środa, 20 marca 2013

Inny punkt widzenia

Rozmiawiałam dziś z koleżanką, oczywiście na tapecie dzieci.
- A wiesz? Jasiek dostał wczoraj uwagę, prawdziwą chmurkę!!! Nareszcie!!! I powiedział, że dużo dzieci dostało, więc ja sobie tak cichutko myślę, że może on z grupą coś narozrabiał. Może był tak po prostu niegrzeczny????
- jejku!!! Gratuluję!!!! Super!!! A wiesz, że Hania kłamie jak najęta ostatnio. Normalnie sypie takie historie na freestajlu, że włosy dęba stają!!! A Antek się wczoraj na mnie obraził! Normalnie tupnął nogą i zasłonił oczy udając że mnie nie widzi!!!
- ale fajnie!!! No mądre są te nasze dzieciaki!!!

Jak zupełnie inny jest świat marzeń i radości rodziców dzieci z ASD. Kiedy większość rodziców chciałaby by ich dzieci były grzeczniutkie, posłuszne i prawdomówne my klaskamy z radości, gdy z premedytacją broją, kłamią lub się obrażają. I traktujemy to jako skok rozwojowy!!!!
Bo jeśli Jasiek świadomie nabroil, to znaczy że złamał zasadę, wyrwał się z umiłowania praworządności. Zachował się nieschematycznie. A jeśli jeszcze zrobił to wraz z grupą rówieśniczą....to piękniej już być nie może.
Jeśli Hania kłamie to znaczy, że zarówno z wyobraźnią jak i teorią umysłu jest u niej całkiem , całkiem.
Jeśli Antoś tupnął nogą i się na mnie obraził to znaczy, że adekwatnie zareagował do swoich emocji. Ba, śmiem nawet podejrzewać że w jakimś tam stopniu były mu znane moje emocje lub mimika twarzy( raczej groźna, ale jak dzięcię z premedytacją zdobi papierowy abażur lampy sokiem malinowym to trudno się uśmiechać).

Jakiś czas temu czytałam o pracach naukowców nad skonstruowaniem bransoletki, która miałaby uwzględniać tętno dziecka, ph potu, temperaturę oraz wyświetlać w formie koloru stan emocjonalny dziecka( np. dziecię zdenerwowane- bransoletka czerwona). I ok, może i to będzie użyteczne na jakimś etapie diagnostycznym czy terapeutycznym, zwłaszcza w przypadku dzieci najciężej zaburzonych. Ale nie daj Panie Boże by oto taki wynalazek trafił do powszechnego użytku.
Dlatego?
A wyobraźcie sobie przez chwilę, że to Wasze emocje są obnażone, podane innym jak na dłoni. Każdy może w nich czytać jak w otwartej książce. Chcielibyście? Bo ja nie....Przez lata wykształcamy w sobie sposoby kamuflowania się, reagowania w sposób akceptowalny społecznie na nasze odczucia, stany frustracji. Oczywiście ten schemat postępowania jest dla dzieci z ASD bardzo trudny. Trudno im odszyfrować własne emocje, trudno zwrócić uwagę na cudze no i trudno im wypracować system zachowań akceptowalnych. Ale wolałabym jednak, w ramach możliwie najszerszego przystosowania społecznego, by Antoś spędził lata nad opanowaniem( choćby względnym) tych trudnych umiejętności  Ale by jednak uczył się, że nie zawsze można powiedzieć co się myśli.
Gdyby mój szef za każdym razem wiedział jakie emocje we mnie budzi gdy ze mną rozmawia myślę, ze moje c.v. byłoby przerażająco krótkie. Gdyby moje dzieci naprawdę wiedziały jak często mi się wszystko w środeczku gotuje gdy się do nich tak promiennie uśmiecham to myślę, że miałyby ostrą nerwicę lub stany lękowe.
Życie w prawdzie jest wartocią samo w sobie. Ale to  my decydujemy komu obnażamy się z naszych uczuć a komu nie.Nie każdemu mamy ochotę od razu pokazywać co nam leży na wątrobie. To element wolności człowieka. Nie wyobrażam sobie, by dziecku móc taką wolność zabrać, w sposób mechaniczny, w sumie wykorzystując jego niemoc w komunikacji. To byłoby bezduszne.

A jako kropkę nad i przytaczam rozmowę z Adaśkiem. Adasiek ma 12 lat i autyzm wysokofunkcjonujący. Często z nim rozmawiam, gdy czekam na terapię z Antosiem. Ostatnio opowiadał mi o swojej największej( aktualnie) traumie, dniu kobiet w szkole. Narzekał że musiał się ściskać z dziewczynkami i podawać im rękę, choć wcale nie miał na to ochoty. Zapytałam czy nie ma żalu , że one w ogóle nie wiedzą o tym, że Adaśka czasem dotyk boli. A Adasiek powalił mnie na kolana odpowiedzią:
- nie, przecież to jest jakby wiedzy z Hogwardu, a jednak większość ludzi to Mugole, to skąd mają wiedzieć??? Ja im zresztą potem powiedziałem , że więcej się ściskać z babami nię będę. No ale potem, bo wtedy miały to swoje święto to niech już im będzie....

Ano właśnie. Sam zadecydował o tym jak się zachować i komu oraz kiedy powiedzieć na co nie ma ochoty.
Wolny człowiek. 12-letni, wolny człowiek.

3 komentarze:

  1. Ooooo... widzę, że Adasiek z Jaśkiem mieliby wspólny temat do rozmowy...Hogwart, mugole... a i ja bym się przyłączyła do rozmowy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wyszłam przeszczęśliwa z przedszkola, kiedy aspikowa wychowawczyni powiedziała, że Aspik rozrabiał z kolegami. Nie dość, że rozrabiał, to jeszcze Z KOLEGAMI :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj świetne ujęte, jak czasem widzę z boku z czego my się cieszymy to aż śmiać mi się chce. Np. " patrz, patrz Robert- Oli głaszcze kota :)" kto normalny z tego by się cieszył, a jak coś odwali i udaje, że to nie on to jeszcze lepiej :)

    a Adaś chłopak na medal :)

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw po sobie ślad. Razem przecież raźniej...