czwartek, 21 listopada 2013

Tato i Człowiek do Zadań Specjalnych

Trzeba przyznać, że w ostatnim czasie wszyscy mieliśmy jeden wspólny deficyt. Deficyt Taty. Na skutek roszad z pracą, tata starą musiał porzucić ( bo...przestawało nas być już stać na ten luksus) a nową organizować od zera ( z nadzieją, że za jakiś czas nowa wpłynie na nasze " stać").I jak to zwykle bywa ze świeżo rozkręcaną firmą Tata w domu bywał , głównie późną nocą i bardzo wczesnymi rankami. Przez ponad miesiąc w zasadzie to ...było nas troje.
Dzieci odczuły to bardzo. Antoś, zapytany o tatę sam pokazywał ze smutną minką gest " pracować". I tak kręcił tymi rączkami codziennie. Smutne miał minki gdy pokazywał że chce z tatą układać klocki a taty nie było. Na szczęście od tygodnia Tata może już poświęcać więcej czasu dzieciom. Dokładnie o godzinie 19.20 matka ma wolne. Nie potrzebne były żadne petycje w tej sprawie. Antulek sam zadbał by mama po 19 miała blues. Bo ledwie przekręcany jest klucz w drzwiach a już biegnie Antoś z okrzykiem "Tato! Tatooooo!".
Czy Tata ma siłę czy też nie musi układać klocki, bawić się, chować w chowanego, przygotować kolację- mnie nie wolno, wykąpać- mnie nie wolno, oraz położyć do łóżeczka- mnie również nie wolno.
Koniecznie książeczka na dobranoc, wybierana przez Antosia, odpowiednia ilość buziaków i dopiero wtedy Ojciec może się oddelegować. A i też nie zawsze na długo, bo jak tęsknota Antosia ogarnie to Tato do pokoiku dzieci musi wrócić. I to pieronem.

Tak się chłopaki witały w progu że aż się pospali:)


Ta zmiana rytmu pracy Taty wyszła Antosiowi na dobre. W poprzedniej Tata pracował zmianowo, dwa dni wracał do domu kiedy Antoś już spał, dwa dni miał wolne. Antoś nijak się w tym nie umiał połapać, mimo naszego zaznaczania na zielono i czerwono dni pracujących i niepracujących.Teraz Antoś wie, że Tata jest zawsze wieczorem i spokojnie czeka, przygotowując w kąciku już wcześniej atrybuty niezbędne do zaplanowanej zabawy.
Bo właśnie , Antoś się bawi. Jak regularny, dojrzały już Przedszkolak- Trzylatek potrafi przytaszczyć zabawki na dywan i samemu się chwilę pobawić. Zwykle potem zaprasza do zabawy, zresztą dość mocno oczekuje wspólnej zabawy z nami lub Hanią. I często jest to zabawa w " udawanie"
Alleluja!!!!!!!!
Rozbrzmiały się chóry anielskie!!!!
Nasz syn bawi się :
a) zgodnie z przeznaczeniem zabawek
b) tematycznie
c) samodzielnie i w towarzystwie
d) często sobie wyobraża zabawę

No bajka! Bajeczka! Bajunia! Po prostu bosko.

Ze zmianą pracy Tatki wiązała się i inna perturbacja. W czwartek Tatko powiedział mi, że absolutnie , no nie ma szans na wolne popołudnie w poniedziałki. " Łukasz cholera jasna, teraz mi mówisz? Przecież ja mam migowy w poniedziałki".
Tatko wiedział, ale nie wiedział co z tym fantem zrobić. Zaproponował, żeby poszukać w ogłoszeniach jakiejś płatnej opieki do dzieci.
No super , już widzę to ogłoszenie :" potrzebna superniania do pięciolatki z ADHD i trzylatka z autyzmem/ Pilnie!!!. Tanio!!!".

