poniedziałek, 4 lutego 2013

Towarzysko lecz z lekką nutą nieśmiałości

Matka jest dziś w podłym nastroju. Matka ryczy, makijaż ma doszczętnie rozmazany a pod nim poczucie bezpieczeństwa zachwiane.
Ale na szczęście blog jest o Antosiu nie o Matce więc depresyjnie nie będzie:)

Jako że Antoni już powrócił do świata zdrowych i rozrabiających dziś miał towarzyskie popołudnie.
Mieliśmy dziś zaszczyt gościć u siebie Aspika- Jaśka , jego siostrę Monię oraz głowę owej familii ciocię Hanię:)
Antoni początkowo nie przejawiał żadnych pociągów do nawiązywania nici przyjaźni. Gdy goście nas odwiedzili smacznie sobie spał. Później się obudził, ale jak to obudzony Antoniusz humorek miał średnio średni. Z jednej strony wtulił się mnie bardzo mocno i nie chciał wyjść do gości ...Ale jednak na głos dzieci ciałko mu się podrywało w zainteresowaniu.

Kiedy więc pierwsza nieśmiałość została zażegnana wyrwał do pokoju gdzie biesiadowali nasi goście.
Wpadł z impetem , rozejrzał się i gdy zobaczył Monię zamarł w bezruchu!!!
Jak nic powaliła na kolana chłopaka złotowłosa piękność o błękitnych oczach która z gracją i prawdziwą słodyczą zajadała wisienki

Cześc Antosiu...i nagle świat zawirował!!!

Pierwszy raz widziałam Antosia który się wstydził!!! Schował się za moimi kolanami, za nic na świecie nie chciał się przywitać ale kątem oka spoglądał na Monię i jak nic delektował się pięknem!!!

W tym czasie Jasiek chciał się przywitać  ale Antek zdecydowanie wstrzymywał się z serdecznościami. Czyżby wiedział że kto jak kto ale starszy brat zawsze i wszędzie będzie bronił honoru małej damy?

A Ty tu w jakieś sprawie Antek?

Antek pomyślał trochę za moimi kolanami, przekalkulował zyski i straty i obrał prawidłową taktykę. Uderzył w łaski do teściowej!!!Wczepił się w ciotkę Hanię i rozsiewał przutulanki i uśmiechy bacznie obserwując blond piękność.

Ciociu Haniu, jak Ty się fajnie ze mną bawisz!!! Jak żadna inna ciocia- techniki manipulacji opanowane do perfekcji:)

Gdy ugruntował już swoją pozycję u " teściowej" postanowił przełamać lody z braciszkiem. A nic tak nie łączy dwóch głodomorów jak wspólne poszukiwanie jadła. Wprawdzie chłopaki nieźle się nacięły bo ciasteczka okazały się plastikowe, ale jednak lody zostały przełamane. To był piękny widok gdy Aspik i Autysta rączkę w rączkę próbowali obezwładnić ciasteczkowego potwora dla wspólnej korzyści żywieniowej.

Łączenie sił


Gdy brat już został " kupiony" można było uderzać w konkury. Antoś podszedł do sprawy bardzo profesjonalnie. Postanowił zadbać o nastrój i puścić klimatyczną muzyczkę.

Jeszcze tylko puszczę Titanica i jest MOJA!!!


Niestety, pilot był na wysokościach i nastoju nie udało się zbudować. Na szczęście w dzisiejszych czasach i kobiety znanymi sobie sposobami potrafią skierować spotkanie na odpowiedni tor. Monika postanowiła wydać przyjęcie i hojnie na nim podkarmiać Antoniusza. Przez żołądek do serca... w przypadku Antka jest to jedyna słuszna taktyka.

Czy napije się Pan kawy  , Panie Antoni?

Jak na pierwszą randkę poszło całkiem nieźle. Monia wykazała ogromną troskę o Antosia, starszy brat zalotnika zaakceptował a przyszła teściowa kandydata wyściskała. Antek jak to facet, pozornie nic sobie z zamieszania nie robił ale na koniec z gracją pożegnał się z Monią przesyłając jej dłuuuugie spojrzenia.
A po wyjściu naszych gości padł na łóżko mały lovelas i próbował wspominać eteryczną blond- piękność wokalizując " Monaaaa" .

Hm, nie widziałam nigdy dotąd Antka tak zawstydzonego. Nie wiedziałam go również w takiej w czujności, zaciekawieniu ale też dystansu. Klasyczne " chciałbym a boję się ".
Czyżby się chłopina wzruszył spotkaniem?
Matka próbuje przyjąć to z godnością w pamięci mając że Antulek....hm... dwa lata niedawno skończył i ten no ...więc... to już zaloty?:)

Czy to jest przyjaźń czy to jest kochanie? Nieważne!!! Ważne że trójka dzieci dziś się bawiła w swoim towarzystwie. Że dwie matki pogadały, pośmiały się i powspierały.
A przecież biorąc pod uwagę że dwoje z tych dzieci ma zaburzone relacje społeczne to chyba niezły sukces, prawda?

