środa, 24 kwietnia 2013

Kameleon lub Rainbow Dash

Wprawdzie mam gorączkę i zapalenie tchawicy( to ja mam jakąś tchawicę??? Mama mówiła, że szyję- trzeba to będzie wyjaśnić niebawiem) ale nie jest to przecież argument żeby utracić od razu polot i kreatywność, prawda????

Zwłaszcza, że taka okazja może się nieprędko pojawić. Bo Mama też ma gorączkę przez co obniżyły jej się osiągi i trochę wolniejszą ma prędkość na zakrętach z okrzykiem " Antoś! Nie wolno!!!".

No i Hania też jest zagilona, przez co nie pilnuje już swojego pokoju jak Cerber, tylko ciągle biega z husteczkami do kosza.

Taką okazję trzeba wykorzystać.
Bo ja uwielbiam rysować, malować i kolorować!!!!
Tylko nikt nigdy nie pozwala mi rozwinąć skrzydeł! Nie wiem dlaczego oni wszyscy tak wpadają w panikę gdy tylko dotknę farb czy mazaków...
Każa mi tylko rysować kredkami albo kredami po tablicy....
No a jak, jak wykonać prawdziwy i niepowatarzalny fresk bez farb czy żywych i trwałych kolorów mazaków???
Na początku próbowałem. Zabrałem grzecznie pudełko z kredami i ozdobiłem całą ścianę w moim pokoju. Ale to robota nie warta mojego geniuszu!!! 
Tyle się napracowałem!!! I wystarczyło dotknąć ściany i z mojego arcydzieła nic nie zostało.
Bez sensu!!!
A właśnie ostatnio Hania pokazywała mi jak taki konik Raibow Dash robił śliczną, kolorową tęczę...I ja też chciałem mieć takie ładne kolorki u siebie w pokoju. Wszędzie tylko białe ściany. U nas białe, w Prodeste białe...Przecież to nuda...
Więc kiedy mama w kuchni robiła obiad wykradłem od Hani taaaaakie wielkie pudło. Ona jest starsza, a to chyba tak działa, że starsze siostry zawsze dostają fajniejsze zabawki. I w tym pudle było mnóstwo mazaków. Grubych i cienkich, a jakie kolory!!!
Na początku pomalowałem pokój, ale potem pomyślałem sobie, że ja też mogę być taki kolorowy jak Rainbow Dash. 

I naprawdę nie wiem dlaczego jak mama weszła do pokoju to zrobiła się czerwona na twarzy. Ja sądzę, że to nawet dobre było bo przez tą chorobę to taka biało- zielona była na twarzy a tak jej się od razu kolorki poprawiły. 

Ale mama chyba nie zgodziła się ze mną, bo wyglądała jak czajnik czerwony. Tylko zamiast z gwizdka para jej uszami wylatywa. Hania powiedziała, że ze złości. A potem się popłakała, że jej zniszczyłem mazaki.

Dlaczego one nie rozumieją, że prawdziwa sztuka wymaga poświęceń, co???

Poza tym uważam, że mama jest...dziwna. Bo jak pokazywała mi kameleona w książeczce to było fajne i się cieszyła. Ale jak ja się zamieniłem w kameleona to już jej się nie podobało i zamiast do dżungli zaciagnęła mnie do wanny.

Bez sensu! No, ale kto zrozumie dziewczyny???
A już takie chore to w ogóle nie ma szans przecież...

A potem mama dała mi kilka takich paskudnych syropów do wypicia.bleeee...
To pewnie była taka kara za to , że Hani kilka mazaków zjadłem. To znaczy one twierdzą że zjadłem. A ja po prostu sprawdzałem  czy od środka też buzię da się tak ładnie pokolorować.
Nie dało się, trudno. Na szczęście szorowanie w wannie nic nie pomogło. Te mazaki Hani to rzeczywiście klasa były. Dalej jestem kolorowy:)


Hania mówi, że wyglądam jak Rainbow Dash. To jutro spróbuję latać:)



Mamooo, ale o co chodzi?



Przecież mówiłaś, że ładnie wyglądam w niebieskim!!!

7 komentarzy:

  1. Antoś, niech sobie dziewczyny u Ciebie w domu mówią co chcą, ale Twój makijaż jest pierwszej klasy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele wskazuje na to, Danusiu, że jest to makijaż pernamentny. Za diabła nie chce się dać zmyć!

      Usuń
  2. Popieram. Rejnboł pełną, hmmm.... gębą;P
    a.

    OdpowiedzUsuń
  3. Spoko. Z autopsji wiem, że nawet pisaki pernamentne po kilku dniach schodzą ;P
    a.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście chorzy jesteśmy, galowo na żadnej terapii nie musi sie teraz prezentować więc może się domyje zalecanymi specyfikami. Byleby się latać nie próbował uczyć , skoro mu tak Hania psychikę zryła kucykami:)

      Usuń
  4. Antosiu, coś wspominałeś o białych - jeszcze ścianach w Prodeste...hihihihihihi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy mi mama pozwoli zabrac pisaki do Prodeste, juz przy autkach się awanturuje. Ale jak tylko jakiś znajdę w Prodeste to postaram się ubarwić tę nudną monotonię ścian:) Tylko tam zawsze jest ktoś dorosly do pilnowania, więc muszę to zrobić sposobem:)

      Usuń

Pozostaw po sobie ślad. Razem przecież raźniej...