niedziela, 27 października 2013

Czas zimowy

Nienawidzę zmiany czasu. Mało, że nigdy nie wiem które zegary w domu się same przestawią a które nie i potem nie wiem który czas jest prawdziwy to jeszcze przez tydzień mój organizm jest asertywny i działa na " starym czasie".
Ale najgorsze jest to , że kompletnie zmiany czasu nie respektują dzieci. Kompletnie ich nie wzrusza przesuwana wskazówka zegara, zaś drobna godzinka, kompletnie dla nas nie zauważalna totalnie zakłóca im rytm dobowy snu.
Czepiak to jeszcze jako tako, chodzi markotny dwa tygodnie, śpi gdzie popadnie, ale potem się dostosowuje.
Gorzej z Antonim. Antek to jest chłopak na opak, kiedy więc wszyscy na tym świecie przykrywają się mocniej kołdrą gdy ciemno i zimno nad ranem Antek wstaje ciemnym świtem z powerem i radością i niestety zmusza nas do tego samego. Albo chociaż do  zwleczenia się łóżka.


Tym razem więc przygotowaliśmy się jak na wojnę, świadomi co nas czeka. Postanowiliśmy zminimalizować straty.
Wczoraj wieczorem na stole przygotowaliśmy tablet z ustawioną bają, a obok zestaw picia, śniadanko, przekąski, owoce, nawet słodycze. Byleby żadna z pociech o 3 w nocy nie zgłaszała swoich roszczeń żywieniowych.
Hance palnęliśmy wykład o tym , że rodzice nie dzieci, muszą spać żeby działać i o ile nie dzieje się nic złego to prosimy NIE BUDZIĆ.
Antosiowi wytłumaczyłam na piktogramach.
I co?
I o czwartej coś skoczyło z rozbiegu na mój brzuch a potem skakało po trampolinie z żołądka. Antulek!

Nieprzytomna wskazałam tylko ręką stanowisko bojowe przy stole i owinęłam się szczelnie kołdrą na swoim szańcu. Nic z tego , zestaw " jedzcie, pijcie, oglądajcie, matki swej nie zaczepiajcie" nie zrobił na smarkulcach żadnego wrażenia.

Śpieszę donieść, że młody rozwija się z prędkością światła. Na rediagnozie nie bardzo wiedział jak obudzić panią terapeutkę...kilka tygodni minęło i jest naprawdę skuteczny. Najpierw ukradł mi kołdrę, cóż, nie z matką te numery, matka śpi w każdej pozycji i temperaturze:)
To mnie zrzucił z łóżka, ciągnąc za nogę!Ojcu wsadził palec w jedno oko a w drugim otwierał powieki, łapkami umazanymi twarożkiem.
Matka próbowała negocjować z terrorystąmi ( ZARAZ! Za pięć minutek Haniu!) ale jak jedno wygrzebało deskorolkę sensoryczną ( Hania rzecz jasna) a drugie jeździk i sobie wyścigi urządzili to zerwała się na równe nogi.
No to już było za dużo! Ani uszy nie wytrzymały kontaktu kółek od deskorolki  ani umysł nie był aż tak zaspany nie nie zakodować, że jeśli natychmiast ich nie spacyfikujemy to sąsiedzi nas przecież ukamieniują.
Zwlekliśmy się z łoża za kawą. Była piąta, nie pytajcie mnie którego czasu bo jednak nic nie kontaktowałam.
Poza jednym, dzieci zrobiły totalny huragan w domu.
Zestaw " jedzcie, pijcie etc" walał się zdekompletowany po całym domu. Twarożek mało urokliwie zerkał na nas ze ściany.
Aha...zima nadchodzi. Jak nic, zupełnie jak rok temu:/
A potem dzieci zrobiły nam niespodziankę jakiej jeszcze nigdzie nie grali.
Wystarczyło pójść do kuchni zrobić kawę. Po wyjściu z kuchni taki oto widok zastaliśmy:




I cóż było robić? Przełożyliśmy do łóżeczek i zabraliśmy się za robienie obiadu. A była godzina 10.30 nowego czasu. Spać nie było sensu, przecież nie wiadomo o której wstaną. 
O 13 zabrałam się za prasowanie. O 16 skończyłam prasować to co przez miesiąc się nagromadziło...a maluchy dalej spały. Na ich usprawiedliwienie powiem tylko , że chore to i spać mogły. Wszak prawie zima to i sezon chorobowy otwarty....

