czwartek, 24 stycznia 2013

Nie jest dobrze, kruca bomba...

Antoś nieźle nas przeczołgał chorobowo przez te dwa lata. Spoko przeszliśmy, dużo leczyliśmy i niejedno choróbsko nie jest nam obce.
Ale tak źle jeszcze nigdy nie było...
W czasach normalnej żywotności Antulka nie raz wnosiliśmy oczy do nieba z zapytaniem czy będzie chociaż raz w tym domu cicho przez jeden dzień.
No i było cicho. Wczoraj. I dzisiaj...
Antoś jest tak słaby że nie ma siły chodzić, zatacza się...
Walczy z gorączka i jest to nierówna walka.
Nie je i nie pije bo przy każdej próbie kaszel go dusi. Zresztą jak nie podejmuje tych prób to też go dusi.
Więc głównie śpi...
A ja naprawdę wszystko bym oddała żeby ta cholerna cisza się skończyła!

Wczoraj jak padł o 14 godzinie tak spał do 4 nad ranem. Dziś próbował być trochę bardziej żywotny kiedy na chwilę spadła gorączka...ale chwiał się bardzo na tych krótkich nóżkach.

Mamy więc regularne zapalenie oskrzeli, jak to pani doktor dziś orzekła ostatni moment przed zapaleniem płuc. Wkracza antybiotyk na główną linię ognia.
Pierwotnie pani doktor chciała malutkiemu zlecić zastrzyki. Wybłagałam w syropie- jeśli do soboty rano Antosiowi nie będzie znacząco lepiej , wkracza zastrzyk.

Nie, nie jestem wrogiem zastrzyków, tak naprawdę też uważam że przy Antosiowych kłopotach z wchłanianiem jest to lepszy pomysł. Ale mam dwójkę dzieci, a nie mając z kim zostawić Hani nie mogę jej narażać świeżo po chorobie na wizyty w kichająco-prychających przychodniach żeby Antulkowi zrobić zastrzyk. A nie mam żadnej zaprzyjaźnionej pielęgniarki.Ot , dylematy w połowie samotnej matki ( w połowie bo tato od 8.30 do 22.30 poza domem).  I po ludzku...nie mam też na dwa kursy dziennie taksówkami do przychodni... Więc naprawdę potrzeba dużo dobrych fluidów i mocno zaciśniętych kciuków żeby Antoś zareagował na antybiotyk w syropie i wziął się wreszcie do walki.
Bo naprawdę serce pęka jak się patrzy na tak umordowanego Maluszka...

Przez naszą wojnę z bakcylem zupełnie umknęło mi że rozpoczęło się już głosowanie w konkursie blog roku. Jakoś w ogóle nawet nie pomyślałam,nie sprawdziłam tego mejla dzisiaj...
Na szczęście Antoś ma bardzo Kochaną Ciocię- Ciocię Danusię, mamę Justynki i Kasi. To ona wysłała mi dziś banerek i cały instruktaż dotyczący konkursu. Zrobiła za nas wszystko, odnalazła numer telefonu na który wysyła się smsy, dowiedziała się jaka treść ma być wpisana jeśli chce się oddać głos na blog Antosia i nadała tym danym oprawę graficzną:


 Jeśli więc zechcielibyście zagłosować na nasz blog to bardzo prosimy o wysłanie smsa o treści : A00466 ( zero nie literka O) pod numer 7122. Sms kosztuje 1,23. Z każdego numeru można tylko raz zagłosować na konkretny blog. Prosimy więc o jednego smsa od Was, Waszych znajomych....
Kto wie, może kiedy Antoś wyzdrowieje pojedziemy na wakacje? Nie turnus, nie rehabilitacje ale takie prawdziwe regularne wakacje?
A może po prostu mały weźmie się w końcu do walki gdy mu powiem ile osób trzyma kciuki za jego zdrowie? To Mały  i dzielny Mężczyzna, ale w końcu facet- potrzebuje mocnej mobilizacji żeby się zabrać do roboty:)

A gdy już będziecie trzymać telefony w rękach to może pomyślicie o Danusi i Justynce? Bo one też startują w tym konkursie i mimo, że formalnie rywalizujemy to okazały nam tyle serca i pomocy ( Justynka i Blog Roku ).
To jest najpiękniejsze w takich konkursach, że tak naprawdę nie cel- wygrana się tu liczy, ale pomoc. Pomoc dziecku, nie tylko swojemu ale też innym, tak jak pomogła nam Justynkowa Mama. Nawet pieniądze pozyskane z wysyłanych smsów będą przekazywane na rehabilitacje maluchów.  Pomożecie?

7 komentarzy:

  1. Gosiu, tak bardzo rozumiem co masz na myśli pisząc o tej ciszy, nieraz z mężem o tym rozmawialiśmy kiedy nasz mały był chory i też wtedy tak bardzo chcieliśmy przerwać tę ciszę. Kochana, trzymam za Was kciuki tak mocno jak tylko mogę, przesyłam całą pozytywną energię dzielnemu Antosiowi. Trzymajcie się kochani, wszystko będzie dobrze!!

    OdpowiedzUsuń
  2. I ja się dołączam do głosowania i ślę same dobre fluidy - chorobo precz!

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedny Antulek. Trzymam kciuki za zbawienne działanie suropu. Antośku, zdrowiej kochany.
    A mamie dużo siły na ten trudny czas.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdrówka Antosiu!!

    Gocha, piszę wiadomość na FB. Zajrzyj.

    OdpowiedzUsuń
  5. Antoś, słyszysz? Mama Twoja nie lubi takiej ciszy w domu:) Ty to zawsze razem z Justynką się rozklejasz. Kuruj się, bo Justynka już broi, i liczy na spotkanie z Tobą 8 lutego.
    Oczywiście głosy oddane i wszyscy zaangażowani:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cioteczki Kochane, bardzo Wam dziękuję za ciepłe słowa i zaciśnięte kciuki. Podziałały!!!!

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw po sobie ślad. Razem przecież raźniej...