poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Justynka potrzebuje pomocy pilnie!!!!




116 cm. Blond włoski. Największe oczy jakie kiedykolwiek wiedziałam. W warunkach niewyjściowych odziana bywa w piżamę. Nie lubi koloru niebieskiego. Oraz spać też nie lubi. Za to bardzo lubi jeść kotlety schabowe w środku nocy, koniecznie pokrojone w idealną kosteczkę. I wyzwania ekstremalne lubi, nie groźne jej spacery po trudnych podłożach, cienkich krawędziach. Gdyby szkoła cyrkowa wiedziała o istnieniu Justynki biłaby się, by tylko pozyskać ją do swojego zespołu.
Diablo inteligentna. Niby taka mała, słodka blondyneczka a poczucie humoru w niej gigantyczne. Oraz celne riposty i wnioski, które mnie, starej babie włażą w pięty- a pyskata jestem.
Gaduła i śmieszka...ale względem swojej mamy i siostry.
W kontaktach z innymi ludzmi mocno trzyma ją za rękę jej nieodzowny towarzysz, Kolega A.
To on nie pozwala jej pobawić się z Antosiem, przytulić się do p. Moniki, czy przygadać mi otwarcie.
A Justynka ma w sobie mnóstwo uczuć, naprawdę pieknych uczuć. Widziałam jak szczerze polubiła naszego Antośka. Widziałam jak chciała podarować swojej ulubionej terapeutce laurkę, przepiekną, na Walentynki. Widziałam jak pilnuje swojej siostry, jak nie odstepuje jej na krok. Jak się wtula w mamę.  Bo kocha. Ich wszystkich. I znacznie więcej osób.

Tej wyjątkowej dziewczynce trzeba pomóc. Nie kiedyś, ale teraz, już i natychmiast!
Justynka prócz autyzmu, kandydozy, epilepsji i torbieli mozgu boryka się również z niebezpiecznym lokatorem- gronkowcem. Szubrawiec zadomowił się w jamie ustnej Justynki i sieje spustoszenie.

Jakiś czas temu udało się gangrenę poskomić. Ale gronkowiec podstepny jest, teraz dobrał sobie próchnicę pod ramię i zamierzają wespół pokonać uzębienie Justynki.
Możecie o tym poczytać bezpośrednio od Mamy Justynki.

Justynka pilnie potrzebuje ozonoterapii. Jej koszt wynosi 5600 zlotych. Dla rodziny Justynki, dla jej samotnie wychowującej mamy to w sumie bez różnicy czy to jest 5600 czy 56000 zlotych. Nie ma takiej kwoty. Pierwszy zabieg już w czwartek, potem jeszcze czekają je 3 sesje, każda w przerażającej cenie 1400 zł.


Oczywiście zabieg nie jest refundowany.
I choć Danusia pisala, błagała, prosiła...dotąd nie udalo się pozyskać sponsora.
Tu 1 % podatku nie pomoże, nawet jesli gremialnie przekażemy wpłaty z PIT na rzecz Justysi to pieniądze będą zaksięgowane dopiero w listopadzie. A do listopada gronkowiec z próchnicą nie zostawią żadnego ząbka....

Nigdy nie prosiłam Was o darowizny, ani dla Antosia, ani dla innego dziecka... Ale jesli ktoś może podarować choć 1 złoty to proszę...pomóżcie tej maleńkiej dziewczynce i jej zdesperowanej Mamie. To wydaje się proste, wystarczy żeby 5600 osób wpłaciło 1 złotówkę na leczenie Justysi. Albo kupiło cegiełkę charytatywną na allegro.
5600 osób przekonać to strasznie, strasznie trudne zadanie. A czasu mamy bardzo mało.
Jeśli więc możecie wesprzeć Justynkę darowizną lub pomocą w pozyskaniu sponsorów, lub rozpropagowaniu tej informacji to będę Wam serdecznie wdzięczna.
I ta wspaniała, dzielna dziewczynka też.
I jej mama, która nigdy się nie skarży, choć od 6 lat ponad nie przespała ani jednej nocy...Tylko czasem ciemną nocą przez telefon drży jej głos gdy mówi o tym gronkowcu...


Justynka ma założone konto w Fundacji Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”

Wpłat można dokonywać na konto:

Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą"
ul. Łomiańska 5 01-685 Warszawa 
nr konta: 
13 1240 1037 1111 00101760 2908
tytułem: cele statutowe nr 12197

Można również wesprzeć Justynkę poprzez Justynkowe aukcje na allegro




Justynce pomaga również Forum Pomocy Chorym Dzieciom


Proszę....Mamy naprawdę malo czasu...


5 komentarzy:

  1. udostępniłam na FB. Wiecie co - synek ma dwa lata i trzy miesiące - czekamy na diagnozę bo w mojej okolicy niestety autyzm diagnozują od 2.5 roku. Patryk jak miał 10 miesięcy miał sepsę - gronkowcową. teraz ma kandydozę jelit. Zastanawia mnie zbieg okoliczności - że nasze dzieciaki mają takie podobne historie. Czy gronkowiec wywołał u nas autyzm? Mały rozwijał się normalnie - dopiero po sepsie, antybiotykach powoli zaczęło się coś dziać. Teraz myślę czy on czasem gdzieś tego gronkowca nadal nie ma :( tylko gdzie go szukać? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam gronkowiec towarzyszy niemal od urodzenia. Najpierw zainfekowane były oczka, po roku leczenia antybiotykami, wydawało się, że jest wszystko Ok, koszmar zaczął się kiedy Justynka skończyła roczek, pojawiły się pierwsze ataki drgawek padaczkowych. Rozpoczęliśmy długą diagnostykę. A gronkowiec się sprytnie przemieszczał z oczek do ząbków, gdzie w 2011 r stomatolodzy zmuszeni byli usunąć operacyjnie córce 14 ząbków, po tym gronkowiec przeniósł się do jelit. Podleczony tam, postanowił wrócić do ząbków, już drugich stałych. Stomatolodzy są bezradni, stąd decyzja leczeniem ozonem. Droga, ale to ostatnia deska ratunku, by Justynka w wieku 6 lat nie musiała nosić sztucznej szczęki.
      Gronkowiec jest sprytniejszy niż by się wydawało. Skutecznie potrafi uderzyć w najsłabsze punkty organizmu.

      Usuń
    2. Martula, z gronkowcem łatwo nie jest, nie tak prosto go upolować i zbadać, bo drań się lubi przemieszczać. Ja dostałam w gratisie do porodu Hani i na razie mieszka sobie z bliznie po CC. Ale wystarczy osłabiony organizm, stres, jakiś czynnik immunologiczny, lub po prostu pech i drań może zacząć wędrować. A wędrujący gronkowiec to albo powolne zgliszcza w organizmie albo...sepsa i czasem najgorszy scenariusz.

      Usuń
  2. Małgosiu dziękuję Ci za ten apel. Dzięki niemu mogłam pomóc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja bardzo dziękuję że do nas zajrzałaś i zechciałaś nam pomóc:)

      Usuń

Pozostaw po sobie ślad. Razem przecież raźniej...