poniedziałek, 18 lutego 2013

Multimedialnie

Jako że rodzicami szarga wstrętna jelitówka i polegli z kretesem na placu wydolności wychowawczej, władzę w domu dzierży Hania gdy my z Antosiowym Tatą ścigamy się kto pierwszy do łazienki.

Małe to, ledwo od ziemi odrosło, loczki się słodziutko kręcą na główce...ale charakterek władczy to ona ma. Stawia Antulka równo do pionu, tresuje jak w cyrku, a mały nienawykły do aż  takich obyczajów...
Wczoraj się jeszcze dziwił jak Haniszcze na niego pohukiwało, dziś już po prostu ostro z nią rywalizuje.
A bój jest najstarszy na świecie " kto ma pilota, ten ma władzę!".
Tylko u nas nie pilota a myszkę do komputera bo telewizji brak. Toczą więc namiętne spory o to która bajka teraz ma lecieć przy czym awantury brzmią mniej więcej tak:
A: ciuf ciuf daaaaa
H: a właśnie że koniki!!!
A: CIUF CIUF!!!
H: nie, będą koniki, ja tu włączam bajkę, Ty kiedyś ( sic!!!) oglądałeś już Tomka
A ( już bardziej płaczliwie) CIUF CIUF ...
H: jak jesteś taki mądry to sobie sam włącz pociąg!!!!
No seria " podkówek" u Antosia jako reakcja na " dialog"...

Jak nic Smarkata wykorzystuje swoją przewagę w stadzie doskonale wiedząc że Antoś nie potrafi sobie sam włączyć bajki.
Apelowaliśmy do serdecznej więzi rodzeństwa, wzajemnej współpracy, potrzeby dzielenia się.
Ale nędznie wyglądaliśmy w tych negocjacjach każde z miską pod pachą i nie kończąc nawet tyrady. Bo trza do łazienki biec...

Trzeba więc było zawistnicę wziąć pod włos. " No dobrze Haniu , skoro nie chcesz z Antosiem oglądać to Antoś sobie pogra". I wyciągnęliśmy to narzędzie szatana , którego matka jeszcze nie dawno bała się jak diabła rogatego, bo cienkie to strasznie, delikatne i jakieś strasznie trudne w obsłudze ( bo dla matki wszystko co nie jest Windowsem XP jest baaaardzo trudne).
Tak więc najpierw Hania pochłaniała te swoje koniki a Antoś testował wszystkie wypasione aplikacje które matka ostatnio instalowała... a potem Hania zarządziła zamianę.
Ha, cel osiągnięty. Antoś miał swojego Tomka, a Hanula miała swój pierwszy kontakt z multimediami ( tablet).
Pokornie kajam się, przyznaję żem nie dowierzała, żem ciężko zgrzeszyła. Zaprawdę lepszego wynalazku nie ma!!!!
Pół godziny, rozumiecie to??? Pół godziny herszt- baba była cichuteńko i układała sobie grzecznie puzzle, grała w gry  i była zajęta sobą!!!! To się jeszcze nigdy nie zdarzyło!!!!A jaka zadowolona, a jak ładnie liczyła jabłuszka i papryki!!! A jaka była z siebie dumna, " Słyszysz mamo, to dla mnie klaskają".

A więc tak! Przyznaję! Technika bywa użyteczna! A matka się przed nią dotąd wzbraniała bo skostniała jest i w ogóle retro, a ponadto nie chciała swej ignorancji technicznej przed potomstwem obnażać.
A tu mamy totalną metamorfozę zachowań u córki!!!
- Mamo...a włącz mi grę
- Jak zjesz kolację
- Ale tą z puzzlami?
- Może być z puzzlami
- To ja chcę dwie kanapki z miodzikiem

I zjadła!!! Szybko zjadła, nawet rączki poszła przepisowo umyć!!!
Tak , wiem szantaż!!! Niemoralne, niskie, warunkowanie i w ogóle be.
Ale szantaż jest najstarszą i najskuteczniejszą metodą wychowawczą!
Zwłaszcza jak się ma niską pozycję w negocjacjach poprzez potrzebę pilnego kontaktu z kibelkiem i miskę pod pachą!!!

