poniedziałek, 31 grudnia 2012

Sylwestrowo...

Miały być życzenia...
A przemówi Antonio
On nie robi sobie zbyt wiele z dzisiejszych uroczystości. Nie szczególnie sprawia wrażenie podsumowującego rok, analizującego, liczącego.
On robi swoje!
Ale jak!!







Na tym kawałku audio Antoś poinformował że myje auto. To całkiem logiczne biorąc pod uwagę , że wrzucił do wanny wyścigówkę i wylał na nią pół szamponu. Ale...
Nie w tym rzecz.
Antoś, jak zapewne słyszeliście powiedział że myje auto.

Nie spodziewałam się że Antoni będzie mówił. A już na pewno nie szybko.
Dlaczego?
Bo moja matczyna intuicja mówiła mi że nie. Ot, taki argument.
Zresztą w ogóle na mowie mi nie zależało. Po drodze tyle było problemów do pokonania, barier do przeskoczenia, takich podstawowych- a fundamentalnych, że słowa na liście moich oczekiwań od życia i losu w ogóle nie występowały.
Ba! szczytem moim marzeń było żeby udała nam się w ciągu najbliższych lat komunikacja na poziomie piktogramów.
Irracjonalnie wszystkim mówiłam że nie czekam na mowę.
I naprawdę nie czekałam na słowa. Jeśli się pojawiały- cieszyły podwójnie. Ale specjalnie się do nich nie przywiązywałam będąc pewną że pewnie zanikną, a na razie są dla nas inne, ważniejsze sprawy.

Dzisiaj zderzyłam się z rzeczywistością jak z pociągiem i prawdę powiedziawszy jestem trochę wstrząśnięta i zmieszana.
Antoś komunikuje się z nami od jakiegoś czasu. Metodą mieszaną- gest, obraz, wskazanie, wzrok i dźwięk. Ale jest to komunikacja która w naszych relacjach się sprawdza. W większości rozumiemy Antosia.
Antoś w większości rozumie nas.
W głowie oczywiście kołowało mi że jest to taka nasza, hermetyczna komunikacja. Że z czasem musimy dążyć żeby Antoś mógł się porozumieć ze światem. Dlatego moje marzenie o piktogramach.

Poszłam dziś na egzamin, z dziećmi została na chwilę Prababcia.
Wracam- a Malutki ma mi tyle do pokazania i powiedzenia!!!
Dostał gazetkę " Tomka" z jakimś plastikowym pociągiem ( nie rozróżniam tych uśmiechniętych wagonów).
I Malutki biegnie na krótkich nóżkach- mało ich nie pogubił. I taszczy tę gazetę i pokazuje mi " ciuf ciuf" i daje do ręki pociąg mówiąc " Enio, Enio".
Coś mnie tknęło, wołam domowego eksperta:
- Haniu, który to jest pociąg z bajki, no ten zielony?
- No jak to nie wiesz mamo, to przecież Henio!

Aha...

Poczytałam, pobawiłam się chwilę ale pora obiadowała była więc azymut na kuchnię obrałam.
Antoś za mną...
- Mama! Aj!
- Co mam dać Antosiu?
- upę!!

Hm...żeby nie było że się przesłyszałam w jednej ręce trzymam miskę z zupą a w drugiej sok
- Co chcesz Antosiu?
- upę!!! ( I pokazał palcem na miskę).

Po obiedzie podchodzi, bierze moją rękę...
- Mama tul tul
I przytula się do mnie
                                             Antoś Samo Dobro

Przy oglądaniu bajek liczy do trzech, wita się z bohaterami, płacze gdy są smutne pociągi, macha im na pożegnanie gdy się bajka kończy...
I tak ciągle...

I dudnią mi dziś w głowie słowa p. logopedki
" Świadoma i sensowna mowa to jest wisienka na torcie komunikacji. Nie pojawi się  jeśli coś w komunikacji szwankuje, jeśli nie ma motywacji do komunikacji, jeśli nie ma relacji z odbiorcą, jeśli coś dziecku w tej mowie przeszkadza".

Nie marzyłam o tym by Antoś mówił.
Marzyłam żeby się przytulał, patrzył, bawił.
Ale mowa nie była mi( mnie samej, bo jemu BARDZO się przyda) potrzebna.

Dziś mogę powiedzieć że zaczyna u nas kształtować się mowa.
Powoli , bo Antoś operuje ok.30 słowami i wyrazami dźwiękonaśladowczymi.
Powoli, bo są to słowa zniekształcone, nadal nie do końca zrozumiałe poza granicami naszego domu.
Ale jest to mowa naprawdę spontaniczna.
Jest to zawsze mowa sensowna- mało mówi ale jak już powie to jest to konkret!
I co najważniejsze, jest to mowa radosna. Antoś cieszy się że mówi, widzi naszą reakcję i sam sobie bije brawo gdy uda nam się go zrozumieć- on jest dumny z siebie gdy zostanie zrozumiany!!!

Życzę Wam pięknego 2013 roku!
Życzę byście byli na siebie nawzajem uważni!
Byście byli sobie bliscy!
By w każdym dniu udało się spostrzec małą- WIELKĄ radość!
I ... życzę Wam CUDU wynikającego z MIŁOŚCI.
Takiego właśnie jaki będzie dla Was najważniejszy, nawet jeśli sami o tym w środku jeszcze nie wiecie....

A naszej bajkowej rodzince życzę by rok 2013 nie był gorszy niż 2012.
Tylko tyle....i aż tyle.



