czwartek, 5 września 2013

Nienawidzę Złomka

To było jakoś w kwietniu gdy Antoś tradycyjnie na zakupach w realu wydębił autko. Tym razem nie zwykłego resoraka ale wypasionego " Złomka".
Od tego momentu Złomek stał się piątym członkiem rodziny, ale akurat bardzo nielubianym przez rodziców.
Bo też Złomek był wszędzie. W kąpieli, do snu, do żłobka. W aucie, na rowerze i u lekarza. Wszędzie.
Trudni jeść gdy jedna ręka zajęta Złomkiem. Trudno się bawić, układać puzzle gdy Złomek w łapce.
A do tego Antoś Złomka pakował ciągle w jakieś nowe tarapaty. Ku naszej czarnej rozpaczy.



Najpierw na turnusie w Ochotnicy rzucił go w jakieś klujące haszcze. Prawie wszyscy terapeuci na turnusie grzebali za tym Złomkiem, bo bez niego Antoś by nie zasnął. Złomek został w końcu odnaleziony przez Mamę Justynki dwa dni później. I chwała najwyższemu, bo to nie były miłe dwa dni( i noce).

Zresztą jedno krótkie zdanie rzucone do Antosiowego Taty potrafiło ściąć mu białko w oku : " Łukasz, wcięło Złomka!!!!". I zaczynała się panika młodego rocznika i tego starszego też i biegaliśmy jak w amoku po całym terenie turnusowym. Pani Monika po naszych rozbieganych oczkach i chaotycznych acz szybkich ruchach od razu poznawała że biegamy za Złomkiem.

W dniu pożegnalnego ogniska na turnusie Złomek przyczynił się do bardzo niefajnego zachowania matki. matce do dziś jest wstyd strasznie a tej brązowej pokraki z hakiem holowniczej nienawidzi od tamtej chwili jeszcze bardziej.



Otóż toczy się swobodna zabawa, pieczenie kiełbasek , dzieci szaleją gdy nagle widzę Michała ze Złomkiem w ręku. Krew mi z nóg odpłynęła , łzy napłynęły do oczu, no ale trudno, trzeba sie było wziąźć w garść i ratować sytuację. Zwłaszcza, że do pory snu Antosia zostało naprawdę niewiele czasu.
Podchodzę do huśtawki i tłumaczę, to jest autko mojego synka, jego ulubione, będzie bardzo płakał i nie zaśnie jeśli mu go nie oddasz Michałku.
A Michałek instynktownie cofa rękę ze Złomkiem.
" Michał oddaj Złomka!!!". Michał cofa się cały.
" Michał mówię ostatni raz, oddaj Antosiowi Złomka bo go sama zabiorę". Michał kręci głową.
Już wiem , że po dobroci się nie uda. No trudno, nie ma co przeciągać...zabieram z ręki Michała Złomka i chowam go do kieszeni.
Nie, Michał był twardy, nie było płaczu i o dziwo za tą rubież w łeb nie dostałam. patrzył na mnie takim zdziwionym i przestraszonym spojrzeniem a mnie zrobiło się tak strasznie głupio...

15 minut później mało nie zapadłam się ze wstydu. Rozmawiamy z innymi rodzicami, podbiega Antoś i woła " biiii" , co w jego narzeczu oznacza Złomek. No to dałam. Mama Michała popatrzyła z uśmiechem i powiedziała, że zna to bardzo dobrze bo jej Michał tez ma obsesje Złomka i nigdzie się nie rusza bez niego. Więc przyznaję się, że wiem , bo właśnie Antkowego mu niedawno zabrałam. Mama Michała mówi, że niemożliwe , on ma zawsze swojego. Wyrywamy Antkowi Złomka ( ryk) i dokonujemy oględzin. No jasna cholera!!!! To jest Złomek Michała, bo ma urwane lusterko, a Antkowy miał urwany hak holowniczy.

Oczywiście natychmiast oddałam Michałkowi Złomka i kajałam się, przepraszałam i tłumaczyłam. no i co z tego?
Psychoza Złomka udzieliła mi się na tyle, że wyrwałam niemówiącemu dziecku ukochaną zabawkę żeby tylko wieczór z usypianiem był spokojny. Pięknie,kurde, pięknie- przecież to gorsze niż zabrać niemowlakowi lizaka....

Ilekroć widzę Michała w Fundacji DOM mam ochotę zapaść się pod ziemię....

