środa, 22 maja 2013

Cyklista

Nie wierzę!!!
Antoś próbuje jeździć na rowerze! Oczywiście czterokołowym. Oczywiście dziecięcym!. oczywiście na razie pół pokoju jest w stanie przejchać. Ale bardzo, bardzo chce pedałować!!!

Jazda na rowerze to jest wyższa szkoła jazdy. Bardzo pożadana. Rower dopieszcza przedsionki Antosia, wplywa pozytywnie na poczucie rówowagi, koordynację ruchowową. Rower wspomaga praksję. Rower to również ruch naprzemienny, który wspanialne stumuluje półkule mózgowe.

Ale..wszystko to ważne. Jednak najważniejsze że rower to frajda! To wyprawy rowerowe na punkcie których mamy absolutnego bzika. Rower to przygoda, wesołe dzieciństwo, pozdzierane kolane!

Póki co Antosiowy Tato z dwoch rowerków, spadków po innych dzieciach usiłuje zmontowac opimum uzwględniające to, że jednak ściskanie hamulca to dla Antosia na razie wiedza z Hogwardu. Póki co są to pierwsze nieśmiałe początki. Ale Antulek się zapalił, chce bardzo i ostro probuje.
Od tego próbowania to już ma rysę na plecach i kilka siniaków, ale nie zraża się. Ba , wymyslił sobie jak to zycie sobie ulepszyć i wywarł wpływ na Hanię...to ona go sadza na rowerku. Bo po co się gramolić i ryzykować upadek skoro siostra pomoże?

Dla nas to jest szok. Już rok temu były podchody do roweku- dla dzidziusiów z prowadzeniem na kijku, biegowy, trzykołowie, czterokołowiec. Pedały po środku, pedały z przodu...Nic. Absolutnie nic wtedy nie wyszło. Ba rowerek biegowy nawet sprzedaliśmy bo jednak nawet Antoś ma tylko jeden zestaw kości i ograniczone mozliwości upadków. Ruch naprzemienny, pedałowanie? Nie no, rok temu pedały też Antka interesowały, siedział sobie na podlodze i kręcił pedałami rączką prawą...potem lewą. Czasem i kilka godzin...

Coś takiego się z Antosiem teraz wyprawia że brakuje mi słów do opisania. Nawet dziś, na przekazaniu nowych sekwencji p. Monika stwierdziła że przyprowadziłam innego Antosia niż tydzien temu. Coś, co nas rozczuliło zupełnie to zabawa. Antoś zwinął kółko z jednego koszyka, przyłożył mi do twarzy i zaprosił do zabawy w noski- eskimoski przez kółko. Po prostu się bawiliśmy. Tak zupełnie...normalnie.I młody sam to wymyślił. Takich sytuacji zresztą jest mnóstwo w ostatnim czasie. W żuchwę będę sobie musiała wstawić jakieś zawiaski, bo nie nadążam z podnoszeniem z podłogi.

A w pogotowiu terapeutycznym dziś takiego kwiatka dla mnie zrobił Artysta. No i doczekaliśmy się talentu plastycznego w rodzinie. Wreszcie. Albo cierpliwych pań pracujących z Antosiem:)
Ale kwiatek cudny jest i basta!!!




A propos prac plastycznych. Pod wieczór rysowaliśmy sobie, Antoś bazgrał sobie co oczywiście z naganą w głosie zauważyła Hanna I Skromna i od razu zaznaczyła, że to brzydko tak bazgrać i Antoś lepiej żeby nie rysował skoro nie umie zrobić takich ładnych tulipanów jak ona ( Oaza Skromności i Demotywator Stulecia). Szybciutko więc wyciagnęłam opasłą teczkę z półki i pokazałam Hani. Nie chciała uwierzyć że to jej obrazki sprzed roku czy dwóch. Bazgroły totalne, w dodatku monokolorystyczne.
Jako, że matka jest też nieźle zafiksowana, każdy obrazek był opisany datą i adnotacją wzięło nam się na wspominki. I tak po dłuższym czasie oglądania bazgrołków Hania rezolutnie swierdziła że w takim wypadku jak Antoś tez już będzie w Żabkach ( czterolatki) to też już będzie umiał narysować tulipana.
Się wie!

Ale nim rozwinie się w Antosiu artysta-plastyk czeka nas przeprawa z klockami. W nowej sekwencji Antoś ma zadanie na budowanie z klocków konstrukcyjnych. Jako, że dotąd zainteresowanie puzzlami u Młodzieńca było delikatnie rzecz ujmując żadne zasobów klockowych mamy niewiele, wszystkie w jednym typie. Czyli pilnie trzeba wykombinować różniste klocki i klocuszki, bo Antoś szybko się nudzi.
Nic to, damy radę. Puzzli też dwa miesiące temu nie tykał a teraz układa dwudziestoelementowe:)

5 komentarzy:

  1. Życze duzo cierpliwości w nauce jazdy na rowerze.
    My to przerabialismy, moge powiedziec tylko ze bedzie ok .Wiem to.

    OdpowiedzUsuń
  2. opisane dokładnie rysunki- teraz to moją żuchwę trzeba zbierać z podłogi- jestem pełna podziwu- serio!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bogusiu, ja od dawna powtarzam że taka zupełnie neurotypowa to ja nie jestem i swoje schizy mam:-) A że jestem histotyk, archiwista to porządek musi być. Ale na moje usprawiedliwienie weź pod uwagę, że to prace jednego dziecka do opisania, nood niedawna dwójki. Przy czwórce myślę, że moje ego archiwistki by cierpiało ale datownika jednak rysunki by nie miały:-)

      Usuń
  3. Nasz Kubulek to na początku uczył się na wymuszonym biegu uczyć jazdy na gokarcie a potem na rowerze czterokołowym. I to pomogło - teraz tego są efekty - cierpliwości, będzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw po sobie ślad. Razem przecież raźniej...