niedziela, 9 czerwca 2013

" Pomóż mi" bo " chcę"

Ta komunikacja z Antosiem to jednak idzie w jakimś takim bardzo specyficznym kierunku. Antosiowym.
Antoś gest " pomóż mi" zna od naprawdę dawna. Dotąd stosował wersję uproszczoną. Od kilku dni naśladuje gest idealnie.

A raz nawet poprosił werbalnie o pomoc!!! Oczywiście przyparty do muru bo przystawił sobie krzesło do łóżka z antresolą Hani, wdrapał się, uwiesił jak malpiatka na drzewie ale zejść już nie umiał, bo drabinka była za daleko. Wtedy wykrzyczał do taty w panice " Pomóż mi!!!!".
No ale zazwyczaj stosuje gest. I to właśnie w Antosiowy Sposób.

Otóż Antoni owszem, czasem prosi o pomoc gdy sobie z czymś nie potrafi poradzić. Wybadał jednak że szalenie nas to roztkliwia i pędzimy z pomocą na łeb na szyję więc postanowił tę kwestię udoskonalić po męsku. Lenistwo własne czort komunikacją przykrywa!!!!
Siedzi teraz mały budda na podłodze z nogami wystawionymi do przodu i nie....Już nie zdejmuje sam bucików. A po co , skoro mozna się poklepać prawą ręką po lewym łokciu i już siuuuuup , siostrzyczka rzepy odpina.
Obiadek? No można jeść samemu, pewnie że można, w żłobku jakoś wychodzi. Ale w domu jest przecież niezawodna Hania do zadań specjalnych. Smutne oczka a la " oczy kota ze Shreka", lekki usmiech półgębkiem, dwa machnięcia raczkami i już schboszczak sam się nadziewa. To znaczy nie do końca sam, Hania nadziewa, ale grunt , że on się nie spracuje.

Taki to niby delikatesik, chucherko biedne, pantoflarz co babami się wyręcza.
Ale niech no tylko coś chce....O, to od razu testosteron mu się uaktywnia. Z czym wiąże się kolejny udoskonalony, wreszcie w prawidlowej formie wykonywany gest " chcieć", wzbogacony słowem " cie, cie", by przekaz był naprawdę jasny.
Tu już jakoś Hanią się nie wyręcza, jasno pokazuje co chce i że chce to już. Teraz i natychmiast. Minkę ma poważną, brew zmarszczoną, usteczka zacięte gdy się ociagamy z realizacją. A gdy jeszcze pod drodze przedmiot upragniony w rękach Hani dostrzeże mamy tupanie nogami, stanowczą gestykulację a nawet próby zaganienia mienia.

I tak padliśmy od własnej broni. Młody z pedantyczną dokładnością wykonuje gesty Makaton a tato nie jest już takim wielbicielem metody jak choćby kilka tygodni temu. Bo faktycznie, jak o 4 nad ranem berbeć wepchnął się do łóżka z puzzlami i stosowną prośbą " pomóż mi " oraz " chcę" to jakoś te gesty nie cieszyły jak kiedyś...


P.s., matka pochwali syna, ale tak nieśmiało, tfu tfu spluwając przez lewe ramię- żeby nie zapeszyć. Te puzzle w nocy to taki epizod jednak był, bo generalnie Antosiowi się wewnętrzny timer przestawił i wstaje teraz w okolicach godziny 6. A jak przytupta do nas nad ranem, to gramoli się od razu do nas, prosi o nakrycie kołdrą i drzemie sobie z nami czasem i całą, długą godzinę!!! i stan ten trwa już kilka tygodni.
Ja nie pamietałam już że można miec tyle energii i powera!!! I aż mnie kości gniotą, strzykają i gruchotają bo ja przecież nie nawykła do takiej ilości czasu spędzanego w łóżku. Czaaaaaaad:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pozostaw po sobie ślad. Razem przecież raźniej...