sobota, 3 listopada 2012

Bo autyzm bywa fajny !!!

Kilka dni temu nasi znajomi dowiedzieli się że ich synek ma autyzm. Nie jakieś pitu-pitu delikatne zaburzenia, nie cechy , nie zaburzenia ze spektrum..Tylko regularny, owiany złą sławą autyzm. Kto jak kto, ale ja doskonale wiem że te 6 małych literek potrafi zwalić człowieka z nóg, odebrać oddech, wprowadzić w panikę. 6 literek, niby nic, no bo jakie ma znaczenie to jak się dokładnie nazywa zaburzenie z którym i tak obcujemy od dawna i znamy je przecież od podszewki? Niby żadne...a świat nagle zaczyna wirować...
Nie czas i nie miejsce tu by pocieszać znajomych  i każdych nowoupieczonych rodziców dzieci autystycznych. To trzeba przetrawić w sobie, poukładać sobie w głowie i w sercu...To jedno z tych doświadczeń przy których wyciągnięta przyjazna dłoń jest ważna, ale zupełnie nie załatwi za nas sprawy, nie rozwiąże problemu. To starcie 1:1, twarzą w twarz, rodzic-autyzm, taka próba charakteru...
Jedno od siebie mogę napisać: przysięgam Wam że będzie lepiej. Że ten cały autyzm tylko brzmi tak fatalnie. A pod nim zawsze kryje się nasze wspaniałe i wrażliwe dziecko, które chce i potrafi się rozwijać,  kochać i cieszyć  tylko trzeba mu lekutko w tym pomóc:)
Dziś - pół żartem, pół serio- mój dowód, że życie z autystą pod jednym dachem jest nie tylko możliwe, przyjemne ale ma też swoje zalety.

10 powodów dla których dziecko z autyzmem to ekstra przywilej na przykładzie obserwacji przypadków ANTONIEGO B. ::

1. Masz zagwarantowany turnus odchudzający na długi czas:). Dzieci z ASD dość często są żywymi torpedami, wszędzie ich pełno, mają milion pomysłów i gigantyczną ciekawość świata odwrotnie proporcjonalną do standardowych możliwości motorycznych człowieka. A Ty Rodzicu będziesz za pociechą swą biegał!!! Slim-fitness jak nic:) Kondycha jak po siłowni i aerobiku:) Żadnej wieńcówki, nadwagi, baj-pasów. Ruch i zdrowie, bez zrywania się o 6 rano na marszobiegi po osiedlu:) U mnie 10 kilo w dół odkąd Antoś nauczył się chodzić:)
                                         Ja się wszędzie wdrapię, Mamo. A Ty?;-)

2. Jeśli zawsze chciałeś/ chciałaś zostać Perfekcyjną Panią Domu ale brakowało Ci motywacji to już ją masz. Twoje dziecko błyskawicznie nauczy Cię porządku. Na przykładzie Antosia: zostawiłeś telefon na wierzchu bez opieki? No to szukaj w toalecie. Kabel od ładowarki leżał na podłodze? Gwarancja wrzucenia do klatki królika zapewniona:). Portfel leżał niedbale w przedpokoju? Proszę bardzo, dziecię na bazie banknotu stuzłotowego ćwiczy darcie na wióry i zdobywa wyższy level w umiejętnościach motoryki małej. Zostawiłeś dzbanek z wodą w zasięgu małych rączek? No to masz dowód że Twoje dziecko ma wyobraźnię i potrafi się bawić symbolicznie- zapewne bawiło się w gotowanie kiedy wrzucało do niego chrupki kukurydziane, dwa noże, gruszkę i klocek sensoryczny:)Po pewnym czasie dojdziesz do takiego umiłowania ładu i porządku że p. Rozynek może drzeć o swoją posadę w TVN-ie.

3. Nie bój się starości- Twoje dziecko zadba o to by Twój mózg był sprawny na wieki. Zabawa z pociechą wymaga nieustannej kreatywności, elastyczności, ćwiczenia się  w cierpliwości i ...powstrzymywaniu wybuchów śmiechu. Ponoć emeryci którzy do późnego wieku pracowali intelektualnie żyją i dłużej i ich jakość życia jest wyższa. Ucałuj teraz swe dziecię- pracę intelektualną masz zapewnianą w ilościach niemałych.

4. Powszechnie wiadomo że kobiety bywają niezdecydowane a zakupy zajmują im wieki. Mężowie- czas uściskać swoje Maluszki, bowiem dokonały one tego co niewykonalne. Niektóre żony i matki zarazem stały się mistrzyniami zakupów w 5 minut( słownie pięć) , robiąc w tym czasie tygodniowe zapasy do lodówki i jeszcze wybierając dwie pary butów. Nie możliwe!!! Ależ możliwe. Na początku naszej przygody z autyzmem pobyt w sklepie z grającą muzyką, migającymi lampami i ogromem ludzi mógł trwać maksymalnie 10 minut. Dziś wpadam do sklepu i doskonale wiem co kupić,  gdzie, za ile i jaką trasą iść by zebrać po drodze możliwie największą ilość niezbędnych produktów. 5 lat temu Tato Antosia nie uwierzyłby by zakupy " po chleb" mogły trwać krócej niż godzinę:).

