sobota, 5 października 2013

Taka sytuacja: ŻARŁOSTACJA!!!



To już jutro!!! Aaaaaa!!!
3 miesiące przygotowań i organizacji, tydzień przy garach i proszę!
Już jutro druga edycja Żarłostacji.  To pyszna i rodzinna impreza. Pyszna, bo 13 blogujących kucharzy, członków Opolskiej Blogosfery Kulinarnej zaserwuje na pikniku to co jesień ma w swojej ofercie najsmaczniejszego. Rodzinna, bo całe rodziny będą mogły biesiadować i smakować, leniuchować i odpoczywać. Akademia Szkraba podejmuje się zapewnienia atrakcji dla milusińskich. W ramach pikniku przewidziane jest mnóstwo atrakcji dla małych i dużych: gry i zabawy, konkursy z wypasionymi nagrodami, warszataty. Będzie można zrobić świece, Kinga Paruzel będzie z maluchami zdobić muffinki, będzie można nauczyć się robić ozdoby na szydełku, dokształcić dietetycznie u Iwony Wierzbickiej, posłuchać o energii pożywienia a nawet zasięgnąć rady z aranżacji kuchni w namiocie DOM EXPO. Mało? to jeszcze warsztaty piwowarskie będą!I koncercik na koniec, a w międzyczasie wymiana książek.













Będzie pachnąco, kolorowo , pysznie i jesiennie. I to w doborowym towarzystwie, bo gotujących blogerów poznałam jako najbardziej zakręconych i zwariowanych, serdecznych ludzi.



Dla nas to również rodzinna impreza. Będę całowała ziemię po której chodzi Antosiowy Tato i zdecydowanie należy mu się order dla Wspaniałego pomocnika. Tatko umył i wyparzył w pierony słoików, pokroił kilkanaście kilo warzyw, ubrudził sobie łapki sokiem z aronii a na koniec je leciuchno podpiekł obdzierając ze skóry gorącą paprykę. Byłam pewna , że po wczorajszym pichceniu będzie miał dość Żarłostacji na lata. A dziś zdolny i pomysłowy Tato uznał , że papierowa kartka z nazwą bloga to obciach i takie cudo- pasujące do palet i skrzynek, które są nieodłącznym elementem dekoracyjnym Żarłostacji zmajstrował:



















Hania, rzecz jasna pichciła ze mną. Zresztą inaczej być nie moglo skoro jednym  z oferowanych przez nas produktów jest " Mus zimowy mojej córci"- autorski wynalazek Hani przed laty, kiedy to robiłyśmy przetwory w ilościach hurtowych. Hania wówczas siedziała- krasnoludek mały- na blacie i pomagała. I jakoś tak , nim się obróciłam ze słoikami wsypała do musu jabłkowego rodzynki i przyprawy które leżały na blacie. Okazało się, że zmontowała bardzo smaczne połączenie i do dziś jest to ulubiony mus z którym Hania zajada naleśniki.

Czasy kiedy robiłam kilka tysięcy słoików rocznie minęły wraz z narodzinami Antosia. Ten w ogóle nie był zainteresowany miejscówką na blacie, za to bardzo interesowało go rozwalanie, wyrzucanie i tłuczenie słoików. A w tym tygodniu stała się rzecz niesamowita.

Antoś sam zakasał ręce do pomocy. Z własnej woli!!! Najpierw pomagał układać słoiki, potem mył je ze mną. Kosztował, przynosił warzywa i owoce. Dziś doprawiał ze mną. Przez to nutella śliwkowa jest ciut bardziej rumowa w smaku niż zwykle a imbirowy mus dyniowo-pigwowy jest dla smakoszy słodyczy. Ale to on sam wsypywał składniki, mieszał i nakładał do słoików.Podczas pasteryzacji wypowiedział wiele razy wypowiedział ' onień, onień"- czyli pokazywał mi palniki kuchenki! Nawet nie podejrzewałam, że Antoś będzie kiedykolwiek tak zainteresowany i skupiony w kuchni. Nie sądziłam że mogę mieć tyle frajdy i radości z pomocy Antosia!!!


 Uwierzycie, że zrobiliśmy dziś ponad 100 słoików i poszło nam to przyjemnie, sprawnie i bez strat????Przygotowaliśmy więc:
Sok z winogron
Sok z aronii
Sałatkę z selera
Cukinię pana Stanisława
Chutney warzywny
Grillowaną paprykę bez skórki w zalewie
Śliwkową nutellę
Zimowy mus mojej córci
Imbirowy mus z dyni i pigwy




Hania nie umie się już doczekać jutrzejszych warsztatów z babeczkami, na poprzedniej edycji wygrała konkurs na pizzę, więc i tym razem liczy że się obłowi. Antoś od rana powtarza " ssssssss" i pokazuje gest " latać", bo na placu przy Kofeinie stoi makieta samolotu. Ja cieszę się bo robię coś bo bardzo lubię, co sprawia mi mnóstwo frajdy, w fantastycznym towarzystwie i jeszcze mam możliwość uzbierania grosika na Antosiowe subkonto. Antosiowy Tato niby nie znosi pitraszenia ale z wielką ochotą pomagał przy wekowaniu:) Jutro całą rodziną będziemy się piknikować:)
Taka sytuacja: Żarłostacja!
Przyjdziesz?

4 komentarze:

  1. no ba ;)
    przyjdę odebrać co obiecałaś :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. No i właśnie, dlaczego my mieszkamy 100 km od Opola?
    Superowego pikniku Wam jutro życzę:) Ślinka cieknie ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj szkoda, że to tak daleko lub nie tydzień później ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, przyszłabym, przyszła... zwłaszcza na ten mus i nutellę:)

    Ale już po, a przed było daleko:(

    Fajnie oglądać relacje przynajmniej!

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw po sobie ślad. Razem przecież raźniej...