Przysięgłam sobie, że jak tylko dojedziemy do cywilizacji po turnusie to kupię hurtowo 10 Złomków, na czarną godzinę!!!!!
A póki co w Ochotnicy trzeba było znaleźć prawdziwego, Antosiowego Złomka. Ciemno już było gdy Justynka znalazła gadzinę w trawie. I trochę zdziwiona była gdy ją z gorliwością i wdzięcznością całowałam, przecież to tylko auto.
Aha,tylko...To ZŁOMEK

Złomek sprawił że Antosiowy Tato odkrył w sobie pasję hydraulika. Diabli wiedzą jak Antoś u prababci wczołgał się pod wąską, żeliwną wannę. Grunt, że udało mu się do kratki ściekowej wcisnąć Złomiastego. Antoniowy Tato z gracją cyrkowca wyginał śmiało ciało pod wanną i odnalazł zgubę już praktycznie w rurze sąsiadki z dolnego mieszkania. Piorunujące przeżycie, Antosiowy Tato mył potem chyba z godzinę ręce...



Gdy wybraliśmy się nad Jezioro Średnie w Turawie Antoś postanowił i tu pokazać świat Złomkowi. Już ręka przeszła mu za ogrodzenie czyjejś posesji i już już miał wypuszczać Złomka gdy wybiegł ogromny rottweiler. Antosiowy Tato zdążył tylko krzyknąć " Nieeeeeeeeeee!!!!!!!!!" . Chyba sugestywnie krzyknął bo Antek rękę zdążył cofnąć, na szczęście ze Złomkiem. Spotkanie zadka Antosiowego Taty z ów psinką na pewno nie byłoby milutkie.

Stałą tradycją był połów Złomka. Z jeziora, rzeki , fontanny. Na turnusie, w górach i w Czechach. W słońcu i kompletnej zimnicy...







I nagle, jakieś dwa tygodnie temu...minęło. Ot, któregoś dnia Antoś nie poszedł na plac zabaw ze Złomkiem. Nagle z dnia na dzień stracił zainteresowanie. Teraz bawi się różnymi autkami, owszem najbardziej lubi te z oczami, czyli bohaterów bajki " Cars", ale spokojnie można mu wytłumaczyć żeby autka nie brać, nie wkładać.  Broni w przedszkolu swojego, ale nie obsesyjnie i zapamiętale, potrafi się wymieniać, pożyczyć na chwilę czy nawet porzucić autka na rzecz innej, chwilo atrakcyjniejszej zabawy!!!!
Przełom?Może...
Ale co za ulga!!!!!!!!!


7 komentarzy:

  1. Otóż to. :) Szukając Złomka w gąszczu iglaków, wszyscy zaangażowani go znienawidzili. Ale czego się nie robi dla Antosia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzekła najbardziej pokuta iglakami terapeutka z igłami wplątanymi we włosy:D I to właśnie wtedy , z Twoich ust padło po raz pierwszy " nienawidzę Złomka" i padało potem ochnaście milionów razy z ust wszystkich:D Dziękuję za to wspólne grzebanie w jałowcu:)

      Usuń
  2. dzięki Gosiu za kolejną możliwość pośmiania się - tego mi było trzeba!
    My mieliśmy Po- czerwonego Teletubisia, który pod wieczór tracił swój kolor. Józek nawet ze złamaną ręką nie rozstawał się z nim - przytrzymywał go sobie sprytnie ramieniem i brodą - cały dzień. Kiedy to było- z siedem lat temu

    OdpowiedzUsuń
  3. A tak , slusznie! Nawet jeśli ręce do czegoś Antkowi były jednak potrzebne to sobie brodą i nosem przytrzymywał w uścisku , ale Złomek zawsze był prz nim. Jednak nasze chłopaki prócz wyjątkowego umiłowania do zabawek mają też wyjątkowe umiejętności manualne, bo ja bym nie potrafiła spodni sobie zdjąć z resorakiem pod brodą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A teletubisiowa mania na szczęście nas ominęła i ograniczyła się tylko do kilku obejrzanych odcinków z Hania, choć hasło " telegrzanki, telegrzanki!" używane jest przy każdej obsłudze tostera:-)

      Usuń
    2. mnie też by taki resorak lekko gniótł w brodę

      Usuń

Pozostaw po sobie ślad. Razem przecież raźniej...