obdarzył p. Dorotkę. Już pierwszego dnia zajęć na terapii p. Dorotka wkupiła się w łaski poprzez budowanie zjeżdżalni dla aut z taśmy malarskiej. Antek tak się pracą zachwycił , że zapomniał w ogóle o autach które przytaszczył na zajęcia i z gigantyczną frajdą bawił się szyszkami!!! Musiało mu się naprawdę podobać, skoro na spacerach zbierał szyszki z osobistym przeznaczeniem " dla Dorotki". Pękałam z dumy gdy na tych swoich krótkich nóżkach biegł potem przez całą stołówkę, z reklamówką pełną szyszek by dać " prezent".

Sysunia pysności:)


Z p. Dorotką nawiązać jakąś taką tajemną więź, bliskość. Tulił się do niej przy każdej okazji i uznał za prawdziwy autorytet: cokolwiek p. Dorotka powiedziała Antulek przyjmował bez sprzeciwu, co jest przecież rzadkie , bo krakowski targ to przecież dyscyplina w której Antoś już dawno zdobył złoty medal.

Odpoczynek?Oczywiście! Nie ma to jak wyłożyć się na p. Dorotce


Czy te oczy mogą kłamać?



I " wejść w cudze buty" nabrało nowego znaczenia:)


To jest moje ukochane zdjęcie. Chyba podejrzewam dlaczego ono stało się " banerkiem" Zimowiska. Dla mnie oddaje ono to co w relacji najważniejsze; zaufanie, bezpieczeństwo i bliskość. Oczywiście z p. Dorotką:)


Z p. Ulą wiążą się radosne próby słowotwórcze Łobuza. Antonio bardzo chciał powiedzieć" Ula" , ale za nic mu to z paszczęki nie wychodziło. Wykoncypował sobie więc, że można to trudne słowo obejść. Jak? Pani Ula została ochrzczona " Ola Uuuuuu":)
Rozbawiłam i ja p. Ulę niemało, gdy p którychś zajęciach nieśmiało zapytałam czy Antoś w ogóle coś mówi , rozmawia...no bo wiecie, w końcu to zajęcia z komunikacji. Mówi? Okazało się, że Antek nawija jak najęty, a czego powiedzieć nie umie to miga, pokazuje, wskazuje wykazując cierpliwość komunikacyjną na najwyższym poziomie:)))

Gadam, śpiewam , migam...full serwis!


A zajęcia grupowe? A całkiem, całkiem nieźle. Wprawdzie Antoniusz zaprezentował swój ośli upór i charakterek ale okazało się, że gdy tylko terapeuta mu wytłumaczył w czym rzecz, a najlepiej rozrysował Antek spokojnie dał się przekonać do cudzej koncepcji na zabawę i jakichś wyjątkowych scenek buntów nie było. Były za to wymiany autami z bracią zmotoryzowaną, radosne i wspólne szarże w kulkach, bieganie i zabawy w chowanego a nawet - jak na Antka bardzo długa- zabawa naprzemienna piłką.

Sala zabaw to zawsze jest hit!

Ale z dziećmi to już w ogóle radocha:)


Co ja się pochwal nasłuchałam!!! Że radosny , że w niesamowitym kontakcie!!! Że konkretny1 bo wie czego chce i jeszcze zupełnie dbrze potrafi to wyrazić , nawet gdy ktoś go nie rozumie. 
Zalecenia do dalszej pracy? Nihil novi...Należy odraczać gratyfikację i pracować nad naprzemiennością, wymienianiem się( Antek nadal często sądzi, że w chwili w której przekaże przedmiot w cudze ręce traci on właściwość" moje"). No i plany aktywności, uporządkowana struktura....

Za to Hania po raz pierwszy stanęła w roli turnusowicza- uczestnika terapii. I poradziła sobie na szóstkę!!! Okazało się, że przy jasnych zasadach, konsekwencji, czytelnym planie aktywności Hania jest fantastycznie współpracującą dziewczynką, która nie tylko nie rozsadza grupy swoją żywiołowością , ale potrafi czekać, podporządkowywać się i jednocześnie dać grupie wiele od siebie. Byłam w szoku gdy terapeuta prowadzący grupę Hani pokazał mi filmik na którym dzieci przygotowały przedstawienie teratralne z pacynkami w roli głównej. Szok!!! Dzieciaki od samego początku do końca wszystko wymyśliły same! Rozdzieliły role, wymyśliły scenariusz, wspierały się w próbach( Alek, teraz Ty!!! Hania, Ty jesteś Czarodziejką!!!). I wystawiły na stole naprawdę niezłą sztukę!!!!

