czwartek, 18 kwietnia 2013

Inauguracja sezonu

Nareszcie wiosna zastukała już nawet do Opola. A po prawdzie to wiosna była ze trzy dni, bo teraz króluje już lato. A skoro aura dopisuje otwarliśmy już sezon rowerowo-placo zabawowy.
Antosik nadal lubi podróżowanie w foteliku rowerowym i nawet wyjątkowo zgodnie współpracuje przy zakładaniu kasku. Oprócz kursowania na rowerze na zajęcia i terapie powróciliśmy do naszych wycieczek rowerowych.
W tym roku są one jednak inne. Antosik siedzi z tyłu i komentuje, oraz ciągnie mnie za rękę by mi coś pokazać. Nie jestem zdecydowanie mistrzem kierownicy (żadnej), więc nieco panikuję gdy młody mną szturcha na boki. Ale jaka to radość!!! Jaka odmiana!!!
Gdy z tyłu siedzi Hania też jest jakoś inaczej niż w zeszłym roku. W obiegłe lato miałam nieustanny dubbing z tyłu, Niuśka gadała jak najęta. W tym roku...śpiewa. Hitem jest frestajlowe, śpiewne komentowanie tego co widzi : " Drzewo jest bez listków, jeszcze jest bez listków, ram dadam dam dam" ...niosące się echem wzdłuż Odry, bo głosik Hania ma doniosły.

W ramach ostatniej wycieczki na Bolko odkryliśmy nowy plac zabaw. Kto z Opola tego serdecznie zapraszam nieopodal zielonego mostu nad Odrą prowadzącego do ZOO. Coś fantastycznego!!!! Gdyby przyznawać gwiazdki za jakość placu zabaw to ten zasługuje na pięć jak nic!!!!
Bezpieczny, atrakcyjny i ...raj sensoryczny. Tunel do czołgania, ścianki wspinaczkowe do wspinania, mini-karuzelka, duża okrągła siatkowa huśtawka i mini park linowy.3 godziny maluchy szalały, kręcily się wspinały , a gdy- nie bez walki- udało się je zapakować znów do fotelików rowerowych prawie zasypiały:))

A ku ku!!!



Huśtawki też mogą być


Ale tunel jest najlepszy!!! Zwłaszcza w takim towarzystwie:)



Wspinanieeeeee się!!!!



I kręciołki to jest to co Hanie lubią najbardziej!



Jak to do domu??? Już???



No dobrze..ale patyk jedzie z nami!!!



Antoś ma zwyżkową formę ostatnio. Wiem, że takich rzeczy się nie pisze ( dzieci, męża i psa ponoć się nie chwali bo się szybko popsują). Ale...nie da się nie chwalić:)

Dziś na zajęciach Antulek dostał pochwałę od Pani Moniki: bezbłędnie rozpoznawał emocje na piktogramach i obrazkach oraz świetnie się bawił w udawanie.
Antoś dalej zasuwa w mowie. Buduje już zdania 4-5 wyrazowe, na razie głównie w swoim, Antosiowym narzeczu, ale za to z rewelacyjną intonacją. Coraz lepiej wychodzi też mu nasladownictwo dźwięków i słów.
Zrobił się z niego regalista, zaczyna szanować zasady, ba, nawet nas poprawia.
We wtorek w żłobku spadło ciasteczko, więc Antoś od razu wstał żeby podnieść i wyrzucić, a gdy panie nie zrozumialy powiedział " do kosza" i pokazał na kosz:)
Dziś Tacie upadł banan, nim Tato zdążył się schylić Antoś już grzecznie posprzątał. Mina Taty na widok Jego banana lądującego w koszu rewelacyjna.
Z jednej strony jest karny i posluszny. Pięknie się rozbiera, próbuje ubierać ( to już jednak wyższy poziom trudności), odkłada przedmioty na miejsce.
Z drugiej strony....tak jak jest mądrzejszy z dnia na dzień tak jest cwańszy i bardziej zbuntowany. Wymuszanie osiągnęło apogeum, do szału nas jegomość doprowadza ciągłymi kłótniami o zakazy, zupełnie nie akceptowalne przez Antosia. Fiksacja autkami też się rozrosła, więc struna konfliktowa o autka jest napięta okrutnie. Generalnie...Antoś niczym młody żołnierz ćwiczy nieustannie " powstań! Padnij! Powstań! Padnij!".Tylko, że rekruci zwykle to w cichości ćwiczyli a Antulek drze się przy tym jak nieboskie stworzenie.
Przez chwilę zakołatało mi w głowie nawet czy my przypadeczkiem nie zatoczyliśmy przez te 1,5 roku koła i czy znów nie jesteśmy w miejscu w którym Antoś komunikuje się tylko li wyłącznie za pomocą histerii.
Ale nie, to tylko durnowate, bo zmęczone myśli Matki.
Ten płacz jest inny. Po pierwsze jest ze złości nie z poczucia krzywdy. Po drugie jest cwaniutki i obliczony na konkretne korzyści, bo Antoś, owszem, ryczy jak syrena strażacka ale jednocześnie obserwuje otoczenie i bacznie przygląda się jaki efekt osiąga. Czasem ( ale tylko czasem na razie...) gdy po minie mojej widzi że zaraz będzie gradobicie i jednak solidnie przesadzić w sekundę się uspokaja i przychodzi przeprosić.

