niedziela, 9 marca 2014

Bajki w ZOO

Matka uczy się pisać krótkie posty. Musi, bo się znowu uszkodziła i łapa lewa jakby matce nie działa( a jutro kurs migowego, ajć!!).

Więc matka skoro pisać nie może to pokaże co dzieciaki dziś wyczyniały.

Bajki sp ZOO w środowisku naturalnym. Urocze z nich małpiatki:)

Co nas bardzo zdziwiło, Antoś na wyprawę do ZOO bardzo się cieszył. Wierni czytelnicy bloga wiedzą już , że zwierzęta to nie jest to co Antulki lubią najbardziej. A jednak gnał na rowerku przez Wyspę jak szalony i  cud!!! Wołał " ZOO"!!!

Akurat załapaliśmy się na karmienie uchatek. I tu znowu szok. Antoś patrzy, patrzy...i nagle wypala " oooo, fo ka". A później z ciekawości i " lama" się wyrwało:)

"lama" wyrwało się, bo lamy mają ciekawą umiejętność bliską Antosiowi- celnie plują:)


Aż mnie korci, żeby nagrać te wyczyny zoologiczne Antosia i podesłać tym 10 poprzednim logopedom, co to Antka torturowali odgłosami zwierząt i prorokowali, że on się tego nigdy nie nauczy.
Za to nauczył się nazywać zwierzęta. Gdy się zainteresuje i odgłosy naśladuje, jak wczoraj w stadninie gdy się ganiał z psiakiem i nawoływał go " hau hau".

Mimo, że domagał się ptaków jakoś nie zrobiły one szczególnego wrażenia. Większą frajdą były małpy, a już surykatki które same podbiegały do szyby i zaczepiały okazały się hitem. Hanię rozczuliły surykackie niemowlaki. Ale hitem wśród zwierząt były żyrafy, dumnie od jakiegoś czasu nazywane przez antka " fa fa". Akurat niedawno urodził się mały żyrafek i Antoś bezbłędnie pokazywał, że mama ' fa fa" i " dzidziuś".

" fa fa!!"


Ale potem zwierzęta odeszły na bok, a Antulek oddał się pasji crossowej na rowerku. Za nim pędził struś pędziwiatr na hulajnodze i dzieciaki w ten sposób dobre kilkanaście kilometrów objechały. Stylem dowolnym, z driftami w piachu a raz nawet o mały włos z parkowaniem w strumyku:)






Hitem okazał się plac zabaw w ZOO, gdzie Antulek kolejny raz udowodnił, że obcy jest mu strach. Zjechanie na rolce wymagało i niemałej odwagi i świadomości ciała. Mało, że nie uciekł gdy poczuł niestabilność, to jeszcze bezpiecznie dojechał do końca trasy i żądał jeszcze!!!!






Swoją drogą taka ekstra wypasiona zabawka na placu zabaw może być cudownym narzędziem do wypracowywań zachowań, które zwykle przychodzą Antosiowi diablo trudno.
Bo prócz niego koneserów owej atrakcji było wielu. i trzeba było stać w kolejce. W relacji " raz ty, raz ja", gdy wspomaga dorosły potęgą spokoju Antoś radzi sobie coraz lepiej, ale puścić przed sobą 5 dzieci???
Tego w spokoju jeszcze nie było!!!


Owszem na początku był mini- buncik.Taki ciut, ciut i ociupinkę, ale gdy tylko zobaczył Malutki, że i na niego przychodzi pora szybko załapał zasadę i w sumie z dobre 15 minut oczekiwał, by w sumie 3 razy zjechać!!!
To na kominie trzeba zapisać!!!

Fajnie dzieciaki szaleją same ze sobą, coraz mniej potrzebują naszej moderacji. Zresztą zobaczcie sami:



Fajna, rodzina niedziela. Takie dni możliwe są tylko gdy Tata ma wolne, ale wolne ma tylko w niedzielę. Dlatego maluchy cały tydzień ustalają jak tą następną niedzielę spędzimy i chociaż to jedyny dzień kiedy można odpocząć, bo nie ma zajęć , terapii, gonitwy( a daje nam to ostatnio w kość, oj daje) to jednak niedziela zawsze jest aktywna. A dzieci szczęśliwe.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pozostaw po sobie ślad. Razem przecież raźniej...