niedziela, 23 grudnia 2012

Zamiast życzeń...

To będzie długi post.
A także bardzo osobisty.
I momentami rzewny.
Komu więc wzruszenia niemiłe polecam szybko opuścic witrynę...

Święta to wyjątkowy czas. Dla wielu bliskości i zadumy.
Dla mnie czas podsumowań. Wszelakich ocen minionego roku zawsze dokonuję właśnie w Święta.
Moja przekorna natura nie uznaje Sylwestra, cezury lat wyznaczają mi łamania opłatkiem.
Od 5 lat Święta dla mnie są naprawdę inne i wyjątkowe.
Nie ma już tego dziecięcego zafascynowania prezentami, przywiązania do detali i elementów wystroju.
Choc oczywiście nadal, a może bardziej liczy się nastrój to jednak od 5 lat w Święta jestem bardziej zamyślona, bardziej wzruszona.......

Dokładnie 5 lat temu dowiedziałam się że czeka mnie zupełnie nowa przygoda- będę mamą. Święta więc spędziliśmy w radosnym oczekiwaniu doprawionym szczyptą niepewności. No bo wiecie...DZIECKO!!!!


                                           tadam! Już jestem- chociaż mnie nie widac. Hanulka

Cztery lata temu spędziliśmy pierwsze Święta z Maleństwem- wówczas czteromiesięczną Hanią. Poznaliśmy jak wyglądają przygotowania gdy jest się rodzicem. I poczuliśmy pierwszy raz tak naprawdę ogromną przyjemność z dawania. Nie tylko prezentów Hani. Ale dawania czułości, bliskości, nastroju, możliwości ofiarowania temu małemu człowieczkowi pięknych chwil. Coś fantastycznego.
                                              ale fajne prezenty przyniósł ten Aniołek
                                       

Trzy lata temu właśnie w Wigilię podjęliśmy decyzję że nasza rodzina, mimo że szczęśliwa, jest niepełna.
Że brakuje nam do szczęścia rozbrykanego chłopczyka i że bardzo chcielibyśmy żeby możliwie najszybciej taki do nas przybył. W zamówieniu do Aniołka wystosowaliśmy konkretną prośbę: Zdrowy i uśmiechnięty chłopczyk NATYCHMIAST.
Życzenia wypowiedziane przy Wigilijnym stole wobec najbliższych, w atmosferze czułości i zaufania mają wyjątkową moc sprawczą.
                                                    Już jestem tam w środku- Antoni Fasolinek
Dokładnie 9 miesięcy później przybył do nas chłopiec. Zdrowy. Tylko nad uśmiechem musieliśmy ciut ciut popracować.


Dwa lata temu spędziliśmy Święta  już w poszerzonym składzie To było wyzwanie- utrzymać wiarę w Aniołka u Hani przy jednoczesnej obstawie Ssaczka- Nieboraczka. To były naprawdę magiczne Święta. W domu rozbrzmiewał się kryształowy śmiech Hani , a Antoś właśnie zaczynał się delikatnie uśmiechać  miał 3 miesiące) i doprowadzał nas do łez swoim strojem Mikołaja i 9 podbródkami.
                                                        "To ja zaniosę prezent Antosiowi!"- samozwańczy pomocnik   Aniołka Hanna Maria Serdeczna:)


Rok temu też były wyjątkowe Święta. I też w poszerzonym składzie. Tym razem dołączył do nas kolega Antosia- Autyzm. W zasadzie był z nami gdzieś od zawsze, ale właśnie w okolice Świąt przybrał swoje imię.
Przybył jako nieproszony wigilijny gość, zajął miejsce przy stole, zagarnął wolny talerz i rozsiadł się wygodnie.
Buntowaliśmy się bardzo, w końcu to obcy w domu.I to akurat w Święta.
Antoś okazał się większym miłośnikiem tradycji od nas, szybko pokazał nam że albo kolega Autyzm z nami w domu zostaje , albo on- Antoś się z tej rodziny wypisuje. Dobitnie swoje stanowisko przypieczętował smutną minką, sprzeciwami, waleniem, tupaniem i dzikim płaczem. Co było robic?
Przygarnęliśmy Wędrowca. Nauczyliśmy się szanowac, w końcu to częśc naszego ukochanego Antosia. Nauczyliśmy się go słuchac i z nim rozmawiac. Poznaliśmy jego obyczaje- w końcu przybył do nas z bardzo odległej krainy. Uczymy się ciągle, nawet już się polubiliśmy.
Postawiliśmy tylko jeden warunek, skoro mamy mieszkac razem. Kolego Autyzm, Tobie nie wolno zając miejsca Antosia. Jesteś jego częścią, ważną i nieodzowną. Ale nigdy nie będziesz dla nas tak ważny jak Antoś.
Bo Antoś to Antoś.I tak sobie żyjemy w piątkę.
                                          Hanna kontra barszcz z uszkami.


