środa, 22 stycznia 2014

Chrupki i wielkie zaskoczenie!!!

W dzisiejszej ofercie kulturalnej miały miejsca dwa przełomowe wydarzenia teatralne.

Pierwszy spektakl odbył się w Przedszkolu Czepiaka i w swej tematyce poruszał sferę  sacrum . Jasełka dla babć i dziadków!!! Czepiak dała radę! Rolę swą wydeklamowała , kolędy wyśpiewała. Z Prababci bardzo się ucieszyła , trema jej nie zjadła. Gigantyczny postęp widoczny gołym okiem jeśli się porówna choćby przedstawienie z okazji dnia matki w ubiegłym roku. Rok temu również Hania pięknie deklamowała co trzeba, śpiewała dźwięcznie, tylko stać spokojnie na przedstawieniu nie potrafiła i wyginała ciało na wszystkie strony. Pamiętam, że by na próbach ustała w miejscu choć kilka minut zakładaliśmy jej obciążniki na nogi... Dziś nie było zawijania spódniczki na głowę, podskoków, wyginania rąk. Terapia SI działa!!!!





                           



Patrzyłam na pełną salę, multum osób , ogromny harmider i uderzyła mnie różnica. Nie ma mowy, jeszcze długo Antoś takich imprez nie doświadczy, to ponad jego możliwości. Co dla Czepiaka jest najbardziej oczywistą sprawą na świecie dla Antka na razie jest niezdobytym szczytem.

Tymczasem na godzinę 15.00 na małej scenie teatru Bajkowo zaplanowano przedstawienie z udziałem grupy aktorskiej Krasnoludki. A przedstawienie to było odpracowane do ostatniego detalu. Sama byłam świadkiem jak wierszyki były tłumaczone na migowy by Antek też mógł brać w nim czynny udział. Technicznie i aktor był do swej roli przygotowany. Panie z dziećmi trenowały długo, my sytuację przerabialiśmy w domu i rozpracowywaliśmy na czynniki pierwsze, by nie zaskoczyła. Publika również dopisała, Prababcia dzielnie udała się na drugi spektakl w tym dniu( dobrze, że mamy tylko dwójkę dzieci:D), Gosia i Marlena dzielnie wspierały młodego aktora. Matka sztuki nie oglądała, wiedziała doskonale , że gdyby pojawiła się w okolicy sceny aktor natychmiast uznałby że pora do domu i byłoby po przedstawieniu. Za to koszulę dla eleganta cichaczem podała, by strój był wystarczająco poważny do okazji.
I co?
I psińco!!!!
Nic nie wyszło ze strony Antoniego Aktora. Jedno wielkie NIC!!!



Gdy pół godziny później już weszłam Gosia mnie tylko zapytała dlaczego biednemu dziecku jeść nie dajemy. Że co??!!!

BUFET!!! Po przedstawieniach zwykle bywa bankiet. Na bankietach bywa bufet. Matka nie bywa to nie przewidziała. I tak misterny plan poszedł w diabły przez CHRUPKI!!!!



Jak tylko Antek zobaczył suto zastanowiono stołu natychmiast zarzucił zawód aktora na rzecz kipera przekąsek wszelakich. Wstyd przyznać, ale całe przedstawienie przesiedział przy stoliku i konsumował. Tyle dobrze że chociaż koło Prababci i nawet się z widoku Babci ucieszył. Inaczej byłaby klapa na maxa.
Cóż, tak to właśnie z takimi Antulkami bywa. Nigdy nie można przewidzieć czynnika który zaskoczy i rytm zaburzy. Źle nie było, Antek w humorze był dobrym , bardzo się cieszył z bliskich mu osób a gdy dołączyła Hania to już przytulankom nie było końca. Ale na angaż w Teatrze Narodowym to jednak nie ma co liczyć na razie:)




Były chrupki to i pora na wielkie zaskoczenie. Od dwóch lat wysyłam nieskończone ilości próśb i pism po wszelakich fundacjach , firmach i innych organizacjach pomocowych celem pozyskania wsparcia w terapii Maluchów. I dziś po raz pierwszy przyszła pozytywna odpowiedź!!!!