14 komentarzy:

  1. Splakalam sie ;-)
    Dzieki za wczorajsze spotkanie i w ogole za caloksztalt :-*

    OdpowiedzUsuń
  2. hehe uśmiałam sie :)

    a dzieciaczki jakie rozbawione. Widać im się podobało

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj podobało, podobało. Jaśko nawet sensorykę sobie " podrasował" w huśtawce kwicząc przy tym z radości. Tak więc decyzja zapadła- śmiechoterapię wprowadzamy regularnie w grafik zajeć:-)

      Usuń
  3. A co z Mamą?????? Bo jakoś tak się strasznie pominęła!!!! Why? To może założymy drugiego bloga? Mamowego? He?
    Uścisk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mama jest chyba pięć razy bardziej autystyczna niż jej synek. Mama nienawidzi zmian, do zmian nienawidzi być przymuszaną. Mama wali wtedy tępo głową w mur póki sobie guza nie nabije i po drodze nie odkryje, że zmiany są fajne. Mama kompletnie nie radzi sobie jak się przejedzie na czlowieku, chociaz wie że sama tez przeciez zawodzi, bo takie prawo " ludzia". Mama bardzo , bardzo sie zagryza gdy musi podjac decyzje wbrew sobie a dotycza one Antosia, zwykle wtedy mama sie telepie w panice i strachu czy dobrze robi. Ale.... Dygoty mamy i jej depresji zwykle trwaja nie dluzej niz 24 godziny, potem ktos mame stawia do pionu, kopie w dorodne cztery litery i juz matka wie po ktorej orbicie ma latac. I szuka w zmianach pelniejszej szklanki probujac siebie przekonac ze zmiany sa dobre:-)
      A drugi blog niebawem powstanie, ale nie o mamie tylko o cichej bohaterce- Hani. Bedzie sie nazywal " po drugiej stronie lustra- oczami Hani" :-)

      Usuń
    2. A ja jestem przekonana, że to co się z Mamą dzieje, to żaden autyzm (ale też mama lubi sobie dokuczać!) tylko ZWYKŁA LUDZKA RZECZ!!!!! Zmiany zawsze budzą opory (przynajmniej tak mi się wydaje;), a potem opory słabną i zmiany przestają być zmianami, i robi się git:)
      Pozdr.

      Usuń
  4. "Mona"-piękne! świetne spotkanie! dziewczyny, łamiecie stereotypy ludzi o autystach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, o stereotypach tez niedlugo bedzie post, zwlaszcza ze na niedawnej wizycie u okulisty " stereotypowo" sie zadzialo:-) bo Mama uwaza ze jest prawda- półprawda- prawda Tishnerowska( gówno rawda)- oraz statystyka. Niech no się tylko ze zmianami oporządzę:-)

      Usuń
  5. po lekkim ogarnięciu się... zapytowuję: to zdjęcie na którym jestem było najlepsze??? Ja wiem...po 2 nieprzespanych nocach i przez nasz wspólny zgryz dobrze wyglądać nie można ale... są różne programy graficzne... nie żebym chciała jak modelka wyglądać ale... rozważ wywalenie tego zdjęcia bo Ci oglądalność bloga spadnie ;-):-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z przykrością informuję że jeśli chodzi o obslugę programów graficznych ewolucja popędziła galopem do rzodu mnie zostawiając gdzieś w neolicie. Zaręczam Cię ze było najlepsze, ale mogę wrzucić i inne pod dyskusję:-) Pełniłaś rolę teściowej to nie mogłaś lepiej wyglądać. A poważnie to jak na skalę naszych zgryzot wyglądasz jak modelka elit model look. Zważ również ze własnego zdjęcia nie umieściłam majac na uwadze szeroko pojętą estetykę blogosfery:-)

      Usuń
    2. Przekonałaś mnie ;-)
      jestem teściową ;-) i będę z tym żyła ;-)
      a Monaaaa chciała dziś do Antosia jechać ;-)

      Usuń
  6. Gosiu, jesteś moją bohaterką, powiem Ci szczerze i bez żadnej kokieterii. Rozsiewasz wokół siebie tyle dobrej energii, że trudno się nie zarazić i nie myśleć podobnie. Szkoda, że mieszkamy dość daleko od siebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj kochana, jakbyś mńie czoraj zobaczyła to byś stwierdziła że jestem co najwyźej bohaterką mocno drastycznego thrillera:-) Na szczęście otrzymałam solidnego kopa pionizacyjnego i uznałam że problemy są po to zeby je rozwiazywac. Innego wyjscia nie ma:-)
      Ja tez bardzo żałuję że nie mieszkamy wszystkie na jednej kupie, mogłybyśmy sobie wtedy regularnie fundowac sesje " pionizacyjne". Pozostaje niedoskonała forma elektroniczna ale i tak jest dla mnie zaszczytem ze mm Was koło siebie:-)

      Usuń

Pozostaw po sobie ślad. Razem przecież raźniej...