piątek, 20 września 2013

Karuzela

Na na karcie turnusowej z Ochotnicy jest taki zapis od p. Radka:
" Poziom rozwoju sensorycznego jest adekwatny do wieku dziecka. Chłopiec ma duże( jednak w granicach normy) potrzeby stymulacji proprioceptywnej( czucie głębokie). Jego ruchliwość należy tłumaczyć poszukiwaniem bodźców westibularnych( związanych z ruchem i równowagą). W postępowaniu terapeutycznym należy zwrócić szczególną uwagę na aktywności z zakresu orientacji w przestrzeni, somatognozji i kinestezji pozwalające zdobywać Antkowi doświadczenia związane z przewidywaniem zagrożeń".

Brzmi optymistycznie, prawda? Przynajmniej dla nas jest bardzo pozytywny zapis, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę punkt wyjściowy Antosia dwa lata temu gdy jego zmysły ( wszystkie) szalały a nadwrażliwości i niedowrażliwości nie pozwalały mu funkcjonować. Ani dobrze, ani nawet jako tako.

I faktycznie p. Radek wyraził to co i my obserwowaliśmy. Antoś oczywiście nadal miał zachwiane odbieranie bodźców, nadal miał pewne kłopoty z którymi sobie radził raz lepiej a raz gorzej. Ale to ON radził sobie z kłopotami a nie kłopoty z nim. Generalnie, dzięki ciężkiej pracy p. Gosi, sekwencjom Delacato( to już dwa lata!) i naszej świadomości by dostarczać Antkowi odpowiednich zabaw i doznań Mały od dłuższego już czasu kwestię zmysłów ma jakoś tam względnie opanowaną.

I to nawet było widać w codziennym życiu. W powrocie muzyki do naszego domu, w malowaniu farbami i bawieniu się plasteliną, w mniej obsesyjnym wpatrywaniu się w pyłki i światełka i wiele, wiele innych.

Ale ze zmysłami już tak jest , że względnie wypracowana równowaga nie jest dana raz na zawsze. Nigdy nie wiadomo do końca jaki czynnik w jaki sposób zadziała na zmysły. No i u nas właśnie znów wróciła karuzela ze zmysłami.
Zaczęło się na przełomie sierpnia/września kiedy to nasza p. neurolog zadecydowała o włączeniu Antosiowi NOOTROPILU. Oj , od razu dowiedzieliśmy że skutków ubocznych może być od czorta, w tym hiperkinezja ( jakby dotąd Antoś był mało ruchliwym człowieczkiem) a i efekt w żaden sposób nie gwarantowany, nawet w obszarze koncentracji( może się wręcz pogorszyć). I faktycznie, po dwóch dnia podawania leku dowiedziałam się że moje wyobrażenia o nadpobudliwości ruchowej a jej faktyczny obraz " nieco" się różnią. Odezwały się też natychmiast dawne " fascynacje" i problemy Antosia. Jak za dotknięciem ręki natychmiast wróciła nadwrażliwość słuchowa, wzrokowa, nawet na kilka dni pogorszył się kontakt wzrokowy. Szybko też w związku z szalejącymi zmysłami siadła koncetracja. Ale wiedząc z czego to wynika łatwiej bylo nam zrozumieć zachowanie Antosia oraz zaradzić na te problemy poprzez dopasowywanie miejsc i sytuacji do jego aktualnych możliwości. I jakoś te dwa tygodnie z kawałkim przetrwaliśmy, nawet się powoli przyzwyczailiśmy, zwłaszcza że mimo że widać bylo gołym okiem zmiany u Antosia to jednak on sam nie sygnalizował by mu one znacząco dokuczały i nadał był radosnym i pogodnym Szelmą:)

