środa, 30 stycznia 2013

Dyktator

Spędziłam właśnie interesującą godzinkę.
Miałam audiencję w pokoju Antosia. Mały zastękał, rzewnie przywołał więc rozpoczęliśmy nocny rytuał.
Soczek.
Kołderka.
Podać Piotrusia( pociąg).
Podać Henia ( pociąg).
Podać autko. Nie takie. Inne.
Pogłaskać.
Jeszcze raz nakryć kołderką.
Ok. Już. To już śpij synku.

Odwracam się, azymut  obrany na inne pomieszczenia domowe kiedy słyszę:

- O nie!!!

Odwracam się, siedzi dumny książę na łóżeczku i zarządza światem:

- Tu!!! Tu i tu!!!!

Wyciągnięty jak strzała palec nie pozostawia wątpliwości. Czeka mnie karny worek sako przy łóżku- czyli ja siedzę i nie mrugam , nie macham, nie głaszczę, oddycham w wyjątkowości i po cichu. I kibicuję zasypianiu Antosia.
Lipa, biegnąc na sygnale nie wzięłam telefonu, a karne sako może czasem trwać godzinę albo i dwie.
No to będzie uroczo...
Siadam

- Nie tu! Tu ( palec wskazujący na wąziutką szczelinę między barierką łóżeczka a Antosiem)

A to nowość! Zwykle nie dostępuję takich zaszczytów!!!
No dobra, to się gramolę! Wciśnięcie się na oszałamiającą przestrzeń łóżeczka Antosia nie jest łatwe ale dałam radę ( schudnę kiedyś!!!).
No to powtarzamy.
Piotruś.
Henio.
soczek.
Kołdra.
Autko ( nie czerwone, to żółte).
To już śpimy Antosiu.

- Nie!!!

Zaraz wybuchnę, jak mu wygarnę co sądzę o pociągach o 23 w nocy to mu w pięty pójdzie!!! No tak, ale wtedy nikt już nie zaśnie tej nocy. Wdech, wydech...
Co chcesz Antosiu?

- Mama! 
- No ale jest mama, tu, na łóżku...( o co mu chodzi, co????????)

Antek popatrzył na mnie spojrzeniem w stylu " taka duża a nic nie rozumie", wziął moją rękę i władczo zarzucił na siebie. I zasnął.
Oho...tego nie pisali na żadnym kominie! Tak jeszcze nie było!!!

Po jakimś czasie z gracją przyciężkawej baletnicy wygrzebuję się z łóżeczka. I słyszę władczym tonem:
- Nie, nie , nie! Mama tu, aaaaaa

W wolnym tłumaczeniu: wysoki sąd nie przychylił się no wniosku pozwanego i podtrzymuje areszt łóżkowy.
No gramolę się od nowa.
Henio.
Piotruś.
Soczek. Kołderka.

- Mama, nie!!! Tuli....

I świat nagle ograniczył się do dwóch wtulonych rączek.
Chwilo trwaj...



8 komentarzy:

  1. Ale słodkie są takie chwile :) choć pewnie kręgosłup wysiadł :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Kręgosług zwinął się w paragraf ( 140 cm!!!), mięśnie się ciut przykurczyły ale błogość...bezcenna:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rewelacja, super :)) Cieszę się razem z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Och :) Jak mój przyszedł do mnie do łóżka i kurczowo trzymał za szyję przez całą noc to choć plecy mi już uszami wychodziły się nie ruszyłam. To takie cudowne kiedy dziecko, które się nie przytula nagle to robi :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja też mam mokre oczy... kap kap kap...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się poryczałam jak bóbr. To czego inni rodzice doświadczają " z automatu" nam było dane po dwuletnich oczekiwaniach. I smakuje bosko:)

      Usuń

Pozostaw po sobie ślad. Razem przecież raźniej...