poniedziałek, 3 czerwca 2013

I kolejna ucieczka...

Widzę, że został otwarty " sezon na znikanie z pola widzenia". Mnie wczoraj wzięło na wspominki Antosiowej ucieczki, Bogusia i Józio wczoraj swoje przeżyli a dziś do pieca dołożyła Hania.

Podczas kasowania zakupów w Lidlu moje dziecko nagle wybiegło w panice ze sklepu na parking i biegała po nim jak oszalała. Zostawiłam natychmiast wózek z Antkiem( na szczęście pani kasjerka rzuciła mi w locie , że przypilnuje Małego i na szczęście Antoś tymrazem postanowił nie latać z wózka sklepowego). Dogoniłam Hanię, na szczęście żadne auto akurat nie jechało. Mocno przytuliłam, bo Maleńka była strasznie zapłakana.

Co się okazało? Hania biegała bo chciała dogonić mamę i bała się , że mama odjedzie bez niej!!!
Pytam więc spokojnie, Haneczko, czy ja Cię kiedykolwiek zostawiłam w sklepie?
Nie...
A w innym miejscu?
Nie...
Czy ja Cie kiedys zapomniałam?
Nie!
To dlaczego tak nagle wybiegłaś ze sklepu i odłączyłaś się ode mnie?
Okazało się, że Hania pakując ze mną zakupy wyjrzała za okno i zobaczyła panią, ktora w jej mniemaniu wyglądała jak ja. Więc sie orzestraszyła że wyszłam bez niej i pobiegła mnie szukać.

Całość trwała kilka sekund, wybiegłam za Hanuśką natychmiast i miałam ją cały czas w zasięgu wzroku. Ale Hania z jakiegoś powodu, mimo , że stała przecież obok mnie wybiegła za mną ze sklepu.
Zaczynam się martwić. To nie pierwsza taka sytuacja, kiedy Hania myląc osobę bliską z kimś w jej mniemaniu podobnym pakuje się w tarapaty lub bardzo niebezpiecznie skraca dystans z obcymi. Niepokoi mnie też fakt, że ona będąc koło nas, w zasięgu ręki potrafi wybiedz za " inną mną" czy dziadkiem. Nie wiem co o tym myśleć....
Może ma po mnie defekt genetyczny- jak się często z siebie śmieję- i kompletnie nie ma pamięci do twarzy. No ale w stosunku do nas? Do twarzy które zna najlepiej?
Dziwne to bardzo. Będę w środę znowu wiercić dziurę w brzuchu pani Monice...

A póki co dobranoc, Mili Państwo. Dni z moimi Aniołeczkami są nieco wyczerpujące i idę szukać spokoju pod poduszką i kołdrą.

9 komentarzy:

  1. impulsywność. ogląd sytuacji na podstawie jednego, dwóch (?) szczegółów i impulsywność. a.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, ale to w takim razie co ja mam z nią robić. No bo impulsywna to ona raczej nie przestanie być z dnia na dzień, nawet predyspozycji rodzinnych ku temu nie ma, a robi się niebezpiecznie momentami. Mam ją zapisać na zajęcia z jogi dla dzieciaków, przejść na buddyzm, szukać zen? Botakie standardowe tłumaczenia nic nie dają,teorię ma opanowaną do perfekcji a w praktyce rządzi iskra zapłonowa.

      Usuń
  2. jestem za sprawdzaniem tego, co nas niepokoi u dziecka. Jeśli wszystko będzie dobrze, to całe szczęście, jeśli okaże się, że są jakieś problemy - to czym prędzej zrobicie z tym porządek! Sama też zaczynam teraz żmudną drogę przedzierania się przez lekarzy z moją Elę -trzymam kciuki za Was!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bogusiu, Hania już do diagnozie funkcjnalnej jest. Z gromnym zaburzeniami SI radze sobie jak ptrafie w warunkach domowych, skolowałam jej też terapię- za tydzień się zacznie. Ale generalnie tematyka ADHD jest mi jeszcze bardzo obca. I ja już sama nie wiem co jest normą a co jest problemem, bo mam dwójkę dzieci z dwoma zupelnie innymi zestawami problemow i potencjalnych diagnoz( jak ADHD u Hani, ktore moze sie wyksztalcic jesli nie podejmiemy działań)

      Usuń
    2. I trzymam kciuki za Elę, bardzo mocno:-)

      Usuń
    3. a... to szybko zadziałaliście- jak torpeda!

      Usuń
    4. Już od maja wiemy że ruchliwość Hanny ma swoje uzasadnienie, a w zasadzie od kwietnia wiem, że sensoryka Małej tańczy i śpiewa na wszystkie kierunki. A udało się szybko i profesjonalnie bo mieszkamy w Opolu:-) w IPiN Hania ma numerek " tylko" 803 w kolejce...

      Usuń
  3. Ja robilam w wieku Hani to samo. Zreszta kilka razy dalej pamietam- tak sie balam, ze mi mama ucieka mimo, ze stala o ok ale ja pomylilam jakas kobiete z nia. Koszmarne to bylo.

    OdpowiedzUsuń
  4. ech, no to chyba musimy się umówić na pogadanie. W temacie ADHD mam troszkę doświadczeń różnorakich;) Może coś podpowiem na tzw. póki co. Nie minie z dnia na dzień i co by nie robić i tak z dnia na dzień nic się nie zadzieje, ale zawsze jest opcja na... coraz lepiej :-) A chodziło mi tylko o powiedzenie, że nie chodzi o skracanie jako takie dystansu czy mylenie mamy z kimś innym, pamięć twarzy itp. (poważne problemy) tylko o impulsywność (też poważny problem, ale zupełnie z innej beczki). a.

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw po sobie ślad. Razem przecież raźniej...