niedziela, 20 stycznia 2013

Dla odmiany chorobowo na maxa!

Kiedyś miałam sen czujny jak zając. Słyszałam każdy szelest w pokoikach dzieci, podbiegałam do wychodzącej Hani nim ta jeszcze dobrze otwarła drzwi.
Ale to już przeszłość.
Dziś w nocy obudził mnie ból głowy i mocne szarpanie.
Wojna- pomyślałam.Albo...rany boskie trzęsienie ziemi!!! Blok się wali.
Uśpiona, ale jednak istniejąca logika od razu zaalarmowała w obolałej głowie, jakie trzęsienie...w Opolu bloki się nie walą..
Łubudub...ŁUP!!! Trzask!!! Znowu boli. Normalnie czymś dostałam w głowę!!!
Otwieram jedno oko. I widzę wkurzonego potworka w pasiastej piżamie, który na mnie siedzi i okłada mnie szarym, plastikowym pudełkiem z autkami!
Pudełko nie takie znowu malutkie, po 10 litrowej farbie Nobiles..wypełnione po brzeg resorakami więc moc uderzeniową miało.
Trzeba jednak jeszcze raz przemyśleć pomysł tej konferencji. Co z tego że Antoś doskonale zna gest " otwórz" i " pomóż mi" skoro przed 4 w nocy nie pokusił się o jego użycie tylko przeszedł od razu do metod siłowych?
No dobra, uczciwie trzeba przyznać...Może i machał łapkami gesty ale jak spałam to nie widziałam. Więc pewnie się zirytował jegomość.

Z rozmyślań wyrwał mnie trzeci cios, centralnie w nos. No dość!!! Zaczynam wierzgać nogami żeby zrzucić z siebie oprawcę. Nie mogę. Moje nogi są ciężkie i nie chcą współpracować. Wychylam się , zza Antka wystaje bezwładnie stopa.
Aha, przylazła. I znowu zrobiła sobie ze mnie materac....
Przesuwam Antka otwierając pudełko.
Delikatnie gramolę się do Hani co by wiedźmy nie obudzić bo będzie po spaniu a przecież 4 nawet nie ma.I tym momencie rozlega się rozkoszne:
- Cześć mamusiu, nie śpisz już? To puść bajkę!
Opadłam bezsilnie na poduszkę...

Powybijam ich kiedyś, zabarykaduję, zamknę w schowku na szczotki! 
Stop. My nie mamy schowka na szczotki. Ani strychu, spiżarki. A do piwnicy się nie zmieszczą. To trzeba zombiaki jakoś ucywilizować.

- Łukasz, Łukasz, obudź się!!!
- Eeeegaagaga?
- No wstały już, włącz im bajkę!
- Czemu znowu ja , ja nie chcę, Ty wstań!!!
- Ja odparłam atak frontalny na pierwszej linii śpiąc po zewnętrznej i poniosłam rany w boju. Teraz Ty zajmij się logistyką!!!
- Ty mnie już chyba w ogóle nie kochasz...
I podreptał z miną skazańca do bajek.

Ależ kocham, tylko o czwartej nad ranem każdą minutę snu kocham bardziej.

Ale pokarało mnie za niewdzięczność małżeńską. Bo potem był rytuał Hani: zamęczyć mamę roszczeniami ( kakao, jabłuszko, ciszej bajkę, teraz głośniej, piciu dla Antosia 
etc etc etc do 7).
Potem trzeba  było Hani podać antybiotyk. 
A potem Antek zakaszlał donośnie i natychmiast oprzytomniałam. Zapalenie krtani jak nic!

Łaską pana naszego, El Doktorre dzieciaki były zdrowe aż trzy tygodnie. A nie, przesadziłam, przecież Hania od tygodnia siedzi w domu doniośle kaszląc.No to dwa tygodnie.
No to faktycznie, już czas na jakąś gorączkę i syropki...
Pewnie dlatego nie oznajmiłam moim dziecięciom co o nich myślę. Bo dla chorych dzieci trzeba byc współczującym i wyrozumiałym.
Nie żeby te nocne brewerie miały coś wspólnego z chorobą. Nie , nie.... To codzienny urok posiadania w nocy NASZYCH dzieci.
Ale jak są chore to im tego nie wypominam. I próbuję się nie denerwować na myśl o kolejnej nocce popijając n-tą kawę.

Podałam śniadanko, zaaplikowałam syropki, pomierzyłam gorączki, nawilżyłam gardełka.
Tato poukładał z wiedźmowatą Lego i nawet nie zasnął. 
Wykazałam dobre serduszko i zapytałam co mendząca całodobowa chciała by na obiad.
_ Rosołek z makaronikiem i spagetti z mięskiem
- Dobrze córeczko.

