wtorek, 26 lutego 2013

Jak dobrze wstać skoro świt

Jest siódma rano. Nasz Królewicz Złoty wstał dwie godziny temu. To znaczy, dokładnie nie wiem o której wstał, mój mózg zakodował jego obecność koło piątej, ale buszować musiał chyba jednak ciut wcześniej. Skąd ten wniosek?
Z wywalonych na podłogę wszystkich albumów na zdjęcia a z nich pieczołowicie powyciąganych wszystkich zdjęć.
Ze złamanego rogu u różowego jednorożca Hani- trzymajcie kciuki za mistyfikację, bo jak się mała zorientuje że klejony to będzie trzecia wojna światowa.
Z nadepniętej łapki królika Edka- mam nadzieję że niechcący, bo przemocy domowej to ja nie stoleruję...
Z wyżartego całego pojemnika bez. Owszem ksylitolowych, ale jednak w ilościach hurtowych. Więc albo będzie biegunka na maksa albo mu korba od ilości prawie- cukru odbije.
A nade wszystko ze stłuczonej pokrywki od pojemnika na słodycze, co definitywnie postawiło mnie na nogi i wprowadziło nowy obyczaj do naszego domu.
Pierwszą czynnością po wstaniu nie jest trywialne mycie zębów tylko zasuwanie na zmiotce i szufelce.

Jegomość humor ma szampański. Chodzi z szelmowskim spojrzeniem i informuje nas w ten sposób że to będzie długi i obfity w atrakcje dzień.
Jeszcze nie wyszliśmy z domu a ja już wiem że jego kreatywność jest dziś na najwyższym poziomie.
Niniejszym detronizujemy czwartek. Tytuł dnia tygodnia o poziomie hard otrzymuje wtorek.

Jak dożyję do wieczora to zdam raport z przyrostu pomysłów w tej małej blond główce...
Będzie epicko...:-)

4 komentarze:

  1. Jegomość z szelmowskim spojrzeniem jest wspaniały. Wiem, wiem, łatwo mi to pisać, bo nie ja muszę to sprzatać, ale ... . Już nie mogę się doczekać kolejnej relacji.
    Małgosiu jesteś wspaniała w przekazywaniu migawek z Waszej codzienności. Az czasami żal, że skończyła się notka i czeka się niecierpliwe na kolejne, a przecież piszesz takie długie te posty a mi mało i mało.
    Miłego dnia życzę:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu:-*
      Ja sprzątałam i też się zaśmiewałam. Bo to już trzeci dzień z rzędu kiedy Antoś wita dzień z impetem, w niedzielę padł kubek, wczoraj szklanka a dziś wieko. A rodzice dalej nie chowają niczego na wysokości dwa metry dwadzieścia cm. I śpiewają" radość o poranku" wersję niecenzuralną ze zmiotką. I wtedy drepcze szkodnik mały, puści zalotny uśmiech w stylu" pobrykamy?" I wtedy dopiero jest pozamiatane:-) A jak przydrepcze szkodnik nr 2, popatrzy na nas z autentycznym współczuciem i powie" Antoś robił sobie śniadanie , tylko mu nie wyszło", to jak się gniewać?:-)

      Usuń
  2. pewnie, że Ant ma szampański humor! od rana taaaaka impreza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No taaaaaka impreza trwała do wieczora:-)

      Usuń

Pozostaw po sobie ślad. Razem przecież raźniej...