środa, 6 marca 2013

Onomatopeje

U nas rollercoster w pełnym zakresie. Dzieje się i dzieje.

Po pierwsze to więcej z Małym Padalcem do lekarza nie idę, mowy nie ma!
Niech się Antosiowy Tato trochę teraz poużera, niech teraz Tato zostanie wystrychnięty na dudka. Ja kapituluję.

Dwie godziny czekania u chirurga, rzewna przemowa, że nie już nie chcemy czekać, domowymi sposobami tego i owego rozwiązywać, bo Antoś nie współpracuje, bo dwójki dorosłych trzeba by zabieg higieniczny wbrew jego woli wykonać. I co? I proszę bardzo, król towarzystwa przywitał się z chirurgiem, grzeczniutko rozebrał ( sam!), pokazał gdzie ma jakie części ciała, a naciśnięty przez doktorka zbyt mocno stwierdził cichutko, że  AŁA. No to się matka dowiedziała, że synek potrafi:)
Zabiegu nie będzie- bo i po co skoro tak grzeczniutki chłopczyk wszystko koło siebie pozwoli zrobić.
Super. Miodzio. Czad!

U gastroenterologa też ciekawe wieści. Kierunek Wrocław- a jak się tam nie podejmą to czeka nas pielgrzymka do Centrum Zdrowia Dziecka celem wykonania panelu oddechowego. Że poszukiwanie infekcji przerośniętej negatywnie flory bakteryjnej w jelitach ma coś wspólnego z oddychaniem to bym w życiu nie pomyślała! Człowiek się uczy całe życie! Ale najważniejsze, że koncepcja na diagnostykę u Antosia jest a co za tym idzie pan doktor ma pomysł jak problemy Antulka rozwiązać. W przyszłym tygodniu kierunek laboratorium co by Małemu upuścić nieco krwi i hot- line z rejestrowaniem we Wrocławiu:)

Generalnie mamy przełom. Matka oczy przeciera ze zdumienia i nie do końca dowierza. Oraz kompletnie nie wie z czym ów przełom powiązać. No bo ...Antoś chodzi w miarę chętnie do lekarza. Bez scen dantejskich, bez krzyków rozpaczy, bez zapierania się nogami o ścianę. Nawet taka scenka rodzajowa nam się u chirurga przydarzyła:

Po godzinie jedna Pani w poczekalni podeszła i zapytała czy Antoś tylko nie słyszy czy ma też jeszcze jakieś problemy. Odpowiedziałam że słuch to ma Antoni nietoperzy i doskonły. To czemu do niego migam?
Z grubsza wytłumaczyłam, na czym nasze gesty Makaton polegają a panią...zatkało. Bo w życiu by nie powiedziała że Antoś ma autyzm. Taki pogodny, taki uśmiechnięty i taki towarzyski ( no faktycznie, zaczepiał, zagadywał, rozsyłał uśmiechy). Ano właśnie...Dorasta nam chłopak to i się zmienia.

Widzę rzeczywiście, że Antoś bardzo zmienił w ostatnim czasie. Koniec buntów lekarskich to jedna kwestia. Ale spokojnie i bez szaleństw wchodzi na terapie, na które jeszcze niedawno końmi by go nie zaciągnięto. Jest bardziej towarzyski, inicjuje kontakt, sprawia też wrażenie jakby więcej rozumiał.
W domu szarżuje i szatani na potęgę,  kłóci się i ćwiczy kto ma bardziej stanowczy charakter. Ale w ogólnej ocenie...taki fajny się jakiś zrobił, mimo że jest go wszędzie pełno to jest spokojniejszy.

No i uwaga , rzecz arcyważna!!! Nadeszła wiekopomna chwila!!!! Antoś naśladuje dźwięki zwierzątek.
Już w domu czorta przydybałam, ale jeszcze się nie aferowałam bo jednak Antoś wiele razy pokazał że coś potrafi...raz! I nigdy więcej!!!
Ale tym razem fanfary się dla Antulka należą. Dziś na terapii neurologopedycznej zasuwał " beee", " muuu", " miau" i " ko ko", żeby nie było wątpliwości to jeszcze sobie tak zarzucał tymi onomatopejami do obrazków i piktogramów. Rok, dokładnie rok wałkowaliśmy temat!!!!
Ale matka nieufna jest, więc wystawiła Antosia na weryfikację. Dziś na hipoterapii spacer po wsi, zatrzymujemy się przy płocie, a tam kurki i kogucik. Więc pytam się Antosia co to za zwierzątko? "Ko ko".
Zatkało mnie, obsługę koników a nawet Baśka z wrażenia przestała wierzgać i machać ogonem. Nim się z szoku otrzepałam to Antoś postanowił powtórzyć " ko ko" ale tym razem z gestem "kura" po makatońsku. No i element jakiegokolwiek zbiegu okoliczności odpadł, bo gest kura jest dość charakterystyczny i niełatwy dla dziecka do wykonania ( stukanie palcem w wewnętrzną część dłoni).
No więc cytując klasyka " TO GADA!!!!".
Z tym gadaniem to też Antulek musiał matce wywinąć numer, bo przeca nie mogło być bez jaj. Matka sobie założyła że nagra fajnie filmik jak Antoś gada i pokaże w Warszawie na konferencji( tej w sobotę, tej na którą prezentacji  matka jeszcze nie zrobiła:P). I co? I psińco!!! Matka od 3 tygodni poluje na syna , żeby taki filmik nagrać ale nie przewidziała jak zgłaszała temat , że w ciągu miesiąca Antoś praktycznie oleje gesty na rzecz słów i piktogramów. No człowiek małej wiary jestem i wąskiej wyobraźni.

