czwartek, 7 lutego 2013

Zmol

Bo tak naprawdę to nas są tłumy w mieszkaniu!
Wraz z wprowadzeniem diety bezglutenowej u Antosia wprowadzili nam się nowi lokatorzy do domu.
Czort wie czy przyjechali w suszonych jabłkach od dziadka, czy w suchych produktach od Australijskiej Agnieszki.
A może po prostu nasi lokatorzy dostrzegli bogactwo oferty w naszym domu? Bo po prawdzie wybór mają cudowny: kilkanaście rodzajów mąk , kasz, płatków i ziaren. I to w mniej lub bardziej egzotycznych  kombinacjach: od tapioki po amarantus, od ciecierzycy po słonecznik.
No cóż... przynajmniej komuś to smakuje.
Bo niestety od pół roku walczymy z dziką watahą moli spożywczych. Uroczo wiszą w każdym kącie łapki na te stworzonka, po suficie w kuchni gąsieniczki urządzają sobie wyścigi. Nasze mole muszą mieć wysokie poczucie własnej wartości. Gdy tylko przeleci jeden z drugim natychmiast cała rodzina zaczyna za nimi biegać i klaskać na ich widok. Swoją drogą musi to być piękny widok dla sąsiadów z bloku obok, zwłaszcza że firanek nie mamy. 3 osoby w panice podskakujące niemal pod sufit i radośnie klaszczące cały dzień. Aż cud że jeszcze panowie z białymi kitelkami bez rękawów po nas nie zostali zawezwani:)
Najzagorzalszym pogromcą moli jest Hania. Ta wypatrzy maleńkie stworzonko w najciemniejszym kącie i od razu biegnie z kapciem i okrzykiem " Mama, ZMOL!!! ZMOL!!!!".
A jak koordynacja psychoruchowa u matki zawiedzie i się taki latający cwaniaczek spod kapcia wywinie z troskliwą minką córcia pyta" Znowu nie trafiłaś ZMOLA?".
Antoś tym zabiegom dotąd przypatrywał się z lekkim lekceważeniem, od czasu do czasu zaśmiał się tylko głośno gdy nogi ktoś pogubił w pogoni za skrzydlatym. Ale Antoś jest pacyfistą, dotąd nie wykazywał żadnego zainteresowania morderstwem.
Niestety, ZABÓJCA MOLI nadal jest na wyjeździe, Tato w pracy a mama jest wyjątkowo obrzydliwa. Klaskać do skrzydlatych mogę, ale gąsieniczki nie ruszę za nic na świecie, nawet jeśli cały gatunek zacznie zakładać osadę na suficie.

I chyba Antoni poczuł że został jedynym mężczyzną na posterunku. Pojął że musi obronić stado.
Stanął dziś w kuchni i przypatrywał się jak parka molowa odbywała spacer romantyczny do restauracji , czyli szafki z makaronami. Patrzy, patrzy...łepek przechyla... I nagle zaczyna skakać i klaskać!!!!!
Nie udało się nie niestety, parka czmychnęła przed precyzyjnym atakiem. Przyparty więc do muru Antoni wykrzyknął na cały dom :

"ZMMMMOOOOOOOOOOOOOOL!!!!!!"

Z palcem wystawionym niczym celownik w broni snajperskiej.
I tak właśnie wydało się kto ma największy posłuch w rodzinie!

Nie mama, nie tata jest autorytetem. Siostra jedynie. I ZMOL!!!


P.s. Do karty wyborów wypadało by więc dołączyć zdjęcie mola. I niech mi ktoś powie że jesteśmy normalną rodzinką:)

8 komentarzy:

  1. wiesz co... teraz to sobie myślę, że my straszni jesteśmy...w niedzielę jak u Was byliśmy nie latał żaden ZMOL - pochowały się ze strachu przed nami ;-)
    to co? kiedy możemy się wprowadzić jako eko-odstraszacze ZMOLI? ;-D

    OdpowiedzUsuń
  2. No niestety nie, ja po prostu umiejętnie odwracałam Twoją uwagę od sufitu widząc że się tam odprawiały mole gody:-/
    Ale możecie przyjść i pomóc nam podnosić ego naszych moli, wspólne klaskanie też jest fajne:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jesteście wspaniałą rodzinką Gosiu. Uwielbiam Cie czytać. A posty, gdzie nie ma na nich zdjęć Antosia, są takie trochę inne. Brakuje tego pięknego uśmiechu i błyszczących oczek "łobuziaka".
    Pozdrawiam Was bardzo serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Solennie obiecuję poprawę, są jednaktakie dni kiedy w Antonim budzi się skromność i ukrywa swe boskie oblicze przez aparatem:-)

      Usuń
  4. Odkurzacz. Genialny łapacz moli, także tych paskudnych na suficie.
    W ciągu jednego sezonu wyłapałam wszystko, czego nie mogłam wyłapać przez kilka lat.
    Do tego pułapki ferromonowe i nie ma mocnych, nie dadzą rady.
    Codziennie wieczorem rajd z odkurzaczem po sufitach i mieszkaniu i życie znów jest piękne - polecam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DPS witaj:)))
      Cóż to jest za wynalazek pułapki ferromonowe??? Bo my dotąd naiwni tylko lepy( firmy na literkę R) stosowaliśmy i o istnieniu takowych feromonów dla moli!!!A z odkurzaczem ciężko będzie bo wydaje mi się że gąsieniczki sobie spacery urządzają zza szafek kuchennych wiszących a tam nie wlezę...;-/

      Usuń
    2. Np to:
      http://www.skleperpol.pl/index.php?products=product&prod_id=193

      Usuń
    3. Dziękuję za wskazówkę,teraz kierunek Castorama. Choć dla Antosia chyba byłoby lepiej żeby jeszcze trochę " zmole" polatały, pocwiczyłby słownictwo:-)

      Usuń

Pozostaw po sobie ślad. Razem przecież raźniej...