Aż tu nagłe ŁUUUUUP!!!! Od dwóch dni przywaliło z tak grubej rury że aż żal patrzeć na Maluszka.
Początkowo myśleliśmy, że to znowu zadział na Antosia NOOTROPIL. Szybko zadzwoniłam do naszej pani doktor i podjęliśmy decyzję o natychmiastowym odstawieniu.
Potem myślałam, że wszystkiemu winne są kaloryfery. Tak, właśnie kaloryfery. Bo od dwóch dni trwa u nas w bloku rozruch sezonu grzewczego i nieustannie coś szumi, bulgocze, szeleści i Antoś od tych dźwięków szału dostaje.
Ale jednak też źle typowaliśmy jak się okazało.Otóż wszystkiemu winne są...dzieci. Tak właśnie, uwielbiane przez Antosia dzieci. A dokładniej duża ilość dzieci, bo 24. Niestety, na skutek sezonu chorobowego dwie grupy w przedszkolu, w tym grupa Antosia zostały połączone w jedną na czas zwolnień lekarskich chorujących pań. I to przeważyło już szalę, Antoś niestety pomimo całego entuzjazmu do przedszkola po prostu nie daję rady i jest absolutnie przestymulowany. Biedaczek po prostu nie daje rady, za dużo dzieci, za duży harmider, inna sala a w niej mnóstwo kolorowych bodźców które go przytłaczają i mnóstwo nowych zabawek które odciągają jego i tak już rozproszoną uwagę.

Widać to było dokładnie na dzisiejszej re -diagnozie funkcjonalnej w Prodeste. Nie, nie, Antoś nie położył zupełnie badania. Broń Boże!Cała nasza grupka za lustrem weneckim rechotała ze śmiechu na zabawy Antośka, jego próby wymigania się od zadań, wesołe odzywki do pani prowadzącej diagnozę czy nowatorskie aranżacje wnętrz w postaci wykorzystywania krzeseł do zbudowania placu zabaw. To naprawdę nie jest to samo dziecko które przyprowadziłam dwa lata temu do Prodeste. To jak Antoś posunął się do przodu w kontakcie, relacji , komunikacji i samodzielności to jest osiągnięcie kosmiczne i wręcz nie do ogarnięcia!!!!
Ale niestety było widać że sensorycznie znów jest totalnie rozłożony na łopatki. Pomimo wielkich starań miał gigantyczne problemy z koncentrowaniem się na zadaniach, cały biegał za zaspokajaniem potrzeb sensorycznych, autostymulacje wyrastały jak grzyby po deszczu. Sama p. Ania - wychowawczyni Antka z przedszkola zauważyła że przecież jeszcze kilka dni temu Antek wykonywał to samo zadanie " z palcem w nosie". Zespół obserwujący Antka też widział go wcześniej nie raz w sytuacjach w których radził sobie całkiem nieźle.  Niestety, dziś przestymulowanie po przedszkolu,zmęczenie i początek przeziębienia wzięły nad Antkiem górę.

Dziś jednym z pytań  dotyczących samodzielności Antosia  było to o umiejętność samodzielnego odkręcania kranu. Pani Agnieszko! Tu się proces " picia po męsku" odbywa, oczywiście z inicjatywy Antośka:)


Czekam na ogłoszenie diagnozy z wielką niecierpliwością. Wiem, że jej wynik będzie nie do końca pełny. Bo przecież dziś akurat Antek był " nie w formie" i nie pokazał wszystkich swoich możliwości poznawczych czy komunikacyjnych. Ale taki też bywa Antek i my też musimy wiedzieć jak sobie w takich sytuacjach radzić. Nie zawsze jest super hiper fantastycznie i to też jest element życia z Antosiem. Antoś też ma wrodzoną naturę buntownika i o ile w standardowych warunkach potrafimy już sobie z nią poradzić i do Młodego Gniewnego dotrzeć to jednak nie należy oczekiwać, że inni będą cierpliwie poszukiwać tych sposobów. To Antek musi się nauczyć radzić z własnymi emocjami i też z zasadami społecznymi panującymi wokół niego ( przynajmniej tymi najważniejszymi). I jak to robić cały czas się uczymy, a że Antek się zmienia to i sposoby pracy z nim muszą się zmieniać.
Czekam na nową diagnozę funkcjonalną i nowe wytyczne do pracy. Damy radę. No pewnie, że damy, nie takie rzeczy Antoś już robił:)
Tylko musimy zatrzymać najpierw tą karuzelę zmysłów.
Po krawężniku już potrafię na rowerku jeździć to dam sobie radę i z innymi rzeczami!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pozostaw po sobie ślad. Razem przecież raźniej...