niedziela, 2 lutego 2014

Nocne Polaków rozmowy i nieład

Aaaaaaaaaaaa!!!!!
Czy ja tu jakiś czas temu pisałam , że proces dzielenia się jedzeniem ze sprzętami domowymi osłabł u Antosia???? Cofam!!! Wszystko cofam!!

Wiecie jakie to ekstremalne przeżycie prać trzy godziny dywan włochacz by usunąć z niego nutellę śliwkową i ziarenka ryżu?
Po prawdzie to matka sama sobie winna z tym dywanem. Bardziej niefunkcjonalnego pomysłu dla rodziny z dziećmi ( TAKIMI dziećmi) niż włochata płachta na podłodze nie ma. I matka wie, że już dawno temu dywan trza było zwinąć i wynieść co najmniej do piwnicy bo on nie ma racji bytu w naszym domu. A jednak matka broni dywanu niczym niepodległości. Dlaczego?
Żaden to pers, gobelin czy arras, ot zwykły dywanik z IKEI, zresztą nie pierwszej nowości ( i czystości). Ale jest to ostania pozostałość z poprzedniej epoki. Taka odmiana zbieractwa sentymentalnego u matki, nie mającego nic wspólnego z rozsądkiem czy ekonomią czasu. Bo ten dywan to ostatni element z czasów gdy w domu było ...jak w domu. Czysto, pachnąco, z serwetkami, nastrojowym światłem, herbatą w filiżance i świeczkami...


Był czas kiedy krzesła musiały w domu wisieć na ścianie


I chociaż matka wie, że taki urok dzieci, że popisane ściany, że ustawienie mebli nie ładne a funkcjonalne( żeby samouszkodzeń nie było czy dalszej demolki), że Antoni bałagani z prędkością ponaddźwiękową... to jednak matce czasem tęskno. I dlatego ten dywan taki ważny, mimo, że obiektywnie rzecz ujmując już brzydki:)

I czas gdy każdy przedmiot musiał być na wysokości 2 metrów, bo jak nie to...


Antulek chory od środy , nudzi mu się w domu okrutnie to i życie sobie urozmaica. Dziś na przykład dzwonił do Cioci Agaty. To szalenie uprzejme z jego strony i w ogóle w duchu relacji społecznych , problem w tym , że dzwonił dokładnie 10 razy. I dokładnie między godziną 5.13 nad ranem a 5.24. Dialog wyglądał mniej więcej tak:
Rozmowa nr 1:
Ciocia: halo????
Antoś: auto?
Ciocia: cześć Antosiu, nie śpisz?
Antoś: nie!
Ciocia: a dasz mamę do telefonu?
Antoś : nie
Ciocia: Mama śpi?
Antoś: tak
ciocia: to idź spać też bo jest noc
Antoś: nie, auto!!!
Ciocia: no pobawisz się autami jak do nas przyjdziesz następnym razem, tak?
Antoś: taaaaak!!!

Rozmowa nr 2:
Ciocia: Antoś, dalej nie śpisz?
Antoś: nie
Ciocia: a pójdziesz spać?
Antoś : nie
Emil( syn Cioci Agaty ,śpiący nieopodal): OOOO, Antoś do nas dzwoni?
Ciocia: No Antoś
Antoś TAAAAAAAK!!!
Ciocia: to my idziemy spać Antosiu
Antoś: nie!

W tym momencie Ciocia wyłączyła dźwięk w komórce i Antonio musiał zaprzestać kontaktów towarzyskich. A teraz didaskalia Matki: ilekroć idziemy w odwiedziny do Cioci Agaty Antek cieszy się, gdy tylko słyszy  " Agata" czy " Emil, bowiem w Ciociowym domu jest nieprzyzwoita wręcz ilość autek.
Czy Antek przeczytał w komórce " Agata" , czy zadzwonił na chybił trafił i poznał głos Cioci, czy też tak se chciał z kimkolwiek pogadać o autach?Czort wie. We wszystko jestem już skłonna uwierzyć.

Nie mam pojęcia jak on to zrobił, chyba pora zahasłować telefon.
Kto jak kto, ale matka doskonale wie, że sen jest najwyższą wartością, zwłaszcza w niedzielę.
Więc Ciociu...najmocniej przepraszam za towarzyskiego Antka. Obiecuję, że to się już nigdy nie powtórzy( będę chować telefon w betonowym schronie, obiecuję).

