wtorek, 26 marca 2013

Jajo, kura i elektryczność

Piszę z tabletu, więc wybaczcie proszę moją ńiezborność literkową.
Pamietacie cegłę którą mąż mi udostępnił w leasing gdy jechałam na konferencję do Warszawy? No właśnie należy o cegle mówić w czasie przeszłym. Antoś znowu uśmiercił.
Dokładnie rzecz ujmując podlał zasilacz płynem jakowymś, oczywiście kompetnie nas o tym nie informując, bo i po co. Gdy poranna baja została zakłócona komunikatem o niskim poziomie baterii mama nieopatrznie włączyła listwę zasilajacą i wtedy pod naszym stołem można było spokojnie wiwatować " habemus papam" , bo pojawił się błysk oraz duże ilości białego dymu...
Cóż, cegła model stary, więc Tato dokonał reserchu na allegro. Na szczęście tylko 69 złotych plus przesyłka taki " nowy" zasilacz. To znaczy myślę, że to chyba względnie niewiele, ale chwilowo jakby bez różnicy, bośmy deczko spłukani.


Swoją drogą zastanawiam się jak Antoś to robi, że jest elektroodporny. To ile on już kabli skonsumował to naprawdę nie zliczę, nawet nasz królik nie miał tak imponujących parametrów. Notorycznie niszczy mi słuchawki do telefonu. Nawet teraz telefon ładuje się oparty o kubek, bo jak wtyczka od ładowarki nie jest czymś podparta to nie ładuje- ślady małych ząbków wskazują, że to raczej nie uroki starości. I jak, jak u diabła on podgryza te wszystkie kable pod napięciem i go nie pieści skoro ja nawet teraz słyszę urocze trzaski od ładowarki???

Dziś mąż w dom, to Antuliński mógł zażywać terapii do woli. Haniszcze pozostało w domu w Tatkiem. A na terapii się działo, oj działo.
W żłobku Antoś ponoć malował JAJO- jutro dostanę eksponat sztuki Antulkowej do rąk własnych.
Po drodze wałkował slowo JAJO na potęgę. Przypominam sobie, grzebiąc w pamięci , że gdy Hania miała nieco ponad 1,5 roczku na skutek wielkanocnego szału pisankowego też paplała ciagle jajo i jajo:) I o ile dobrze pamiętam to bylo pierwsze jej słowo " nieużytkowe", które nie służylo do realizacji jakichś tam celów. Z dwa miesiące na wszystko co okrągłe mówiła z namaszczeniem i powagą  OOOO! JAJO. A potem jak już ruszyła z mową, to teraz czlowiek się modli , żeby ta kurka choć na chwilkę skończyła gdakać.




Kto wie, może Antunio po siostrze pójdzie z estymą do jaja?:)
U pani logopedy...fiu fiu, no p. Anię to on nam dziś postanowił zaskoczyć. Gadał, potwarzał, jak chciał- a jak na Antka zadziwiająco dużo chcial- pokazywał na obrazku gdzie buty, gdzie krzesło, gdzie stół.
Pani Ania czyta bloga naszego, więc i do gustów Antulka się przygotowała na piatkę. Skoro Tosinek mial dziś wałkować zgodnie z planem części garderoby trza było awanturnika podejść pod włos. Wielka zabawkowa pralka w kolorze wściekłego różu wzbudziła wielki podziw u mlodego:) Prał więc namietnie spodnie, bluzy i czapkę. A potem ubierał, żeby uniknąć nieporozumień lalce, ale gumowej:)
Nie przestaje mnie zadziwiać kreatywność naszej p. Ani. Zawsze na Antulka w gabinecie czekają jakieś niespodzianki. " Program" jest i tak zawsze zrealizowany, ale tak elastycznie, pod upodobania Antulka, że Junior chyba dlatego tak biegnie na zajęcia z uśmiechem. Niby wszystko jest, nauka wymawiania słów, zdjęcia, obrazki, piktogramy, trochę gimnastyki buzi i języka...to co zawsze na terapii logopedycznej, koła nikt nie próbuje tu wynajdywać na nowo. Ale to wszystko ubrane jest w taką formę, że przez pół godziny mlody pracuje jak trusia, zaaferowany, grzecznie siedząc na krzesełku i wykonując z zaciekawieniem polecenia. Hm...miło mi poznać syna od tej strony:) Bo te drugie pół godziny to juz takie bardziej swojskie, szkodnikowo-awanturnicze:)

A na koniec kilka dialogów domowych...
Antoś toczy zaciekłe boje z Hanią o deskorolkę. Prawie się nie pobili ( fantastycznie jest na nich patrzeć gdy się kłócą). Nagle Hania do Antosia przemawia " Masz charakterek, Antosiu!".

Hm...bez wątpienia, ale skąd Smarkata tak dobrze o tym wie?

Oraz taka oto scenka
Z kuchni wydzieram się:
- Haaaania, zjadłaś???????
Taaaaak mamusiu!!!!
- To przynieś mi talerz do mycia!!!! Szybko!!!

- nie tym tonem, mamusiu, może trochę grzeczniej?!!


No tak, Wielkanoc idzie. Jaja się uaktywniły i nauczają.

A kura na to...NIEMOŻLIWE!!!





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pozostaw po sobie ślad. Razem przecież raźniej...