A że życie musi się toczyć na huśtawce sinusoida i u nas. Skoro Antoś jest w szczytowej formie i wymiata, to podupadła nieco kondycja Hani i wymaga teraz ostrego dopieszczenia oraz mnóstwa uwagi. Więc...wybaczcie, ale chwilo brak czasu na pisanie. Dużo się dzieje i w związku z tym mnóstwo różnych rzeczy na głowie. Zdam relację z konferencji w poniedziałek to może już będzie spokojniej u nas.

A tymczasem ( mimo że to środa) życzę Wam wiosennego , fajnego weekendu:)

10 komentarzy:

  1. A tymczasem się gratuluje sprzed ekranu z... prezentacją konferencyjną. I chce się zapytać: "a nie mówiłam?";P a.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mówiłaś, " cud wczesnej interwencji", ale ja wtedy nie sądziłam, że aż taki!!!! Dzięki A., za wszystko:) I idę dumać nad prezentacją- dobrze że mam tylko jedną, bo znam takich co mają dwie:)

      Usuń
  2. Gratulacje dla Antosiowej mamy i samego Antosia .Czasem się zastanawiam ile jest autyzmu w autyzmie.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję serdecznie wyrazów dźwiękonaśladowczych :)) Gosiu, a co to za problemy z oddychaniem bo przyznam, że jestem w szoku po przeczytanie tego. Jasio ma problemy z oddychaniem, szczególnie w nocy, ale nigdy bym tego nie powiązała z jelitami!! Mogłabyś trochę bardziej przybliżyć na czym u Was polega problem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie Agatko, widać źle się wyraziłam. Z oddychaniem u Antosia wszystko dobrze. Ale Antoś ma tarapaty z jelitami i dziwacznym zestawem alergii pokarmowych i nietolerancji. I właśnie we wtorek dostaliśmy skierowanie na panel oddechowy- czyli badanie alergenów( np.laktozy) i infekcji bakteryjnych w jelitach za pomocą oddechu. Nie pytaj mnie proszę dlaczego w wydychanym powietrzu kryje się odpowiedź na pytanie kto mieszka w jelitach i na co jest dziecko uczulone, bo jeszcze tego nie przerobiłam, ale wiem że rzeczywiście takie badania się robi, bo starsza córka koleżanki miała w Zabrzu. Co zaś do oddychania Jasia, a czy ktoś Wam kiedyś proponował spirometrię( badanie wydolności płuc, często robione przy astmach)? Jeśli nie to może warto zrobić, zwlaszczajesli kardiolog niczego w serduchu Jasia nie wysłuchał. To jest tanie i łatwo dostepne badanie( w kazdej poradni pulmunologicznej lub alergologicznej, koszt bodajże 9 złotych), ale wymaga niestety współpracy, bo na " komendę" wdech i wydech przez rurę i przetrzymywanie powietrza w płucach. Może to by coś wniosło do kwestii spłyconego oddechu Jasia?

      Usuń
  4. No i ja MUSZĘ swoje trzy grosze dodać!
    To cudownie, co opisujesz, bo:
    - dodaje energii
    - daje nadzieję
    - utwierdza w przekonaniu, że DZIECKO POTRAFI
    - pociesza, że nie tylko u nas tak jest (to, że nie wygląda na dziecko z problemami....)
    A do gastroentero- ponoć najlepsza jest dr Barg (w Onkomedzie przyjmuje).
    Może my za mało wierzymy w naszych CHŁOPAKÓW? A oni nam jeszcze pokażą?! Co????
    Powodzenia na konferencji!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. MamoIgnasia, dziękuję za kontakt, na pewno się przyda. Ale aktualnie problem leży w znalezieniu odpowiedniej kliniki/ szpitala, ktora podejmie sie przeprowadzenia tego badania u maleńkiego i nie bardzo współpracującego dziecka. I tu właśnie dostałam cyn od naszego gasto że Wrocław i CZD robi malym dziecim.
      Mnie ostatnio po głowie chodzi taki post z przemyśleniami jak to z ta nasza wiara w dzieci jest. Bo z jednej strony robimy wszystko dla szczescia i samodzielnosci babli i głeboko wierzymy że tak będzie. Ale jak przychodzą małe- wielkie kamyki milowe to robimy wielkie oczy. To dziwne...no bo albo wierzymy w maluchy, jesteśmy pewni że mogą i tylko podtykamy im środki do realizacji tego, albo patrzymy na malucha przez pryzmat zaburzeń. Sama się nad tym zastanawiam, bo we mnie taki dualizm jest.... Nie biorę pod uwagę że Antoś za 15 lat będzie bardzo, bardzo zaburzonym dzieckiem, niesamodzielnym i nieszczęśliwym. No nie mam ku temu przesłanek. A jednak każde jego słowo, mały kroczek wbija mnie w podłogę ze zdziwienia...
      Pomyślę o tym , ale najpierw muszę wymyśleć prezentację, bo tojakby pojutrze:) Idę parzyć kawę

      Usuń
    3. A ja niestety wczoraj na jakąś zapaść mentalną zapadłam i pomyliłam gastro z edno:) Gastroenterolog na Kasprowicza dr Rząca. Tam też jest chyba oddział. A jak już będzie gdzieś w okolicy- daj znać- odwiedzimy Was, albo Wy nas?
      :*

      Usuń
  5. Wszystkiego-dobrego, mamie Antosia-Kubuś

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw po sobie ślad. Razem przecież raźniej...