czwartek, 2 stycznia 2014

Nowy rok- nowe wyzwania!

Stuk puk. I jak Wam jest w tym Nowym Roku???Bo u nas niezły pociąg ekspresowy, Pen-dolino jak nic!!!!

Zaczęło się w samo południe. Od zebrania w Prodeste w sprawie Wczesnego Wspomagania Rozwoju. I juhu!!!! Wreszcie się udało!!! Od przyszłego tygodnia maluchy będą miały zajęcia z WWR w Prodeste!!!
Hanię będzie wspierać p. Ewa a Antulka p. Martyna. Wprawdzie maluchy nie miały jeszcze zajęć z tymi Paniami, ale Czepiak zaznajamiał się z nimi w ramach diagnozy funkcjonalnej i świetnie wspomina ten czas więc wiem , że będzie super!!!

Jest tylko jedna ciemna strona mocy...właśnie odpadły nam ostatnie dwa wolne popołudnia w tygodniu. A wtorek to już w ogóle będzie piekielny, bo o 14 kończymy SI z Hanią, gnamy po Antulka do przedszkola, potem po jeszcze jedno - tym razem nie moje dziecię do przedszkola i jeśli korków nie będzie to o 15. 30 startujemy na zajęcia WWR. O 16 zaczynać je będzie Dziecię Niemoje, a o 17 Antulek. O 18 dobije do nas rodzicielka Dziecka Niemojego i do domu...
Matka ma demencje, ale znowu nie aż tak wielka żeby nie  pamiętać jak to jest gdy trzeba porozwozić dwójkę dzieci na terapie bez auta. Samej. Dlatego matka zaproponowała przygarnięcie Dziecka Niemojego pod skrzydła, bo przecież wie ile w naszym życiu zmieniła boska Clio.

I matka jest szczęśliwa bardzo, bo wreszcie Czepiak będzie miał zajęcia psychologiczno pedagogiczne. potrzebne jej to bardzo, ale niestety w świetle przepisów jest ' zbyt mało niepełnosprawna" i nie łapie się na system pomocowy dla dzieci niepełnosprawnych. A innej pomocy de facto nie ma. Gdyby nie Prodeste i możliwość WWR tamże musiałabym niebawem wybierać między potrzebą terapii SI dla Czepiaka a terapii psychologiczno-pedagogicznej. Uffffffffffffffffff


kiedy ja ustalałam grafik WWR Antek spędzał czas z Gosią. Nadal Antulinki chory ( w sumie już gubię czy nadal czy zaś) i zgorączkowany, więc Gosia znów matce uratowała skórę i zajęła się zdechlaczkiem.. Tyle, że....zdechlaczek jak tylko usłyszał ( i zobaczył- na planie aktywności) że przyjdzie Gosia porzucił gorączkę i zaczął przebierać nogami i czyhać pod domofonem. Gdy tylko Gosia weszła matka została przez syna wypchana siłą za drzwi i pożegnał przeciągłym  ' paaaaaa", które brzmiało bardziej jak spadaj.

Oj nudzi się już Robaczkowi bardzo, domaga się dzieci średnio raz na 10 minut i dzis po wyjściu Gosi płakał naprawdę długo. Gdy matka na piktosach wyjaśniła synkowi, że Gosia będzie, jutro- gdy pojedziemy z Hania na konie, nawet nie awanturował się, że jak to na konie bez niego...
Od razu zaczął mi opowiadać , że Gosia zepsuła auto i że jutro będzie go gonić, i że będą się autami bawić w czerwone światło. A to akurat szczera prawda, potwierdzona przez Gosię. Antek wymyślił zabawę w gonienie się autami z użyciem gestu " czerwony" i słowa stój. I tak oto kolejny kroczek do przodu:)