Zaglądam do lodówki....o liche zaopatrzenie. Stan izolacji bakcylowej w ostatnich dniach uniemożliwia wykonanie choćby jednej potrawy.
- Łukasz, idę do sklepu
- Nie zostawisz mnie z nimi samego!
- to idź sam do sklepu
- ale ja nie wiem co kupić
- to wracam za 15 minut

W sklepie żadnych nadziei na rosołek, nawet bez makaroniku. Jedyne dostępne  składniki w sklepie sugerują kapuśniak.Ale spaghetti powinno się udać.

Wracam, chorowitki śpią. A jednak Tato to prawdziwy Marines!
- Antek ma gorączkę, prawie 38..
- To ja będę odwoływać terapię
- A kupiłaś wszystko?
- Nie ma szans! Zamiast rosołu będzie kapuśniak
- Oj, lasce się to nie spodoba.

Wstało dzięcię ciut zdrowsze. Podaję zupę.
- Ale mamusiu, nie na taką zupę się umawiałyśmy
- Rosołku nie będzie bo nie było składników w sklepie, jutro zrobię rosół
- Ale mnie ta zupa nie smakuje!
- A skąd wiesz jak nawet nie spróbowałaś?
- Bo niesmacznie wygląda

Zaglądam w talerz, kapuśniak jak kapuśniak, nie chodzi , nie kwiczy, nie klaska skwarkami. Zwykła zupa
- Haniu, wygląda normalnie i smakuje też dobrze, proszę się natychmiast zabrać do jedzenia!

Wzięła na czubeczku łyżki do buzi i się wykrzywiła
- No przecież mówiłam że jest zupełnie obrzydliwa!

Raz, dwa, trzy, cztery, pięć...
Zrezygnowałam syknęłam: to się bujaj!!!
Młoda myśl natychmiast podchwyciła z uśmiechem
- Naprawdę mogę? Mogę wstać od obiadu i iść się pohuśtać? Ale super!!!

Zaganiam na drugie danie- zgodnie z oczekiwaniami
- Ale mamo , ten makaron jest strasznie długi!
- No tak ,bo to spaghetti, takie chciałaś
- ale ja chciałam innie ( co to za słowo, co?) wyglądające spaghetti, nie takie długie!
- no to Ci pokroję Haniu
- to już nie będzie to samo i teraz muszę być przez Ciebie głodna!

Antoś śpi złożony gorączką, Hanka mendzi. Do wieczora zostało 4 godziny. Do nocnej pobudki 8. Dołożę wszelkich starań by nie zwariować i pochwalić się jutro składem osobowym rodziny nie zmienionym.






9 komentarzy:

  1. Tato codziennie wczesnie rano uruchamia aplikacje -bajka
    -kakao
    -catering

    Zeby podnieść poprzeczke Mama dodala aplikacje na czas choroby:
    - poranne zakupy chleba i mleka ktòrą uruchamia w momencie wychodzenia Taty do pracy.... wiesz te kilka ciosòw resorakami nie jest chyba takie złe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To skoro bawimy sie w licytacje kto da więcej przyjmęTatowy zestaw aplikacji w zamian oddając aplikowanie medykamntów, koordynację teraputyczną oraz spanie po zewnętrznej. Umowa stoi?:-)

      Usuń
  2. Z tą zewnętrzną stroną troche Cię poniosło !

    OdpowiedzUsuń
  3. Witamy w tej samej drużynie: chorowania!!! zarytej nocki itd itd itp itp

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oni sobie chyba z Justynką mikroby satelitarnie przekazują, bo zawsze wspólnie chorują:-/

      Usuń
  4. Ha - Lusia tez przeziębiona i nieznośna, a Leon kuleje i miauczy ( zaprosiłam koleżanke z dziećmi do siebie i nie przewidziałam, ze Leon bedzie walczył o zycie ) .
    No ale są plusy - Luśka chora to Luśka śpiąca i ładnie zasypiająca ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas ten plus połowiczny, Antoś chory rzeczywiście dużo śpi. Hania wymaga przeczytania co najmniej 6 bajek i pół godziny tulenia. Więc bilans nam wychodzi na zero :-/

      Usuń
  5. Oj, zdrowiejcie robaczki, zdrowiejcie.

    Kurka wodna, kiedy ten sezon na wirusy wreszcie się skończy???????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech już będzie wiosna, wpawdzie zacznie się wtedy pylenie ale przynajdzie mikroby nas nie będą tak dziesiątkowały. To jest 17 choróbsko od września ...chyba pora wyżebrać badania immunulogiczne...

      Usuń

Pozostaw po sobie ślad. Razem przecież raźniej...