Hania aka  Czarodziejka:) Ważna rola w teatrzyku kukiełkowym

A w tym wszystkim mój Czepiaczek kochany , który zadziwiająco mało się czepiał, nie biegał , nie wciągał ( ponad normę) dzieciaczków w szaleństwa.

Czepiaczek tylko kilka razy się czepiał...Tym razem ofiarą padła p. Karolina.


Poryczałam się jak bóbr gdy terapeutka opowiadała o samopomocy dziecięcej. Jak to bywa, i dzieci mają swoje nastroje i dobre czy średnio dobre dni. I właśnie któregoś dnia jedna z dzieczynek miała smutny nastrój i zamiast bawić się z grupą płakała na dywanie. I co??? I teraz trzymajcie się Państwo krzesła, bo ja prawie spadłam gdy usłyszałam. 
I Hania wraz z kolegą podeszła do tej dziewczynki i zaczęli ją pocieszać. Hania głaskała koleżankę po plecach, kolega po nóżkach i po kilku minutach koleżanka pocieszona wstała i obwieściła , że już jest pocieszona i chce się bawić!!!
Mój wrażliwy i empatyczny Czepiaczek:)


Nie, to nie bunt podłogowy. I wcale nie pora na południową modlitwę. To Hania jest " niedźwiedziem", a w zasadzie to różowym słoniem:)


Na zajęciach indywidualnych z p. Dorotką Hania robiła prawdziwe cuda plastyczne. I fantastycznie łapała kontakt z terapeutami.



Na tej koronie była cała historia z udziałem naszej rodziny:) Made by Hania rzecz jasna.


Jeśli nie widzicie tu...kucyka to znaczy, że w ogóle nie znacie się na sztuce z igliwia:)


Z rozmów z terapeutami wynika kilka ważnych kwestii. Ogranizacja przestrzeni , jasne zasady, plany aktywności są dla Hani równie niezbędne do życia jak i dla Antka. Wszystkie zachowania trudne wynikające z Czepiaka nadpobudliwości i przeładowania sensorycznego znikają, gdy wprowadzi się w życie kilka prostych zasad. To wiedzieliśmy, plany aktywności w domu to przecież codzienność. Ale dotąd sądziliśmy, że w grupie Hania szaleje bo chce zwrócić na siebie uwagę. Okazuje się , że wcale nie, po prostu w grupie jest mnóstwo bodźców które odciągają jej uwagę i jeśli je zminimalizować Hani jest dużo, dużo łatwiej. 
P. Ula i p. Dorotka potwierdziły i moje niepokoje w sprawie wiary w siebie Hanulki. Bo jest...słabo. Wiele powodów się na to składa, my- rodzice też niemałą cegłę pod ten fakt podłożyliśmy, koncentrując się na Antku a uznając że Hania, jako to dziecko w " lepszym stanie" radzi sobie...
Ale też samo ADHD sprawia , że Hania profilaktycznie wycofuje się z aktywności w której sądzi , że sobie nie poradzi. A jak ją podejmuje nieustannie upewnia się, czy na pewno dobrze robi , czy sobie poradzi. 
Hania jest diablo inteligentna, szalenie spostrzegawcza i widzi, że niektóre zadania przychodzą jej trudniej niż rówieśnikom. To przecież nic poważnego , każdy tak ma że na jednych płaszczyznach jest lepszy niż w na innych. Ale Hania do tego jest ambitna, bardzo ambitna. Więc przeżywa bardzo gdy jej nie wychodzi.
Mamy nad czym pracować. I w ramach zaleceń po turnusowych mam jechać obejrzeć balet:) Takie zalecenia terapeutyczne to ja kocham:)

Prawdziwą atrakcją turnusu okazał się basen. Antulek nauczył się skakać do basenu!!!

Tu pływam, ale nauczyłam się nurkować!!!

A ja głównie skakałem, najlepiej na głęboką wodę. Bo pływam już doskonale od dawna!


...edit.Tego posta zaczęłam pisać 10 dni temu. Z braku czasu nie ukończyłam. Teraz przez kłopoty z ręką raczej nie zanosi się bym szybko skończyła...
Niech resztę o turnusie dopowiedzą zdjęcia Tomka Olesińskiego. 

4 komentarze:

  1. świetny opis! brawa dla Czepiaka i Antosia Najętego ( tak mi się skojarzyło z ilością komunikowania się)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No faktycznie Najęty! Trzy lata słownej posuchy a teraz jakiś wodospad!!!Jak nie gada to ...śpiewa:)

      Usuń
  2. Hi this is kinda of off topic but I was wanting to know if blogs use WYSIWYG editors or if you have to manually code with HTML.

    I'm starting a blog soon but have no coding expertise so
    I wanted to get advice from someone with experience.
    Any help would be greatly appreciated!

    my blog post :: auto repair loans for bad credit

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw po sobie ślad. Razem przecież raźniej...