No pięknie. Na kurs chodzą panie z przedszkola, pani psycholog z przedszkola, nasze kochane dziewczyny-wolontariuszki. Antek zaczyna budować zdania w migowym, a mnie- czołowego reprezentanta środowiska domowego ma nie być???????
Nigdy w życiu, rozpuściłam wici i napisałam błagalną wiadomość do koordynatorki wolontariatu w naszym kochanym Prodeste. Godzinę później dostała wiadomość, że jest . A kto? Pan Piotr do Zadań Specjalnych:)Dawno nie cieszyłam się tak do monitora. Ciągłość kursu migowego uratowana. Dziękuję!!!!!!
Z Panem Piotrem to my się tak ciut-ciut znamy. To znaczy Hania to może nawet lepiej niż ciut- ciut. Bo Pan Piotr jest wolontariuszem Kuby- kolegi Hani z przedszkola. I raz nawet widziałam taką scenkę rodzajową, kiedy to wpadłam do Straży Pożarnej zgarnąć moje dziecię z przedszkolnej  prezentacji na rehabilitację. Wtedyż to Kuba stał grzecznie i słuchał z wielkim zainteresowaniem jak Pan Strażak wyłuszcza zasadność wyposażenia wozu strażackiego...a moje dziecko wisiało na kończynie dolnej Pana Piotra i usiłował się bujać. Tak więc Hania Pana Piotra zna. Pozostało więc zapytać towarzystwo czy wyraża wolę pozostania pod czujną opieką Człowieka do Zadań Specjalnych.
Hania nawet nie pozwoliła mi dokończyć, usłyszała " Pan Piotr" oraz " nasz dom" i już fruwała ze szczęścia po całym domu.
No to został tylko Antoś. Opowiedziałam, Antek słucha, słucha i w zdziwieniu przekrzywia łepek pytając " pam?". No pan synku, pan Piotr. Odpaliłam komputer, pokazałam zdjęcie. Nie wyglądał na przekonanego , choć protestu nie wyraził. Podumał, podumał i wykonał gest " robić". No jak to co będziecie robić? Będziecie się bawić. " auto?". Tak synku, autkami też. "abaf, abaf??". Myślę, że plac zabaw ze zjeżdżalnią dla autek jest też możliwy. No to Antek pokazuje gest "budować". Jasne Antosiu, Pan Piotr uwielbia klocki!
Uśmiechnął się Antulek, popatrzył jeszcze raz na zdjęcie i zakomunikował:
PAM - gest " czarny" cieeeeeeee

Tłumacząc: " Pan Czarny chce", a dokładniej " chce Pana Czarnego".

Ale jakiego czarnego?
Patrzę na zdjęcie i nie mam pojęcia skąd syn te rasistowskie określenia wynalazł. Więc pytam Antosia. Pokazuje na włosy. No tak , ciemne...
I tak Pan Piotr , aka Człowiek do Zadań Specjalnych został Panem Czarnym:)
 Jak było w poniedziałek to mi syn powiedzieć nie chciał, Hania zdała relację wisząc do góry nogami, że było fajnie. Pan Czarny wyglądał na żywego, bez obrażeń  na ciele i jakby zupełnie nie przytłoczonego osobowościami naszych maluszków.
A relację Antek zdał, a jakże , ale Tacie. Że były klocki i auta i biegali....
Następnego dnia po przedszkolu podbiega do planu aktywności i pyta gdzie Pan Czarny. Tłumaczę, że dziś wtorek, że dzisiaj nie, że Pan Piotr przychodzi jak mama idzie się uczyć... No nie był szczęśliwy nasz Antulek, widać nie jestem takim partnerem do zabawy jak Pan Piotr. No i Tato, bo chwilę później pokazał piktogram kąpać się. No tak pora się kąpać bo od kąpieli jest już Tato...



11 komentarzy:

  1. Cóż nie od dziś wiadomo, że mamy są od obowiązków, a tatusiowie od zabawy :) a Pan Czarny to tylko do wyściskania :)
    Zawsze mnie śmieszy jak jakaś starsza Pani mówi " bo powiem tacie" a moje dzieci wtedy uśmiech od ucha do ucha

    OdpowiedzUsuń
  2. padłam po przeczytaniu ogłoszenia dla opiekunki: tanio!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wielki ukłon w stronę Pama Piotra. Ja ostatnio musiałam zrezygnować z bezpłatnych zajęć dotyczących Makatonu- powód- nie znalazłam opieki do dzieci.

      Usuń
    2. Pernamentny brak kasy to chyba oczywista oczywistość:)

      Usuń
    3. A Pan Piotr ogarnia juz 5 dzieciaczkow z ASD, wiec naorawde do zadań specjalnych:) I to jest wlasnie to nasze Prodeste kochane i wyjatkowi ludzie , ktorzy je tworzą. Wiedzą doskonale ze posiadanie dzieciecia z ASD to nie kwestia zaprowadzenia dziecka na terapie i z powrotem, ale normalne życie , ktore bywa utrudnione w wielu wymiarach. I myślą jak pomóc całej rodzinie! I wiem, ze to jest niespotykany fenomen.

      Usuń
  3. świetny post!
    Pozdrawiamy pana Piotra!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przekażemy pozdrowienia w poniedziałek. A może Pan Piotr sam tu wejdzie i przyjmie ciepłe słowa?:) dziekujemy za nie bardzo:)

      Usuń
  4. Zgadza się, pomoc Pana Piotra jest nieoceniona :D (mama Kubusia)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super! W mężczyznach jednak siła! A u nas dziś jednak tradycyjnie- pani Asia. I niedrogo

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuje wszystkim za miłe słowa. Tak jak Pani Gosia wcześniej pisała, każdy w fundacji stara się pomagać jak może.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Piotrze! Witamy z ZOO i mamy nadzieję, że zostanie Pan z nami na dłużej:)

      Usuń

Pozostaw po sobie ślad. Razem przecież raźniej...