niedziela, 10 lutego 2013

To gada!!!!

Godzina 6, minut 12.
Antoś już od dawna poddany jest bajkoterapii. My dosypiamy chwileńkę.
Nagle budzi mnie doniosły krzyk Hani.
" Mamo!!!! Mamo!!!".
W panice otwieram oczy, pytam co sie dzieje.

Hania w pąsach, zaaferowana wyrzuca się z siebie z prędkością karabinu:
" to gada!!! Mamuniu, to gada!!!"

Ale spokojnie, po kolei,jakie to???

" no Antoś gada, on do mnie pomówił"


Aaaaa, no gada, czasami gada- idiotycznie odpowiedzialam, bo o tej godzinie mój mózg , empatia i entuzjazm śpią.

Ale Hania nie dawała za wygraną, patrzyła na mnie podejrzanie, wzrokiem takim jakbym jej zjadła co najmniej ostatnią kinderkę.

" Mamo, a czemu on gada jak nie gadał?"

Usiadłam, wytłumaczyłam jak umiałam najlepiej, ucieszyłam się już w sposób bardziej obudzony...
A przed oczami miałam scenkę ze Shreka, a dokładniej latającego Osła z deklaracjami" gadam, latam, pełen serwis"...

Skoro już nawet Hania dostrzega różnicę to chyba nam się syn rozgadał:-) TO gada!!! Wprawdzie najwięcej między 4 a 7 rano, wprawdzie umiarkowanie wyraźnie, ale gada!!!

Co takiego Antoś wypowiedział do Hani, że wprawił ją w takie osłupienie? Nie mamy pojęcia, nie dało się od Hanulki wyciągnąć. Pewnie coś w ich narzeczu bratersko- siostrzanym, objęte najwyższą klauzulą tajności...

Ale jak widać szkraby radzą sobie bladym świtem:-)

3 komentarze:

  1. No, mój "przyszły zięciu" gadułka się z Ciebie robi:) ale to dobrze, tak trzymaj i zaskakuj swoich staruszków i siostrę każdego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj zaskakuje:) Dziękuję dziewczyny:)

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw po sobie ślad. Razem przecież raźniej...