Bo Antulek sam z siebie nauczył się przepraszać. Gdy nadepnie na nogę a ja puszczę standardowe " ałłła, to bolało" przekrzywia łepek w zmartwieniu, podchodzi, przytula się i mówi " PSEP".

Zazwyczaj jednak nie przeprasza a próbuje coś dla siebie ugrać, Mały Bojownik o Wolność Antosiową.
Cóż, wszystkie mądre książki i terapeuci mówią że trzeba to jakoś przetrwać z godnością i cierpliwością oraz konsekwecją. Bo to kiedyś minie.
Pewnie tak...
Ale nikt nie dodaje gdzie można kupić na kilogramy tę godność, cierpliwość i konsekwecję. A szkoda. Poczyniłabym spore zapasy. Zwłaszcza w asortymencie stalowych nerwów.

A już szczegolnie przed majem, bo skoro Antulek taki rozumny sie zrobił ostatnio to zapadly ważne decyzje. Niedługo( wreszcie!!!!) rozpoczynamy nasze dwutygodniowe szczotkowanie, bo cialo Antulka domaga się już bardzo masażu Wirbergera.
W maju żegnamy się również z wózkiem.
Oraz z pieluchą.

Będzie się działo...:)



P.s. Bardzo WSZYSTKIM dziekuję za zaangażowanie w sprawę misji ratunkowej dla ząbków Justysi. Rozmawiałam dziś z Mamą Justynki, dziś był pierwszy zabieg. Niestety nie mma dobrych wieści.
Jutro napiszę więcej. Ale jeśli ktoś zna fundacje, organizacje do których można by się zglosić po wsparcie to proszę, piszcie Mamie Justynki lub mnie. Jutro będę znała więcej szczegółów, ale niestety wszystko wskazuje, że ząbki Justynki są w jeszcze poważniejszych tarapatach niż myśleliśmy i koszt ich ratowania będzie niestety jeszcze większy....


11 komentarzy:

  1. fajnie, że dzieciaki wreszcie moga sie wyszalec, a plac zabaw szalowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś się pozmieniało w naszym mieście , bo wypasione place zabaw powstają jak grzyby po deszczu.oraz ścianki wspinaczkowe, siłownie na wolnym powietrzu. Niech tylko pogoda dopisuje to będziemy mieć zajęcia z SI w wersji wesołej codziennie:)

      Usuń
  2. lepszy banan w koszu niż w pralce...pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak Bogusiu:) Wolę cały asortyment owocowy w koszu niż kolejny raz patyczkami douszu czyścić szczeliny uszczelki od pralki z bananowej, paskudnie śliskiej breji. Bleeeee

      Usuń
  3. Gratulacje kochani :)) u nas odchodzą podobne sceny i podobna walka. Sama się zastanawiam skąd brać cierpliwość...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz Agatko, że dziś mi po głowie taka myśl chodzi czy oby na pewno zawsze uzbrajać sie w tę cierpliwość. Z jednej strony wiadomo, Antek ma specyficzne potrzeby, wymaga indywidualnego podejścia, spokoju, opanowania. A z drugiej strony może czasem warto pokazać że mama jest zdenerwowana, że przesadził, że rozsadza mnie złość. Wiadomo, nie zawsze i nie w pełni wyartykułować jakie to uczucie we mnie siedzi, ale jednak zapoznać Antka z gniewem czy zmęczeniem. No bo przecież ludzie dookoła Antka wacel nie będą cierpliwie czekać aż się Antoś wyciszy

      Usuń
    2. No i tak sobie myślę, że w sumie jak on ma sobie radzić z własnymi emocjami skoro sam ich nie bardzo rozumie a i nie ma okazji ich obserwować u innych, bo często mama zakłada maskę opanowania. Z Hania jak miała dwa lata było tak, żeowszem tłumaczyłam cierpliwie, ale jak przesadziła już strasznie to i głos czasem podniosłam , i powiedziałam że jestem wkurzona i w ekstremalnych sytuacjach karę dostała. A Antoś zachowuje się teraz kropka w kropkę identycznie a ja z góry- nie wiem czemu- sama założyłam , ze Antoś nie zrozumie, nie ogarnie, ze trzeba sie uspokoic, nie dac po sobie poznac ze kipie ze zlosci. A moze wlasnie to blad. To takie sobie luzne orzemyslenia, zadna madrateoria,ot tknęło mnie gdy Antoś padł w szatni na podłogę bo niepozowliłam zabrać do domu autka innego dziecka...

      Usuń
  4. Kochana! Chwali się, chwali- jak najwięcej i najczęściej! Nic się nie psuje, tylko kwitnie na potęgę! Ja mam pod bokiem dwa przepiękne przykłady. Naprawdę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, dziś Antoś dokonał gigantycznego osiągnięcia, krok milowy wieeeeelki wiec oczywiscieod razu byly salwy radości i braw. Antuliński ego ma łase na pochwały, bo tak mu sie pochwaly spodobaly ze 3 razy pitem sukces powtorzyl i sam bił brawo:)
      Uściski dla " przykładów":-)

      Usuń

Pozostaw po sobie ślad. Razem przecież raźniej...