A skoro o czasie zimowym mowa nie sposób nie podzielić się ogromną radością. Jako że jeden procent podatku zaczyna już wpływać matka zaszalała i zapisała dzieci na Zimowisko Terapeutyczne Prodeste. 



Matce zimowisko marzyło się już w zeszłym roku ale funduszy zabrakło. W tym roku pojedziemy na pewno, maluchy będą miały terapię, zajęcia grupowe i wielką radochę ( Hania już biega po domu i wymienia z kim chciałaby się spotkać na Zimowisku, wspomnienia z Ochotnicy są wciąż gorące).  A rodzice znów będą mogli się czegoś ważnego dowiedzieć. I tu należą się podziękowania.

Przede wszystkim wszystkim którzy pamiętali o nas przy wypełnianiu PIT-ów. Bez Was Kochani nie moglibyśmy marzyć o takiej formie wsparcia dzieci. Pamiętamy ile dał Antosiowi letni turnus terapeutyczny. Wiemy, że Malutki wymaga intensywnej stymulacji a takie wyjazdy terapeutyczne to najlepszy trening komunikacji i umiejętności społecznych pod słońcem. Dlatego bardzo serdecznie dziękujemy za okazane nam zaufanie i daną nam możliwość dalszej terapii!!!

Ale podziękować należy też Prodeste. To niesamowita ekipa terapeutów wciąż szuka najlepszych sposobów dotarcia do dzieci i pomocy im. To ci ludzie poświęcają swój często prywatny czas by zorganizować wyjazd dla maluchów. I to właśnie ci ludzie dokładają ogromnych starań by wyjazd ten odbył się możliwie najmniejszym kosztem, rozumiejąc że rodziny dzieci z autyzmem są zwykle w i tak trudnej sytuacji materialnej. Przez ostatnie kilka tygodni trwało gorączkowe poszukiwanie sponsorów, trwały aukcje charytatywne na Forum Muratora, by tylko każda rodzina uczestnicząca w zimowisku mogła choć odrobinę mniej zapłacić za pobyt. Udało się wszystko, a kwota dotacji okazała naprawdę wielka. 
I tu podziękować chciałabym też tym którzy tak gorąco zaangażowali się a aukcje na rzecz zimowiska. Pomogło naprawdę wiele ludzi, i kupując przedmioty na aukcjach, często związane z podopiecznymi Fundacji Prodeste i przekazując dary na aukcje a nawet udostępniając informacje o akcji. Chyba nikt nie marzył o takim efekcie!!!

Hania najchętniej już by się pakowała i nijak do niej nie chce dotrzeć, że zimowisko jest...zimą!
Antoś- gdy rozmawiamy o wyjeździe- ma uśmiech jak stąd na Madagaskar i w ekspresowym tempie pokazuje gest " dzieci".
My, rodzice jesteśmy szczęśliwi że nasze dzieci dostały kolejną, fantastyczną szansę. I sami też żywimy wielką radość na myśl o warsztatach. To zwykle nie są najprzyjemniejsze chwile, czasem bolesne, bo trzeba się zmierzyć ze sobą i z wiedzą. Ale tak bardzo nam potrzebne!!!
To będzie fajna zima. Mimo , że zaczęła się o 4 nad ranem:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pozostaw po sobie ślad. Razem przecież raźniej...