wtorek, 18 grudnia 2012

Choinka piękna jak las!!!

Ponieważ chwilowo wydębiłam komputer bez dotykowej klawiatury szybko napiszę co u nas.

W niedzielę rano Hania i Tato dostali prościutkie zadanie. Mieli kupić MAŁĄ choinkę. Dlaczego małą? To przecież oczywiste jest. Na choince wiesza się przedmioty okrągłe i błyszczące, kolorowe i szklane. Nie trzeba więc być Inspektorem Gadżetem by wiedzieć że choinka na pewno zainteresuje Antosia i jeśli jego zachwyt okazał by się nad wymiar duży zawsze byłaby opcja podwieszenia choinki pod sufitem.

Tato i Hania wykazali się inwencją twórczą własną, kreatywnością oraz wyjątkową wiarą w Antosia.
Nasze mieszkanie mierzy 250 cm. Kupili choinkę o wysokości 238 cm.
                                                             Pierwsze wrażenie
Zalała mnie wściekłość  Hania uparcie tłumaczyła mi że wszystkie małe choinki były strasznie krzywe. A Tato profilaktycznie schodził mi z pola rażenia.
                                                            Ale numer! Jadalne!!!!

Ubraliśmy drzewo świąteczne. Założyliśmy że cenne bombki i szklane wędrują na górę a dół będzie przestrzenią dla Antosia. Nie doceniliśmy małego odkrywcy.
Bombka ścieliła się równo.
Zerwanie 16 bombek zajęło mu 7 minut. Przy czym bombki uznawane przez nas za plastikowe nie zawsze takowymi się okazywały i Mały dwa razy zakrztusił się czerwoną bombką która okazała się piankowa.
Łańcuch choinkowy jak wiadomo najatrakcyjniejszy jest w formie poszatkowanej.
Zdenerwowany faktem iż choinkowego jabłka nie można zjeść Antoni zaczął rzucać owockami po całym domu. Mamie dwa razy nogi rozjechały się na tej ozdóbce niczym kaczce na lodzie. A choinka straciła kilka gałązek.
                                          Można też w choinkę wjechać autkiem.


 I rowerkiem. I pociągiem!!!
Ciut igliwia zaplątało się do Antosiowej pieluchy. No cóż...sama natura!!!
Po 6 godzinach pobytu choinki w domu Antosiowy Tato zapowiedział zrezygnowany, że za rok choinkę to se namalujemy farbą na ścianie a ozdoby to gwoździem do ściany przybijemy!!!
Skoro tak szybko doszedł do wniosku że pomysł ogromnej choinki był chybiony to sami pomyślcie co się dzieje wokół drzewka.

Tymże choinkowym akcentem rozpoczęliśmy przygotowania naszego domu do Świąt.
Jeśli spodziewacie się że w domu pachnie igliwiem, jest czysto, pięknie i kolorowo a z piekarnika rozprzestrzenia się cudowny zapach piernika....to niestety trafiliście nie do tej Opowieści Wigilijnej.Bynajmniej w wannie nie pluska uroczo karp. A dzieci w czerwonych czapeczkach nie dopytują się " jak możemy Ci pomóc mamusiu" - takie rzeczy to tylko w reklamach Jacobsa.
U nas jest ciut inaczej.


Jeśli tradycji ma stać się zadość i ma się pojawić biały obrus na stole to należy... przybić go gwoździami do stołu. O właśnie tak:


Jeśli odliczamy radosny czas do Świąt to za pomocą kalendarza adwentowego wypełnionego...gruszkami. Pomysł z czekoladkami na wysokim poziomie się nie przyjął, Mały Skubaniec przysunął sobie krzesło i precyzyjnie ukradł wszystkie cukierki ... a potem cierpiał okrutnie.
                                                        Kalendarz adwentowy w wersji Antoś


Jemioła...nie, jemioły lepiej nie zawieszać. Po jemiole Antoś wymiotuje.

Niech ręka boska broni świec używać  I najlepiej ich nigdzie nie stawiać  Nie wiadomo czemu parafina i wosk bardzo Antosiowi smakują.

Z owoców z Kuby najlepiej prezentują się pomarańcze i mandarynki w ramce. Jako zdjęcie powieszone na ścianie. Antoś bardzo lubi pomarańcze. Ale nie może. Tylko za nic na świecie nie chce tego faktu zaakceptować i nie ma takiego miejsca w domu do którego by po nie sięgnął.

Wszystkich okien na razie nie udało się umyć, ale udało się zdrapać warstwę kulturową kaszy jaglanej oraz freski Antonia z Opola datowane na zeszły tydzień a wykonane techniką nakrapiano-drapaną z użyciem ciastoliny, pisaków do kąpieli oraz kredek świecowych.

Podłogi nie są wypastowane, ale udało się odnaleźć przestrzeń bez zabawkową. Ba, bo odszorowaniu z zupki  brokułowej okazało się że nasze panele są w innym kolorze niż dotąd przypuszczaliśmy.

Kafelki nie błyszczą się jeszcze w łazience ale udało się odnaleźć zaginione 11 brakujących do pary skarpetek.

Zza kabiny odzyskano również utraconą wieki temu broszkę mamy i lalkę Hani.

Spod łóżka Antosia wygrzebano 7 szczoteczek do zębów. Stan ich nadgryzienia dowodzi że Antonio paszczękę ma w idealnym zdrowiu.

Firanek nie pierzemy gdyż nie posiadamy. Niekoniecznie z ekshibicjonizmu, raczej z lenistwa. No bo komu by się chciało kilkadziesiąt razy dziennie wieszać je pozrywane?
Ze świątecznej listy zostały jeszcze zakupy świąteczne, ale wobec okrojonej diety Antosia szaleństwa nie będzie.Koniec boju o ostatnią masę makową w markecie. W sklepie ze zdrową żywnością nie ma gigantycznych kolejek:)

A jak tam Wasze przygotowania do Świąt? Równie wesołe?
Jeśli jednak się spinacie i szczoteczką do zębów szorujecie fugi to u nas po Wigilii rok temu wyglądało tak:



Może więc lepiej zawczasu odpocząć? Albo pobawić się z dzieckiem w chowanego za choinką?

3 komentarze:

  1. Sliczna choinka Gosiu ;) i pomyslowy kalendarz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekujemy Olenko za kartke z zyczeniami:-) Jak Wasze choinka w starciu z Leonem? :-)

      Usuń
    2. Stoi goła jak na razie - Leon po pierwszej próbie wlezienia na czubek odpuscil ;) moja jest skromniejsza od waszej - ma tylko 213 cm - ubierzemy ja jak tylko Jarek ustali, która lampka z 180 jest ta paskuda co nie działa :D

      Usuń

Pozostaw po sobie ślad. Razem przecież raźniej...