12 komentarzy:

  1. O matko..ale wiesci. Cieszę sie z Wami ogromnie!!!!

    Pięknego i zdrowego 2013:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, ogromnie się cieszę! :)) Zobaczysz, nasze chłopaki będą mówić, moja matczyna intuicja każe mi w to wierzyć! :) Co do piktogramów, w naszym przedszkolu zamiast nich stosowane są kolorowe zdjęcia rzeczy i osób i mogę Ci powiedzieć, że u Jasia to naprawdę pomogło. Początkowo tak się od nich uzależnił, że kiedy chciał jeść to przynosił mi zdjęcie swojej miseczki. No więc ja dodatkowo dusiłam go, żeby powiedział "am" podając mi zdjęcie. I nauczył się. Teraz krzyczy "am" jak tylko się obudzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, to rewelacyjnie! U nas dom był obklejony zdjęciami, laminarka chodziła jak szalona,co miesiąc bitujemy się inną grupą przedmiotów właśnie na zdjęciach. I poniekąd to przyniosło efekty, bo Antoś na pewno dzięki tym staraniom wzbogacił zasób słownictwa biernego. Ale...Antek unika komunikacji za pomocą obrazka jak diabła piekielnego. Prędzej nauczyc się gestu Makaton i słowa " ic" niż podał zdjęcie, choc doskonale wie co na nim jest...Dlatego dla mnie marzenie o tablicy z piktogramami jest jednym z tym " z górnej półki"...

      Usuń
  3. Strasznie dobrze to czytać!!! Bardzo się cieszę z Waszej radości! Bo ja podobnie, a jednak niepodobnie- marzę o słówkach choć paru od Ignasia i wielką tu mam obawę. A piktogramy to kiedy można wprowadzać? Gratulacje dla Antonio:)

    OdpowiedzUsuń
  4. MamoIgnasia, piktogramy warto wprowadzać- o ile mi wiadomo- gdy dziecko opatrzy się trochę z obrazem, oswoi z pojęciem symbolu.Czyli wtedy kiedy dziecko jest na nie gotowe, nie ma konkretnej cezury czasowej np. od 5 r. życia. Przy małych dzieciach zaczyna się od ćwiczenia z rzeczywistym przedmiotem i zdjęciem tego rzeczywistego przedmiotu oraz słowem ( banan w realu, na zdjęciu i w mowie). Potem stopniuje się trudność, np. poprzez zabawę : chcesz się bawić bańkami czy piłką( i dwa zdjęcia do wyboru). Potem cały arsenał zabaw mających sprawdzić czy dziecko rzeczywiście rozumie użycie zdjęcia. A potem stopniowo zmienia zdjęcia na piktogramy. Dla mnie tablica z planem aktywności na piktogramach to byłoby prawdziwe COŚ, ale jeszcze trochę musimy na to popracować. Jest jeszcze jedna opcja i warto ją sprawdzić: do niektórych dzieci trafia nie tyle obraz co gest ( Antoś jest to żywym przykładem). Stąd warto wprowadzić kilka gestów Makaton i zobaczyć reakcję dziecka. Makaton nie zastępuje " klasycznej mowy", on ją wzbogaca by dotrzeć do dziecka. Rodzic cały czas " gada" ale przy słowie stosuje gest i z tego co zaobserwowałam dzieci fajnie te gesty podłapują, bo one są bardzo intuicyjne. I to też nie jest tak- a z takimi głosami się spotkałam- że jak się wprowadzi piktogramy czy Makaton to mowa się już nie pojawi, bo niby dziecko nie widzi potrzeby mówić. Właśnie odwrotnie, pojawia się kanał komunikacyjny, wzrasta rozumienie dziecka, maleje jego frustracja no i dziecko jest zmotywowane do " mowy" bo widzi jej efekty( poprosiłem o jabłko- mam jabłko, płaczę- nie rozumieją mnie i nie mam jabłka). Przynajmniej ja to tak obserwuje na podstawie kontaktów w kilkorgiem dzieci z ASD które poznałam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziewczyny, bardzo dziękujemy za gratulacje ale ten..no... a kysz tfu tfu przez lewe ramię, bo to dopiero początki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się czasami boję chwalić, żeby nie zapeszyć, ale co mi tam, dołki i górki w tej chorobie są chlebem powszednim więc dlaczego nie chwalić się tym co cieszy i na co się tak długo czekało,choćby za chwilę miało zniknąć. To że się pojawiło, np. jakieś nowe słowo niesie tyle pozytywnej energii :)

      Usuń
    2. Wiesz...mnie nawet nie tyle samo słowo cieszy. Choc jak Antoś mówi MAMA to rozklajam się na kawałeczki- zwłaszcza że dłuuugo na nie czekałam. Ale najfajniejsze- dla mnie- jest to że on słowa wypowiada zawsze celowo, zgodnie z kontekstem i nie w powietrze a do kogoś. Bo to oznacza że rozumie znacznie więcej niż mnie się czasem wydaje.

      Usuń
  6. Kiedyś czytałam o tym, że piktogramy można wprowadzać od momentu, kiedy dziecko zna i rozumie kilka słów - rzeczowników (w mowie biernej).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę, dziecko może nie wypowiadać ni słowa ale musi znać kilka pojęć, znaczenia słów by można było użyć obrazka symbolizującego, zdjęcia, rysunku czy piktogramu już takiego " oficjalnego".

      Usuń
  7. Gosia! cudnie! Rozgadanego całego roku Wam życzę :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tfu, tfu przez lewe ramię , nie-DZIĘKUJĘ:)
      I oby dla Was był on również piękny!

      Usuń

Pozostaw po sobie ślad. Razem przecież raźniej...