środa, 24 kwietnia 2013

MOPS i SUO

ąTo nawet dobrze, że ja się też rozchorowałam. Gdybym nie miała dzisiaj takiej gorączki pewnie pojechałabym ja dowieźć orzeczenie o kształceniu specjalnym do MOPS i pewnie znowu wywiązała by się niezła awantura między mną a Panią Kierownik MOPS. A tak pojechał Antosiowy Tatko, awantury nie zrobił a ja miałam możliwość uspokoić się i oswoić z tematem.

Bo mamy problem.
Jako, że niedawno wreszcie uzyskalismy zaświadczenie od psychiatry że Antoś Specjalistycznych Usług Opiekunczych potrzebuje pojechała wczoraj do MOPSu złożyć wniosek.
Kłopotów żadnych się nie spodziewałam, toż to prościutka procedura, ba, nawet wiem że w Opolu zwykle z nia problemu nie ma. Czasem jest wymiar godzin mniejszy niz lekarz zaświadcza, ale generalnie z wywiadu rodzicielskiego wywnioskowałam że jest to stosunkowo prosta procedura.
I była do pewnego momentu. Do tego póki do rozmowy z pracownikiem socjalnym nie wparowała Pani Kierownik.
Kiedy w pierwszym zdaniu poinformowała mnie, że Antosiowi " uslugi autystyczne" nie przysługują już wiedziałam , że z tą panią to my się raczej nie dogadamy.

Podstawowym problemem jest ten, że Pani kierownik- niewiadomo dlaczego zafiksowała się na fakcie, że Antoś chodzi do żłobka a nie do przedszkola w związku z czym nie ma możliwości przyznania SUO.

Fakt faktem , że przez ten żłobek to rzeczywiście same tarapaty formalne są, przerabiałam to już w Kuratorium i w Wydziale Oświaty.
Więc grzecznie pytam, czy skoro asystent do żłobka nie jest mozliwy ze względów formalnych to ile przyznają nam terapii w domu.

Nic. Bo nie. Bo sie nie należy. Bo Antek jest za mały. Bo jak już to powieniem iść do przedszkola integracyjnego i tam mieć terapię, i wtedy oni dadzą cienia. A póki co jest w wieku nieprzedszkolnym i w ogóle nic nie przysluguje. A juz tym bardziej skoro wymyśliłam sobie fanaberie, żeby go posyłać do prywatnego żłobka.

Tłumaczę babie( bo już inaczej się nie da tego okreslić) jak chłop krowie na rowie. Antoś jest w wieku przedszkolnym bo ukończył 2,5 roku, ma orzeczenie o kształceniu specjalnym. A chodzi do żłobka bo do przedszkola integracyjnego go nie przyjęto, a żadne inne przedszkole nie pojęło się realizacji zaleceń orzeczenia.

Pani- beton, swoje wie, na wszystko ma radę. Skoro żłobek podjął się przyjęcia dziecka z problemami to musi teraz orzeczenie wypełnić. A jak nie ma za co ( bo do żłobka za Antkiem subwencja nie idzie) to trzeba było nie przyjmować.I po problemie. A skoro nie ma miejsc w przedszkolu integracyjnym to trzeba czekać, aż się zwolnią. Bo jak nie za rok to za dwa już na pewno będzie miejsce.

Tłumaczę,naprawdę spokojnie tłumaczę meandry ustawy ( ja urzędnikowi, bynajmniej nie na odwrót), ale grochem o ścianę. Na koniec pani-beton zasunęła wnioskiem powalającym . Skoro PPP wydało dziwne orzeczenie, którego nie ma gdzie zrealizować to dziecko powinno siedzieć w domu jeśli chce się pomoc od państwa. A skoro chodzi do placowki niepublicznej to znaczy , że takiej rodzinie pomoc nie jest potrzebna bo sobie radzi...i uslugi autystyczne się nie należą i już.

Nie jestem osobą skłonną do wzruszeń. Mieszanina ogromnego optymizmu życiowego oraz ogromnej porcji tupetu i przygotowania prawnego sprawiła , że od lat uważam że nie ma sprawy w urzędzie ktorej nie dalo by sie zalatwić. Jak nie kijem to marchewką, jak nie przez drzwi to oknem. Ale wczoraj, po w sumie 1,5 godzinnej awanturze z ów istotą wyszłam z MOPSu i wyłam całą drogę do domu. W domu też wyłam.

Po raz kolejny uderzyłam w mur. Bo pechem Antka jest to że sobie świetnie radzi. Zbyt świetnie żeby go wsadzić w enklawę dla ciężko zaburzonych dzieci z autyzmem i mieć świety spokój że się swoje dla dzieciaka z problemami zrobiło. Z tej perspektywy, niestety, Antek ma pecha, nie jest bardzo nisko fukcjonujący.
Ale nie jest też zdrowym dzieckiem. Pech podówjny. Nigdzie nie pasuje. Zbyteczny balast.
Poza systemem, więc jakby go nie było. Powinnam go sobie schować do szafy i udawać że problemu nie ma...

I naprawdę dobrze, że sie rozchorowałam i nie poszłam tam dziś znowu powiedzieć tej niewieście co o niej sądzę. Bo teraz mam znacznie więcej do powiedzenia po kontakcie z prawnikami Synapsisu.

