czwartek, 21 listopada 2013

Myśleć a wiedzieć

Stoimy na światłach w drodze z przedszkola. Na skrzyżowaniu rowy kopie mała biała koparka. Żeby więc rozładować nudny czas oczekiwania na zielone wskazuję roboty drogowe. Zaczynamy rozmawiać. O koparcie, o panu i o piasku. Antoś postuluje , że koparkę boli proces kopania dołu. Gapiąc się w sygnalizator odpowiadam leniewie, ze nieeee, nie myślę, zeby ją to bolało.

I w tym momencie na drugim foteliku leniwie przeciąga się Czepiak i takie to palnie mi kazanko:

" Mamo, ale jak ty do niego mówisz, cooooo? Przecież dla Antka nie jest ważne co myślisz tylko co wiesz. Bo jak wiesz to to jest naprawdę i jest fajne, a jak myślisz to się mozesz pomylić i wtedy nie jest fajnie.  A Antek lubi jak wiesz , a nie myślisz".

Ooooo ooo!!!!
Cóż, nie sposób smarkatej odmówić racji.
Zachwyca i przeraża mnie zarazem jej bystrość w obserwowaniu rzeczywistości...A może to nie tylko celny obserwator? Może to jej własny punkt widzenia?

1 komentarz:

  1. ta nasza "boska 4" sprzeda nas kiedyś na targu za worek ziemniaków ;-) myślę, że prym będą wiodły dziewczyny :-D

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw po sobie ślad. Razem przecież raźniej...