środa, 5 grudnia 2012

Dziwny jest ten...śnieg!!!

Wczoraj wieczorem przepięknie padał śnieg. Leciały wielkie płatki a nieprzyzwyczajeni do tego zjawiska Opolanie zatrzymywali się by popatrzeć- wszak w Opolu nigdy nie ma pewności czy śnieg się jeszcze powtórzy.
Dziś oczywiście z cudnego krajobrazu pozostały pomarznięte nędzne, białe popłuczyny.
Jednak nawet taka garstka śniegu wystarczyła by Antulka wprawić w osłupienie. A razem z nim jego matkę.
Śnieg spodobał się Antosiowi od razu, zaczął deptać swoimi małymi nóżkami i dziwić się swoim odciskom stóp. Ależ było radochy!!!
W pewnym momencie Antoś zaczął się pochylać nad śniegiem i dotykać go twarzą.
I nagle mój niewiele mówiący syn powiedział " achnie!!!".
Przesłyszałam, nieeee no, wydawało mi się... Przecież śnieg nie pachnie,a poza tym Antoś nie mówi najbardziej podstawowych słów to dlaczego miałby powiedzieć " pachnie".
A gucio prawda mamuśka!!!
Antoś powtarzał wiele razy " achnie" ale widząc moją konsternację wkurzył się sromotnie i z wyrzutem użył gestu MAKATON " wąchać".
No to już nie było wątpliwości...Malutkiemu śnieg pachnie- lub śmierdzi. W każdym  razie śnieg ma zapach!!!
Następnie Antoś trafił na połac wyjątkowo zmrożonej brei. Tu już się tak fajnie nie tuptału, po mimice widac było że Krasnoludkowi się nie podoba. W końcu zasłonił uszy i odszedł. Czyli było mu za głośno. A przecież miał czapkę!!!!
Co to za śnieg bez śnieżek???Postanowiłam syna dokształcić i ulepiłam mu kulkę. Antoś ma słabość do przedmiotów okrągłych więc ochoczo wziął do ręki. I jak szybko chwycił tak szybko wyrzucił. Z miną bardzo, bardzo niezadowoloną. Doświadczanie świata Antoni postanowił zakończyć  Natychmiast skierował kroki do klatki dobitnie dając mi do zrozumienia że na dzisiaj nie wyjdzie.
Trudno synku, wcale śniegu nie musisz lubić- może jazdę sankami pokochasz. A jak nie to też się nic nie stanie.
Przecież nie musisz się bawić z Antosiowym Tatą w odtwarzanie bitwy pod Stalingradem. Widocznie lepiej Ci będzie jako Lis Pustyni, w ciepełku:)
Dla mnie z dzisiejszej przygody wynikneły nauki.
Ewidentnie po chorobie sensoryka Antosia wymaga ostrego dopieszczenia. Na szczęście już w piątek p. Gosia dopieści Antosia na zajęciach z SI i pewnie też zaczniemy naszą dietę sensoryczną. Naprawdę bardzo nam to teraz potrzebne.
Ale też powoli dociera do mnie jak niesamowity jest świat osób z autyzmem. Wiem od samego naszego początku, że osoby z kręgu ASD zupełnie inaczej pojmują zmysły. Wiem, ale tego nie czuję!
Nigdy , przenigdy nie pomyślałabym że śnieg może miec zapach!
Pozostałe dwie sytuacje były do przewidzenia, nie wprowadziły mnie w takie zdumienie.
Ale pachnący śnieg...naprawdę się zdziwiłam.
I tak sobie myślę, że już chyba nigdy dziwić się nie przestanę.
To oczywiście też trochę przerażające, bo zwykłe i codzienne sytuacje mogą przerodzić się w bardzo trudne sytuacje.Ale...to też chyba wyjątkowe doświadczenie, poniekąd zaszczyt obserwować jak inny potrafi być świat, który przecież znam od 30 lat, który niczym nie potrafi mnie zadziwić.
Potrafi...i to każdego dnia.
To uczy i pokory i tolerancji i...rodzi ciekawość:)
A wiecie co jest w tym wszystkim najfajniejsze?
Nie to że taki " inny świat" istnieje. Ale to, że Antulek chce mi pokazać, podzielić się nim. Właśnie ze mną.
To chyba jest zaszczyt, prawda?

Antulek kontra zlodowacenie:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pozostaw po sobie ślad. Razem przecież raźniej...