środa, 27 lutego 2013

Taaaaaaka impreza

Tak na szybko, bo dzień był dziś szalony i bardzo męczący.
Ha! Pisałam o 7 rano , że to tylko preludium??? Że Antulek się rozkręca i dzień będzie " niezwykły"?
To był, bo:

1. Antoś wrzucił moje klucze do torby z zaopatrzeniem. Antosiowy Tato wziął torbę pod pachę oraz Małego Gerwazego i pognał na Wczesne Wspomaganie Rozwoju- tak z trzy osiedla dalej pognał. A jak dotarł to odkrył poczynania Antulka, porzucił dziecię na terapii i pognał pędem do domu. Tomy Lee Jones nie ma pojęcia o tym co to znaczy być szybkim. Ani wściekłym. Wpadł Antosiowy Padre z zadyszką okrutną na 10 minut przed rozpoczęciem śniadania Hani w przedszkolu oraz na 15 minut przed rozpoczęciem moich jazd przedgzaminowo-samochodowych. Rzucił kluczem, zarzucił język na plecy i pognał po syneczka bo terapia trwa tylko godzinę i do żłobka trza było pędzić  Na oko pół miasta do przemierzenia. Trepcedesem rzecz jasna. Antosiowy Tato ogłosił dziś bezwarunkową kapitulację....

2. A w żłobku Antoni ponoć wzór cnót moralnych. Nie awanturował się. Nie alienował zbytnio. Zupę zjadł. Przeszło mu to pacyfistyczne nastawienie do świata dokładnie w chwili w której Tato go odebrał:)

3. Na terapii logopedycznej na Antosia czekały same atrakcje. Taaaaaka wielka wywrotka do przewożenia pomocy terapeutycznych i piktogramów. Wszystko by chłopaka zmotywować do pracy. Antoni wywrotkę zignorował zupełnie, zainteresował się za to bardzo bardzo bębenkiem, którego zwykle kijem nawet nie rusza. Ot, taki psikus zrobił naszej pani Ani. A to nie prima aprilis przecie.

Phi, wywrotka. Też mi coś!


Bębenek! Bębenek to jest czad!!!!



4. Niniejszym informuję że po powrocie do domu mój komputer został znów " podrasowany". Już nie tylko ma ruchomy ekran ( w postaci wyrwanego zawiasu). Antoni i nad pisownią pracuje od jakiegoś czasu. " C z kreseczką ( ci)" nie mam już od kilku miesięcy. A od popołudnia nie mam też klawisza N. To z troski rzecz jasna, żeby mama też mogła poćwiczyć motorykę małą pisząc posty poprzez naciskanie gumeczki mikroskopijnej zamiast klawisza. A co, tylko on się ma doskonalić? Wszyscy powinniśmy dążyć do ideału!!!

5. Mieliśmy dziś nasze pierwsze spotkanie z naszą Panią Wolontariuszką, p. Marleną. Oczekiwania miałam ogromne, chciałam jakąś godzinkę sama na sam z Hanią i żeby Pani Marlena przerwała ten czas cała, zdrowa i w pełni władz umysłowych. No to trzeba mamie pokazać figę z makiem!!!! Jak tylko zobaczył Antuliński Panią Marlenę to od razu strzelił uśmiech nr 54 ( to TY!!!!!) i od razu popędził się przywitać  Przytulił się....i pozamiatał sprawę, bo powiedział do niej mama. Bardzo niewyraźnie, myślę że Pani Marlena nie zrozumiała. Ale mnie się jednak ścięło białko w oku. Pocieszam się że p. Marlena miała czerwone włosy i grzywkę, więc może jednak chłopakowi się z mamą porąbało. Ciemno było( za oknem ale jednak), późno było. No może się pomyliło. Proszę!!!! Bo jak nie... to amen w pacierzu. Pozamiatane. Po ptokach. Nacieszyliśmy się Wolontariatem aż jeden raz.... A tak było fajnie... A tak się mały zaśmiewał... A tyle miała frajdy Hania.
Tu konkursik mały. Jak ktoś zgadnie czemu Matka rwie włosy z głowy dlatego że dziecię do innej pani powiedziało " mama" to dostaje największe opakowanie ptasiego mleczka jakie tylko jest w Opolu. Bo powód jest. I to bardzo...konkretny. Mama Jaśka, Mama Justynki, Ciocia Ania, oraz WSZYSTKIE panie terapeutki z Prodeste są wyłączone z konkursu, bo czarcie umiejętności Antosia są im znane. Ba,  dla zwycięzcy konkursu dorzucę usługę w wykonaniu Antosia gratis ( ale na własne ryzyko, reklamacji nie uwzględnia się!!!)