I tak nasze dzieci stały się full wypas multimedialne!!!

Ja już od jakiegoś czasu, od kiedy wyczaiłam na WWR że Antoś nieźle pracuje na programach dla dzieci kombinowałam jakby te jego zapędy komputerowe przekuć w sukcesy komunikacyjne i poznawcze.
Możliwości jest de facto od groma, jest mnóstwo aplikacji dla maluchów, od sortowania, po odgłosy zwierząt, gry na instrumentach i układanie puzzli.

Potrzebowałam tylko czegoś do komunikacji. Od dawna chodził mi po głowie GO TALK.Czyli coś takiego:


Antoś w zeszłym roku pracował na takim czterookienkowym z p. Iwoną. Szału nie było, ale też był mniejszy no i nie szczególny odczuwał pociąg do obrazków. Ale skoro teraz jest szał na piktogramy to trzeba to wykorzystać!!!

Fajne to, bo można wstawiać karty z obrazkami lub piktogramami, dziecko pracuje nad symbolem a jednocześnie " to gada" więc jest stymulowane słownictwo bierne. Czad. Ale cena powala: o tutaj.
Koleżanka ze Szkocji zaoferowała mi skołowanie tego cuda z mniejszą ilością " okienek" za znacznie bardziej ludzką cenę. Skonsultowałam się więc z moim prywatnym guru od AAC i wyszło na to , że bez sensu bo:
- drogie, bez możliwości rozwijania funkcji
- żeby zmienić jeden obrazek trzeba tworzyć od początku całą nową kartę- diabelnie czasochłonne
- małe dzieci mają problemy z naciskaniem przycisków na odpowiednich poziomach. Przy 2-4 obrazkach nie ma tego problemu, ale przy większych ilościach zaczyna być to trudne do ogarnięcia.
- dość ciężkie dla małego dziecka, raczej do przedszkola z tym nie pójdzie, samodzielnie się za pomocą tego nie skomunikuje ( lżejsze są karty wyboru). Przynajmniej Antek ledwo uniósł ten na 4 obrazki.

A do pracy domowej moje prywatne guru od AAC poleciło https://itunes.apple.com/pl/app/functional-communication-system/id463762746?mt=8 czyli po prostu FCS

Mankamentem programu jest to , że jest on tylko na tablety Ipad. Ale zalet ma mnóstwo.
- można wstawiać obrazki, piktogramy , dowolną grafikę jaką się chce. Mało tego , można nagrywać głos do każdego obrazka ( przyjemna odmiana po głównie angielsko-języcznych programach).
- można układać z obrazków całe grupy tematyczne, każda w innym kolorze : DOM, WARZYWA, OWOCE itd. I można ich tworzyć nieskończenie wiele.
- bardzo intuicyjne, dotykowe menu , zdecydowanie prostsze do obsługi niż przyciski i poziomy w GO TALK
- hm...cena. Oprogramowanie jest do kupienia w sklepach App Store ( trzeba mieć niestety kartę kredytową ) i kosztuje 18 Euro !!! Tańszego sprzętu multimedialnego który by bazował na piktogramach dotąd nie spotkałam. Oczywiście o ile się ma tablet w domu, bo jak nie to ... po ptokach i boli. 
- w App Store jest dostępna wersja za darmo, do ćwiczeń  Jest uboższa bo pozwala wgrać tylko kilka obrazków i ma swoją kategorię tematyczną z obrazkami i narracją po angielsku, ale jest to jakaś opcja żeby przećwiczyć , zobaczyć czy w ogóle Maluchowi ten rodzaj pracy/ zabawy podejdzie. No a zainwestowanie w komunikatory elektroniczne typu GO TALK i spudłowanie baaaaaardzo bolało by po kieszeni.
- Apple na pewno będzie dodawał jakieś jeszcze dodatki , usługi , aplikacje do tego programu. Duża więc szansa że to oprogramowanie będzie " szło do przodu", a komunikatory niestety nie. 