                                            Antonio 

W tym roku też będą wyjątkowe Święta. Skład rodziny niezmieniony- czworo plus Kolega A.
Antoś ten sam.
A jednak jaki inny.
Dla nas to będą Święta gdzie tak jakby Antoś na nowo pojawił się w naszej rodzinie. Jakbyśmy dostali nowe dziecko.
Bo Antoś bardzo się zmienił przez ten rok. I naprawdę czymś nowym dla nas będzie jego radość z wigilijnych potraw, choinkowych światełek, może prezentów.
A zupełnie wyjątkowa będzie czułość której spodziewamy się doświadczyć przy Wigilijnym Stole. Wyjątkowa w porównaniu do poprzednich Świąt.
Bo jest czymś pięknym że dziecko przytula się i nakreśla swoimi rączkami granice świata. Że spogląda czule w oczy, całuje, głaszcze policzek. Że gdy się uderzy potrzebuje rodziców by ukoić swój ból.
Że patrzy czy oby na pewno widzimy te samą fenomenalną bombkę na choinkę co on.
Byc może to dla Was codzienność obcowania z dzieckiem.
Dla nas to CUD. Wcale nie świąteczny choć znając Antosia pewnie i ten się jakiś wydarzy.
To cud wczesnej interwencji. To cud ciężkiej pracy. To cud woli i chęci Antosia. I jego miłości- może nie wypowiedzianej werbalnie, ale wielkiej i nieustającej.

Dla mnie te Święta będą ważne z jeszcze innego powodu.
Nie jest tajemnicą że Kolega Autyzm nieźle nami-dorosłymi pozamiatał. Nie bez powodu 85 % rodzin w których stawiana jest diagnoza autyzmu rozpada się. Statystyki są nieubłagane.
Nie ominęły nas sztormy. Naszą rodziną wywracało po każdej burcie.
To że usiądziemy jutro do Wigilijnego Stołu w pełnym składzie w poczuciu bliskości i w zaufaniu  to jest kolejny cud mijającego roku.
Patrzę na mojego Męża- niby ten sam co rok temu. No dobra, trochę bardziej niewyspany, z większymi podkowami pod oczami i ciut mniej ma włosów. Ale nie w detalach różnica. Taki sam, a zupełnie inny.
Patrzę na swoje zdjęcia sprzed roku. Też wyróżniam się nie tylko dłuższymi włosami i sińcami pod oczami. Też jestem inna.
Nie wiem czy jesteśmy lepsi, wrażliwsi, mądrzejsi. Pewnie nie.
Ale jesteśmy bardziej uważni. Na świat i siebie. Co biorąc pod uwagę okoliczności, te choćby sprzed kilku miesięcy kiedy przyjaciele rwali włosy z głowy i nie wiedzieli jak połatać naszą rozpadającą się rodzinę... jest CUDEM.
To będą piękne Święta.


Nie znamy Was.
Nie wiemy jakie są Wasze pragnienia, marzenia, potrzeby. A przecież każdego inne.
Dlatego... życzmy sobie od Święta zwykłego, ludzkiego SZCZĘŚCIA.


Wesołych Świąt! Bez zmartwień,

Z barszczem, z grzybami, karpiem,

Z gościem co niesie szczęście!

Czeka nań przecież miejsce.

Wesołych Świąt! A w święta

Niech się snuje kolęda. 

I gałązki świerkowe

Niech Wam pachną na zdrowie.

Wesołych Świąt! 

A z Gwiazdką- pod świeczek łuną jasną

Życzcie sobie jak najwięcej

Zwykłego , ludzkiego SZCZĘŚCIA.



7 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Wesołych Świąt Oleńko, dla Ciebie , Jarka i Lusi:*

      Usuń
  2. Spokojnych, zdrowych i rodzinnych Świąt, kochani.
    Sztormy precz
    :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochanych Świąt Franiowa Familio:) Oby Wam szczęście pchało się drzwiami i oknami- bo szczęście potrzebuje dobrej atmosfery, a u Was jej od groma:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam w nocy przez komórkę... ale się wzruszyłam.... Cudownych świąt, takie będą, bo Wy tacy jesteście! Pięknie to wszystko napisałaś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje Justynko... Ciepla i niech Wam zycie bosko smakuje...nie tylko od swieta!!!

      Usuń
    2. Piękny post. Piękny, wzruszający i taki prawdziwy. Pod wieloma rzeczami mogłabym się podpisać bo czuję podobnie. Wesołych świąt :)

      Usuń

Pozostaw po sobie ślad. Razem przecież raźniej...