niedziela, 10 lutego 2013

Panika



Tak, matka spanikowała!
Matka zachowuje się jak stara, rozhisteryzowana kwoka!
Matka się trzęsie, pisze posta na toalecie, bo jej żołądek też spanikował.
I matka zwinęła córce " gorzki paluszek" i wysmarowała sobie łapy po nadgarstki, bo była ciut-ciut od obgryzania paznokci.

Bo jutro jest ważny dzień.
Jutro o godzinie 9 Antoś rozpoczyna adaptację do życia żłobkowo-przedszkolnego.
I ja z tej okazji totalnie się rozkleiłam.

Nie od razu, nie nie....
Najpierw przygotowałam wszystkie dokumenty które panie w żłobku mogą uznać za warte przeczytania.
Potem spakowałam Antosia na tą przygodę. Przygotowałam ubranka ( już tak koło 16 godziny). Potem jeszcze raz spakowałam.I jeszcze raz sprawdziłam dokumenty. I dopakowałam zestaw chrupek. I dopakowałam jeszcze 3 pieluchy.
A teraz ogarnęła mnie panika młodego rocznika. A właściwie to starego rocznika, bo ten młody smacznie już sobie śpi i zupełnie nie jest świadomy paniki.

I tak siedzę i myślę. Czym ja się tak w zasadzie stresuję???
Po pierwsze i najważniejsze adaptacja to jeszcze nie to samo co przyjęcie do grupy, prawda?
Przecież po to tam będziemy chodzili cały tydzień żeby panie poznały Antosia i oceniły czy są w stanie z nim pracować i co najważniejsze czy Antosiowi się tam spodoba.
Przecież nic nie jest jeszcze na amen postanowione.
Przecież nie mamy żadnego topora katowskiego na głową. Dobrze by było gdyby Antoś od września został przedszkolakiem( lub starszym adeptem żłobka). Ale jeśli się tak nie stanie to przecież też katastrofy nie będzie. Antoś pójdzie do przedszkola wtedy gdy będzie na to gotowy i gdy placówka będzie gotowa na Antosia:)

Poza tym rozmawiałam z Panią Dyrektor. Sama mówiła że chciała by w przyszłości otworzyć oddział integracyjny. Placówka jest chętna do współpracy, gotowa do szkoleń. Przecież adaptacja potrwa tyle ile Antoś będzie jej potrzebował. Przecież grupa jest malutka ( 10 dzieci w wieku 2 lat). Przecież będę tam ja cały czas z Antosiem. Przecież będzie tam też Pani Psycholog. Przecież....

A jak Antoś walnie takiego Rejtana jak ostatnio w Prodeste?
I co wtedy? Przecież szybcikiem po takiej akcji nakleją nasze zdjęcie na drzwi na napisem " Tych państwa nie przyjmujemy".
A jak się czegoś przestraszy?
A jak zwinie jakiemuś maluchowi autko i nie będzie chciał oddać po dobroci?
A jak będzie zmęczony i nie będzie chciał się w ogóle bawić?
A jak się przestraszy dzieci?
A jak nie polubi pań?
A jak będzie chciał jeść to samo co dzieci, a przecież nie może....

- Bredzisz!!!
- Łukasz, ja nie bredzę tylko się martwię, to jest nowa sytuacja dla Antosia!. A poza tym chyba mogę bredzić w myślach?
- W myślach to tak, tylko ty gadasz jak najęta i blokujesz łazienkę!!!

Pięknie! Kompletnie mi odwaliło! I jeszcze zero zrozumienia! I jeszcze muszę wyjść z łazienki!!!

- Łukasz, a jak on sobie nie poradzi???
- A dlaczego miałby sobie nie poradzić?
- No bo...( i leci lawina powodów, sama nie wiedziałam że mogę tyle wymienić na poczekaniu).

Mąż jest cierpliwym człowiekiem ale widzę że już mu żuchwa chodzi. W końcu przemówił.
- Do cholery jasnej!!! Dwie ręce ma? Ma! Dwie nogi ma? Ma! Jest radosny? Lubi dzieci?Kuma dużo?
To czemu miałby sobie nie dać rady!!!!


Męska wrażliwość i punkt widzenia...
Ale w sumie ma rację. Nie istnieje żaden powód dla którego miałoby się jutro wydarzyć coś strasznego.

Poza jednym.
To jest Antoś.
Król przekory.


A w tym żłobku będzie też tyle dzieci jak na urodzinkach Agatki? Byłoby suuuuper!!!


A będą tam jakieś ładne dziewczynki Mamo??

A będzie tam jakiś chłopiec z którym można się piłą czy autkiem pobawić??



6 komentarzy:

  1. Da radę :) na pewno da :) ale rozumiem rozterki i histerię, bo też to przechodziłam najpierw przy próbie żłobkowej, później przedszkolnej

    OdpowiedzUsuń
  2. Matka, syn da radę. Wierzę w to:) Jednak Twoją panikę doskonale rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gosiu, będzie dobrze!! :)) naprawdę :)) Ale rozumiem Cię, bo sama przechodziłam podobny stan :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziewczęta, dzięki za zrozumienie i wsparcie. Wiem, że popadam w psychozę...ale w końcu to ukochany synuś mamuni:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Obraz świetny.Jeden z moich ulubionych.Panika usprawiedliwiona wielką miłością.Ja w żłobku po adaptacji siedziałam na korytarzu a w przedszkolu pod drzwiami.Tak na wszelki wypadek.Kubussobie radził i Antośsobie poradzi,tylko my mamuśkimamy problem ze swoim poradzeniem.Ale jak najbardziej usprawiedliwione.Spokojnego snu.Zosia www.dlakubusia.com.pl

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw po sobie ślad. Razem przecież raźniej...