My dziś zaczęliśmy się bawić tą darmową wersją. Testujemy sobie i muszę pochwalić Antulka bo pięknie mu idzie. Widać  że jest bardzo zainteresowany sprzętem multimedialnym  podoba mu się dotykanie, nawet o dziwo grzecznie czeka na załadowanie kolejnego obrazka a nie uderza jak stenotypistka- tego bardzo się bałam.

Jak dostanę cynki czy podobne cuda są na Androida i inne systemy komputerowe to na pewno tu się podzielę. Jeśli mój wywód Was rozśmieszył bo znane Wam to nie od dziś- przepraszam. Dla mnie to totalna nowość  stąd zaaferowanie. 
Ja nie jestem przesadnie techniczna, jak się pół życia spędziło wąchając kurz i z pietyzmem przeglądając stare książki to jakoś tak lękliwy się człek staje wobec techniki. Ale dałam radę pozściągac Małemu gry i zabawy, teraz powoli zaznajamiam się z programem do piktogramów i widzę że na niego to działa, ciekawi. 
No to może jeszcze komuś się przyda?:)


8 komentarzy:

  1. Trzeba przyznać, że dzieci niesamowicie szybko wchłaniają wszystko dzięki tabletom i świetnie się rozwijają :) Obserwuję to od pewnego czasu na swoim kuzyniątku (obecnie 4 lata). Sam sobie listę bajek układa, wybiera ulubione gry ćwiczące refleks, kreatywność i logiczne myślenie :) Jeśli chcesz, to mogę wypytać się o listę najciekawszych aplikacji dla dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu , będę Ci bardzo wdzięczna, zwłaszcza że Antoś owszem bardzo się interesuje, ale po opanowaniu jednej aplikacji już się mu nudzi i chciałby odmiany. A ja nie kumata zupełnie w tej materii i opornie mi idzie szukanie:)
      A w ogóle to witaj:) Miło nam , że do nas dołączyłaś:)

      Usuń
  2. chyba znam te koniki...mój Józek nazywa je koniki polne, chociaż pony mają w nazwie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Polne" mają mistrza!!!! Oplułam monitor!!! Ciekawe czy to jutro Hania kupi czy potraktuje jako zbezczeszczenie świętości koników:)

      Usuń
  3. Ależ czytam już od wielu miesięcy, jestem też jednym z wielu ambasadorów nakrętkowych (przekazuję więc przy okazji pozdrowienia od historycznej studenckiej braci z UWru, również trzymającej za was kciuki :) ). Ale odzywam się teraz, kiedy mogę jakoś pomóc, nawet jeśli będzie to tylko przesłanie listy z "4-latkowym znakiem jakości" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystkie styki mi się w mózgu prawie przepaliły w ramach procesu " rozszyfrowywania"!!!! Olcia...ja Cię przepraszam , dopiero teraz zajarzyłam!!! To co głośno nie wołasz że Ty to Ty?:) W takim wypadku " 4-latkowy znak jakości" będzie najwyższym znakiem jakości bo kto się tak zna na grach i aplikacjach jak nie Wy?:) Już dopisuję brać historyków do naszej " drużyny szlachetnej nakrętki"!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Super, że napisałaś tego posta. Też ostatnio zaczęłam się tym interesować, na razie nie mamy jednak tableta, ale może wkrótce coś uda się zdziałać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dotąd nie widziałam sensownego oprogramowania na komputery stacjonalne do komunikacji. Ale proste gry dla dzieciaczków, o kolorach, zwierzątkach czy zawodach są dostępne i mogą być użyteczne. Gdybym nie zobaczyła na własne oczy to bym nie uwierzyła, ale zwykły program paint może być źródłem zabawy!!!

      Usuń

Pozostaw po sobie ślad. Razem przecież raźniej...