6. Dzień był  długi, wyczerpujący i pełen wrażeń. Antoś się już słaniał ze zmęczenia. Wobec czego usypiał dziś 1,5 godziny zamiast standardowych 15 minut:)

7. A na końcu się biedaczysko rozchorowało. Kaszle doniośle z pokoju, chrapie od kataru...

I tak to się kończą u nas taaaaakie imprezy ;-(

Wobec powyższego Matka o Konkursie Dziennikarz Obywatelski 2012 roku napisze jutro. O dzisiejszej audycji z dr Joanną Ławicką w Radiu Opole również. I o tym jak Antoś dziś powiedział do pani logopedki " spadaj", chociaż przecież nie mówi. Matka ma na dzisiaj dość atrakcji. A jak się cud nie stanie jutro czeka nas kolejna- wyprawa do Ulubionej Przychodni.
Psia kostka....

7 komentarzy:

  1. Gosiu, absolutnie się tym nie przejmuj, to się naprawdę dzieciom zdarza :) 1. Nie wiem, czy pamiętasz, ale taki numer zrobiła nam właśnie Hania, jak kiedyś u ciebie byłam. 2. Po tym, jak mały A. przeczytał ułożone na tablicy z literek magnesowych swoje imię (i dużo trudniejsze i dłuższe - swojego brata!), to kiedy w zasięgu wzroku pojawiła się jego mama ułożyłam właśnie to słowo. Z przewrotnym uśmiechem przeczytał jako "Ola", co było absolutnie zaskakujące ze strony tego małego trolla, bo mało które dziecko tak czule odwzajemnia swoim rodzicom nieskończoną miłość, jak mały A. :) 3. Kiedyś, gdy szłam na pociąg, kiedy przechodziłam obok grupy przedszkolaków, jedna dziewczynka się odłączyła i pognała za mną pół ulicy wołając "mama!", i się prawie zapłakała, kiedy odkryła pomyłkę. 4. Mój kolega z klasy opowiadał mi, jak w wieku przedszkolnym przewędrował chyba z 5 minut opowiadając o swoich niesamowitych planach budowy czegośtam, zanim się zorientował, że idzie obok innej osoby o podobnej postury do matki (ta oczywiście była paręnaście kroków za nim :D ).

    OdpowiedzUsuń
  2. Olu, wszystko co piszesz to święta prawda! Ale ptasiego mleczka nie wygrałaś, bo nie przeraża mnie to ,że Antoś mówi do kogoś mama- on wie doskonale kto jest mamą:-) Więc popowiedź dla innych uczestników konkursu: nie, nie jestem zazdrosna o słowo " mama". Problem lezy " głębiej":-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyżby mały cwaniak chciał "wkupić" się w łaski nowej koleżanki? :P A może była to próba odegrania się na mamie? ;>

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgaduję. Może jak mój Kuba nazywa mamą coś innego niż to, co nią jest? Kuba mamą nazywa słońce. A może uważa, że mamą mógłby manipulować i tu obawa, że nie będzie się słuchał? Innych pomysłów brak :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gosiu, nie męcz czytelników, bo jestem na 100% pewna, iż zagadka nie zostanie odgadnięta:)

    Czytelnicy Antosiowego bloga, przykro mi, ja odpowiedź znam, jednak nie mogę Wam podpowiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
  6. Danusia, no nie psuj zabawy:-)
    Ok, to umawiamy sie, ze konkurs trwa do jutra wieczorem. Jak nikt nie zgadnie zdradze tajemnice.
    Ale podpowiem troszeczke. Wszystkie tak naprawde dobrze myslicie. Ale to jest Antoś i jego zwariowana rodzinka. A skoro tak to to nie moze byc " przewidywalne", skoro dotyczy to Antosia to na pewno jest gdzies tu ukryte drugie dno.
    Uzyjcie wyobraźni. Use the force...

    OdpowiedzUsuń
  7. nic nie wymyślę, tylko napiszę, jak u nas ze słowem mama było: nasza Elcia "mama" mówiła do mnie, do taty i do brata. Teraz nauczyła się słowa "tata", tak określa teraz tatę i brata

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw po sobie ślad. Razem przecież raźniej...