Jesteśmy tak bardzo wzruszeni i zdumieni, że brakuje nam słów. Szczerze powiedziawszy powoli traciłam już nadzieję, zwłaszcza że w ostatnim czasie jest u nas ...delikatnie rzecz ujmując fatalnie finansowo i wisiała nad nami wizja przerwy w terapii już za trzy miesiące jeśli nie wydarzyłby się cud. Zintensyfikowałam więc moje próby pozyskania środków, ale od dwóch miesięcy dostawałam tylko odpowiedzi " brak środków", " decyzja w połowie roku"...
To chyba jednak tak jest że pomoc przychodzi wtedy gdy jest najmniej spodziewana za to najbardziej potrzebna.
Jesteśmy bardzo wdzięczni Fundacji Polsat za pomoc. Dzięki wsparciu na 4 miesiące mamy zabezpieczoną terapię SI. Jasne, że to tylko jedna z kosztownych terapii. Ale po pierwsze, dla nas to jest naprawdę bardzo duża suma pieniędzy. A po drugie, głęboko wierzę , że ta pierwsza w naszej historii pomoc będzie takim kamyczkiem odwracającym złą passę finansową.
Matka jak zobaczyła pismo to zaczęła tańczyć ze szczęścia. I od razu psychika w innej kondycji i nowe pomysły się w głowie kotłują. Sami nie jesteśmy przecież!!!Damy radę:)





7 komentarzy:

  1. Dacie, dacie! A Antonio na występy ma jeszcze czas. A chrupki... cóż, nie poczekają:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dacie, wyjścia nie ma :) wyobrażam sobie Twojego banana :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mamo Hani i Antosia - jak długo Hania chodzi na SI? Mój syn chodzi już 1,5 roku, wcześniej mieliśmy ćwiczenia w domu iod czasu do czasu wizytę u terapeutki. Postęp jest - na dzień matki skakał, nie wykonywał ruchów do piosenki, nie chciał tańczyć z dziewczynką nie deklamował, choć teksty umiał doskonale na pamięć.Wczoraj śpiewał,tańczył,ale gołym okiem było widaćróżnicęmiędzy nim i innymi dziećmi - skakał, machał rękami-wkońcu Pani go wzięła na kolana i zaczęla kołysać.Strasznie mnie to niepokoi, bo terapia Si po feriach nam się kończy
    A Antośmaczas - on już tyle osiągnął, będzie i aktorem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie myślę, że jeśli niebawem kończy Wam się terapia SI i zapewne nie ma możliwości jej kontynuacji to może warto znaleźć terapeutę, który pracuje metodą Delacato by rozpisywał Wam sekwencje do cwiczeń w domu. Wiem, że nie zastąpi to kontaktu ze soecjalistą, ale codzienna stymulacja moze pomoc

      Usuń
  4. Mamo Hani i Antosia - jak długo Hania chodzi na SI? Mój syn chodzi już 1,5 roku, wcześniej mieliśmy ćwiczenia w domu iod czasu do czasu wizytę u terapeutki. Postęp jest - na dzień matki skakał, nie wykonywał ruchów do piosenki, nie chciał tańczyć z dziewczynką nie deklamował, choć teksty umiał doskonale na pamięć.Wczoraj śpiewał,tańczył,ale gołym okiem było widaćróżnicęmiędzy nim i innymi dziećmi - skakał, machał rękami-wkońcu Pani go wzięła na kolana i zaczęla kołysać.Strasznie mnie to niepokoi, bo terapia Si po feriach nam się kończy
    A Antośmaczas - on już tyle osiągnął, będzie i aktorem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czepiak terapiuje się od maja, a od października intensywniej. W sumie ma 3 godziny zajęć SI a w domu dwa razy dziennie sekwencje Delacato. I raz w tygodniu hipoterapia, która też działa relaksacyjnie i wyciszająco na Hanię. Postęp widzimy, bo Hania jeszcze w maju biegała miast chodzić i nie zatrzymywała się ni na sekundę. Ale oczywiście to nie jest tak, że nagle wszystko minęlo. Jest lepiej, ale Hania wyrożnia się wśród swoich rowieśników. Nie chcemy by " zrównała do poziomu", wiemy, że zawsze będzie żywiołowa. Ale chcielibyśmy by umiała tą żywiołowość wykorzystywać funkcjonalnie a kiedy trzrba sie zatrzymać, na chwilę zatrzymała. Po rzedstawieniu biegała teraz , właziła pod stoły , wygłupiała się. I dla nas to jest ok, takie prawo dziecka.

      Usuń
  5. Mamo Antosia po feriach mam spotkanie z terapeutką.Opowiem jej, co się działo w przedszkolu i zobaczymy - ona z nami już 1,5 roku pracuje za darmo raz w tygodniu przez godzinę. W domu ćwiczymy co dzień, hipoterapii nie mamy, ale często chodzimy na basen.Teżnie chcę syna pozbawić żywiołowości, ale chciałabym, by na chwilę się zatrzymywał choćby przy takich okazjach. Unas duzym problememjest nieharmonijny rozwójiwzrok,który zazwyczaj błądzi gdzieśw przesytrzeni-przy czymmałydoskonale widzi to, co ma zobaczyć.Teraz na SIćwiczymygłównie wzrok-ruch,małą motorykę plus umiejętność koncentracji. Pozdrawiamidziękuję za odpowiedź

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw po sobie ślad. Razem przecież raźniej...