Zamiast więc iść i robić awantury sklepałam zapytanie formalne o podstawy prawne uzytych przez panią sformuowań. Zatem niech mi wyjasni co to są uslugi autystyczne, bo ja o takich nie slyszałam. Wprawdzie ona o SUO też ( wesołe, prawda?), ale w przeciwieństwie do niej ja znam podstawę prawną. Proszę więc o prawne umotywowanie dlaczego wg tej pani mojemu synowi nie przysluguje coś co przyznawane jest nie uznaniono( jak zasiłki) tylko z mocy ustawy, z urzędu.
Już dziś jestem mądrzejsza i zaczynam wymianę korespondencji z tą...panią. Pewna już sukcesu, choćby nawet na drogę sądową musiało to zajść. Ja poczekam, cierpliwa jestem jak cholera, ale ta pani będzie miała okazję zapoznać się ( może pierwszy raz w życiu) z ustawą.
Ja już wiem jak to zrobić.
Ja.
A ile jest takich rodziców którzy zamiast tupetu i wrodzonej bezczelności dostali większą wrażliwość?
Którzy usłyszeli, że NIE BO NIE i odpuścili?
To się po prostu do kryminału nadaje i jestem głęboko przekonana, że kiedyś się w nim skonczy...



11 komentarzy:

  1. Masz rację- ja nic nie wiedziałam, ani o ustawie, ani o SUO, ani w ogóle o tym, że MOPS coś może pomóc przy autyzmie. A przy innych zaburzeniach też? Możesz coś mi skrobnąć na maila (jak się już poczujesz lepiej, oczywiście:)).

    A co do Taty- już takie spostrzeżenia z Franiowymi rodzicami mamy, że jak Tata pójdzie- do szpitala, laboratorium, Mopsu, czy innego urzędu w sprawie dziecka- sukces murowany! Kobitki miłe są i grzeczne. I jakoś lepiej go traktują niż matkę.... Rozumiesz coś z tego?:)
    Zdrowia Ci życzę.

    A swoją drogą- wcale się nie dziwię, ze się rozchorowałaś- ze stresu po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ile żyję na tym świecie , nigdy nie potrafiłam zrozumieć dlaczego ludzie zamiast sobie pomagać to w większości przypadkach ( w szczególności mops! ) utrudniają nam drogę po to co nam się należy.
    Ja byłam może z 2 razy w Mops-ie i obym nigdy już nie musiała tego powtórzyć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie , że to jest taka polska mentalność urzędowa. Stan umysłu. A może i element polityki budżetowej. Bo jednak cześć rodziców po takim kontakcie nie wróci i już dziura budżetowa o dwa promile mniejsza...

      Usuń
  3. http://www.synapsis.waw.pl/images/stories/pliki/porady/informacjedlarodzin/suo%2002_05_2012.pdf Na razie to wstawiam. Specjalistyczne Usługi Opiekuńcze są dla osób z kręgu chorób psychicznych, a autyzm w nomenklaturze do takich podchodzi.
    Co do Taty, Antosiowy Tato tylko podał orzeczenie, w żadne dyskusje się się wdawał więc i nie było płaszczyzny do zalatwienia czegokolwiek. Ale faktycznie, do spółdzielni, banku i w najtrudniejszych sytuacjach do skarbówki chodzi on. A jak już idzie z Antosiem to gwarancja sukcesu murowana:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięks:)poczytam. Ale coś mi się wydaje, że my się nie kwalifikujemy (może to i dobrze???:).

      Usuń
  4. "Usługi autystyczne"... Grrrr :/
    Co za durne babsko. To co, jak będzie miał 15 lat to będzie już wystarczająco duży na przedszkole integracyjne i działania terapeutyczne?

    OdpowiedzUsuń
  5. za rok, za dwa zwolni się miejsce...- szlag!szlag!szlag!
    Gosia - cokolwiek zrobisz to my tu murem za Tobą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję Bogusiu, no żywcem mnie baba nie weźmie! Postępy w wymianie dokumentacji będę publikowała regularnie , ku wskazowkom dla innych bo niestety tuszę, że nie ja jednak spotkałam się z BETONEM

      Usuń
  6. To jest po prostu granda i skandal. Zasada natomiast jest prosta - wszystko, wszystko z takimi na piśmie. Niech napisze, że się nie należy i czemu w jej prześwietnym przekonaniu. No się zirytowałam delikatnie mówiąc.
    a.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A., ja generalnie taki mam system , ale wzięła mnie baba z zaskoczenia bo pojawiła się w pokoju gdy spokojnie rozmawiałam z pracownikiem socjalnym więc żadnych papierów nie miałam na podorędziu. Teraz już nie ryczę, bo przejrzałam ustawy i załączniki i wiem, że pani kierwonik bredziła niemilosiernie i choćby bardzo się starała nijak swoich poglądów prawnie nie umotywuje. Ale...niesmak pozostał a i przeświadczenie, że niejedną rodzinę już ona swoją niekompetencją i ignorancją usadziła...

      Usuń

Pozostaw po sobie ślad. Razem przecież raźniej...