Pomimo przemawiania do Antosia rozlicznymi sposobami, przekonywania że to jest TEN ostatni moment, żeby posprzątał swoje wszędobylskie autka...Antek matkę olał. A że matka miała po praniu dywanu duszę na ramieniu i akceptacja nieładu była u matki na poziomie ujemnym to matka posprzątała. Wszystko jak leżało na podłodze do worka na śmieci i za drzwi wystawiła. O matko i córko co się potem działo!!!
Taka moc histerii to obserwowalna była gdzieś z dwa lata temu, prawie już zapomniałam , że Antek potrafi z siebie wydobywać takie dźwięki.
Po mniej więcej 2 godzinach przyszedł przeprosić. Przynajmniej tak się wydało, ale naprawdę przyszedł odzyskać mienie zagrabione, wpierw przepraszając a sekundę później prosząc ( wielokrotnie) o zwrot autek. Jako , że matka się nie ugięła i przy zasadzie " nieposprzątane- do kosza" się ostała mieliśmy remake filmu akcji " Foch roku, z przytupem i melodyjką".

Jednak wszystko mija. Zatem i Antoni się uspokoił i nawet jako tako sprawiał wrażenie osoby która zasadę pojęła, bo nawet nawet po sobie te Złomkowate i Zygzakowate truchło odkładał. Aż tu matka zagląda pod łóżko a tam kolekcja na czarną godzinę, imponująca i całkiem niemałe mienie zagrabione matce( zszywacz, kilka długopisów, zapasy napojów i bez liku piłek).

O żesz Ty Orzeszku!!!!!!

W tym samym momencie Hania opowiada, że w nocy narysowała śliczną wróżkę, tęczę i kucyki. Tak własnie, w nocy. Gwoli sprawiedliwości o 5 nad ranem, ale zdecydowanie bardziej prawdziwe jest stwierdzenie, że w nocy. Bo Antośko wstaje w nocy, budzi Hanię i harcują razem budząc cały blok. Niedawno sąsiadka pytała Antosiowego Tatę czy u nas wszystko dobrze, bo o której by w nocy nie wyszła ze schorowanym psem u nas zawsze się świeci światło. Hm, no świeci, bo Pan i Władca Czasu jak choruje śpi w dzień a w nocy dokazuje.
To i tak była sąsiadka z górnych partii naszego bloku. Te z niższych już nie rozmawiają z nami. Nawet się nie dziwię. Jestem pewna , że wcześniej czy później pojawi się takie ogłoszenie w agencji nieruchomości:

" Sprzedam mieszkanie trzypokojowe w Śródmieściu Opola. Mieszkanie ładnie położone, z balkonem, wokół bogata infrastruktura. Mieszkanie dla ceniących spokój w godzinach 20-8, oraz muszących wcześnie wstawać do pracy. Mieszkanie z żywiołowymi sąsiadami , gwarancja pobudki o 5 bez budzika".

Nie istnieje żadna moc ( nawet piekielna) by utrzymać nasz dom choćby we względnym porządku i ładzie. Czepiak - fakt faktem posprzątać po sobie potrafi i to ostatnio chętniej niż Antulek...ale w zakresie robienia bałaganu i hałasu jest stuprocentowym partnerem dla Antosia. I od poniedziałku do soboty jest to siła złego na jednego ( ich jest dwoje , matka tylko jedna). Antoni- iskra zapalna, Pan Nieperfekcyjnego Domu sieje chaos w każdej minucie swojego dnia.  Szlachetne zdrowie przybywaj, bowiem jeśli Antulek szybko nie wyzdrowieje i nie powróci do placówek przedszkolno- terapeutycznych dom nasz popadnie w ruinę zupełną, a nasi znajomi wykasują nas z telefonów.

Jeden z nocnych fresków Antosia. 


A jeśli chcecie przekonać Perfekcyjną Panią Domu, że perfekcyjny dom to nudny dom to wysyłajcie SMSy. Najlepiej o treści A00420 na numer 7122 ( konkurs blog roku). Bo naprawdę chcieć to wcale nie zawsze znaczy móc. I wcale nie w każdym domu rządzi Pani domu. Czasem Mały Pan jest znacznie skuteczniejszy niż tysiąc Perfekcyjnych Pań Domu:)

Kredki nadal nie kochają się z kartkami papieru


A mazaki oraz żywność najlepiej prezentują się na ścianie








3 komentarze:

  1. Mamo Hani i Antosia może Cię pocieszy, że gdy mój syn był w wieku Antosia marzyłam o tym, by pomazał cokolwiek ścianę, siebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę rozumiem. Dzień w którym Antoś wziął do swoich niedotykalskich rączek brudzącą kredę był świętem w domu Bajek!!! I pewnie dlatego gdy już pierwsze zdenerwowanie opada uśmiecham się do siebie i wcale tak dokładnie nie szoruję fresków, bo lubię takie pamiątki na ścianach. Ale ciiiii, bo jak się Antek dowie to już w ogóle będzie siał demolkę:)

      Usuń
    2. Nieperfekcyjna Pani Domu - padłam!
      ja też tęsknię za kobiecym wystrojem mieszkania- na razie surowizna i malunki jaskiniowe na ścianach

      Usuń

Pozostaw po sobie ślad. Razem przecież raźniej...