A gdy już odebrałam Hanię z przedszkola i pojedliśmy matka przeprowadziła z dziećmi poważną rozmowę. Dzieciom zostało wyjaśnione że to własnie dziś wybija godzina W. Że wymaga to od nich cierpliwości, cichy , nieprzeszkadzania mamie bo matka będzie czynić rzeczy arcyważne. Bo to dziś jest dzień zapisu na turnus letni.
W ramach tych rozmów Czepiak spłakała się solidnie bo okazało się , że nie wyobraża sobie ona byśmy z Antkiem na turnus bez niej pojechali. Ona wie, że to jest turnus dla dzieci z autyzmem. Tak, ona wie, że nie ma autyzmu i nie będzie miała zajęć. Ale ona wcale wtedy nie chce jechać do babci, chce jechać z nami i się bawić gdy Antek będzie miał zajęcia. No to postanowione!!! W końcu dzieć też człowiek i ma prawo decydować o swoich wakacjach.

Tak więc na pół godziny przed godziną W matka zabarykadowała się w łazience , z dwoma komputerami, telefonem pod ręką, zapasem wody i fajek( przy zapisach na zimowisko matka miała takie stresa że uwędziła się w łazience bardziej niż kiełbasa jałowcowa). Programy pocztowe odpalone, treść mejla wstępnie sklepana. Pozostało oczekiwać. Bo o przyjęciu decyduje kolejność zgłoszeń. Jest!!!!! Matka wpisała adres bez czytania oferty i dała " wyślij" ...I w tym  momencie nastała ciemność. Dzieci w ryk, kolejno gasły bloki na osiedlu a mnie w głowie kotłowała tylko jedna myśl , czy zdążyło wysłać. Dzieci płaczą, bo nie ma bajek, bo Antek boi się egipskich ciemności a ja- wyrodna matka dzwonie do ojca że natychmiast musi wysłać mejla, bo prąd( i internet!!!) szlag trafił. Tatko wysyłał z autobusu, a my już
uspokajaliśmy się odpalając świece.

No tego nie wzięłam pod uwagę czyniąc zapasy w łazience. Następnym razem widać i agregat prądodajny trza będzie skołować.
Na szczęście ufffffffff.......przed chwilą nadeszło potwierdzenie.JEDZIEMY!!!!!!!!!!!!



Co za ulga!!! Takiej adrenaliny dawno nie miałam. Wiem doskonale ile zeszłoroczny turnus dał Antosiowi, w sumie to własnie od turnusu zapoczątkowało się nieprzerwane pasmo sukcesów u Antka. Dlatego dla nas to była gra o naprawdę wysoką stawkę.

A propos stawek. Taka sama jak rok temu. Ale w przeciwieństwie do zeszłego roku pieniążki nie leżą sobie na subkoncie i nie uśmiechają pogodnie do faktury za turnus. Na chwilę obecną na turnus mamy 500 złotych, czyli akurat na zaliczkę. No i mamy kilka miesięcy żeby resztę wykoncypować. Skoro udaje się wysyłać mejle w egipskich ciemnościach bez prądu to pieniądze też uda się wykombinować. Pieniądze zawsze dają się wykombinować.

Jedziemy na turnus!!!!!!AAaaaaa!!!!

6 komentarzy:

  1. Ale się cieszę, że się spotkamy, emocji było mnóstwo, ale udało się, a to najważniejsze:) teraz trzymam kciuki za zbiórkę pieniędzy

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale super, i poznasz się z Pauliną, :-)
    To trzymamy wszyscy kciuki za 1%.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też sie bardzo cieszę na to spotkanie. A jeden procent ważna sprawa, ale my musimy wykombinować coś innego, bo przecież pieniądze z 1% będą w październiku a to za późno na turnus...

      Usuń
  3. super! już czytałam na FB o tym czekaniu i znam wynik! pieniądze muszą się znaleźć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I oby Twoje słowa Bogusiu były proroctwem:)

      Usuń

Pozostaw po sobie ślad. Razem przecież raźniej...