5. Zawsze chciałaś/ chciałeś spróbować kuchni orientalnej ale po wejściu do orient/ eko sklepu nie wiedziałeś co do czego służy i odpuściłeś? No więc jeśli trafił Wam się model dziecka autystycznego z problemami gastrycznymi niedługo poznacie produkty o których istnienie nie podejrzewalibyście glob ziemski. Qunoa, amarantus, tahinia, ghee, produkty z mąki kasztanowca, produkcja mleka migdałowego to codzienna " bułka z masłem". Nie da się ugotować czegoś bez glutenu/mleka/ cukru/soi/konserwantów/produktów wysokotiolowych???? Ależ da!!! I to po pewnym czasie takie dobre, że znajomi- " jedzący normalnie" będą się dziwić że to na pewno nie ma zakazanych produktów w sobie. Nawet jeśli dotąd nie umiałaś gotować to teraz zrobienie sajgonek zajmie Ci 10 minut( z trzema sosami do wyboru własnej produkcji). Odkryjesz w sobie potencjał o którego istnieniu nie wie nawet Magda Gessler.

6. Nie masz siły ruszyć się i posprzątać nabałaganionych zabawek? Nic nie szkodzi, Twoje dziecko zrobi to z przyjemnością i jeszcze będzie z siebie dumne. Większość autystów umiłowało ład i porządek- w nim czuje się bezpiecznie. Jeśli tylko uda Ci się pokazać że sprzątanie jest wesołe, jeśli tylko odpowiednio będziesz nagradzać każdy prawidłowo wrzucony przedmiot masz pomagacza. I to najlepszego kalibru, bo w przeciwieństwie do Ciebie Twoje dziecko nigdy nie zapomni gdzie się co odkłada. Zgubiłeś klucze? Zapytaj dziecko? Nie wiesz gdzie leży pilot- Twoje dziecko wie na pewno, w końcu ostatnie je widziało:)
Nie chciałoby Ci się układać magnesy na lodówce w równiuteńkim rządku wg odcieni i kształtów- Twoje dziecko idealnie uporządkuje je za Ciebie:)

7. Cierpiałeś na mitrężenie czasu, nie umiałeś się zorganizować  przytłaczał Cię nawał obowiązków  A doba wydawała się za krótka? No to załatwione!!! Dzięki wstawaniu między 4-5 rano obiad masz już ugotowany przed 9 , posprzątane przed 7 a pranie wisi na suszarce już od 6. Ty delektujesz się lirycznymi wschodami słońca( fakt, przez okno-ale jednak), do których jeszcze niedawno nikt nie zmusiłby Cię końmi. Błyskawicznie uczysz się lekceważyć sprawy błahe, a perfekcyjnie opanowujesz logistykę na poziomie hard. I to bez 5-cio letnich studiów magisterskich. Zarządzanie zasobami ludzkimi masz w paluszku, kursy MBA możesz potraktować jako humoreskę. Każdy szef będzie marzył by mieć Cię w swoim zespole i to na kierowniczym stanowisku- bowiem nie istnieją dla Ciebie rzeczy niemożliwe. Sprawy trudne załatwiasz od ręki, niemożliwe zajmują Ci kilka godzin:)
                                         Poprosiłem o jabłko( palcem)- dostałem jabłko:) Jest git!

8. Nie miałeś głowy do języków? Matura z angielskiego ledwo poszła. Oblałeś lektorat na studiach z rosyjskiego? To już przeszłość !! Twój mózg odkrył właśnie pokłady lingwistyczne niczym u poligloty. Władasz biegle Makatonem, opanowałeś jeżyk piktogramów,migasz,  bez problemu rozumiesz narzecze kosmitów- czyli język lekarski, czytasz etykiety spożywcze i lekarstw ze zrozumieniem. Bez programów SITA, magicznych okularków, drogich podręczników CALLANA:)


9. Po usłyszeniu diagnozy byłeś pewien że Twoje życie towarzyskie umarło?Że już nigdy nie będziesz rozmawiał o czymś innym niż autyzm? Nic bardziej mylnego. Kilka razy w tygodniu odbywam dyskusje z pasjonatem fantastyki- Marcinem. Wymieniam przepisy na przetwory z p.Ewą. Zaśmiewam się w głos z dowcipów o blondynkach z p. Gosią. Rozwijam zamiłowanie do koni z p. Magdą. Omawiam sposoby poprawy kondycji i dbania o siebie z p. Gosią. Analizuję aktualne nurty w psychologii z p. Iwoną. Z Aśką na bieżąco wymieniam doświadczenia z wypraw turystycznych i doznania muzyczne. Słowem- poza historią- siedzę dalej w swoich zainteresowaniach, mam okazję do dzielenia się swoimi pasjami z innymi, wymieniam doświadczenia. No życie towarzyskie kwitnie!!! A współtowarzyszami tych pasji są terapeuci mojego syna? Cóż, zaprawdę nie znasz dnia, godziny ni okoliczności gdy będzie Ci dane spotkać bratnią duszę!!!

                                                       Szaleństwa na zajęciach z SI

10. Miałaś kompleksy? Za duże nogi/małe piersi/ słaba cera? Zamartwiałaś się przez lata lekko zadartym nosem? Ja nie mam kompleksów. Żadnych!!! Naprawdę ani jednego!!! Bo nie mam czasu na ich szukanie przed lustrem. Nie zadręczam się wyglądem, bo zwykle jeśli uda mi się ubrać  uczesać i umalować to i tak wykonałam plan MEGA. Pewnie znalazłoby się coś do poprawy gdyby się przyjrzeć  Ale nie przyglądam się - bo szkoda mi na to czasu. I wreszcie, mając 30 lat na karku cieszę się sama sobą. Obyło się bez drakońskich diet, operacji plastycznych, wydawaniu majątku na stylistę. Antek- stylista mój doskonały:))A mąż korzysta- bo choć nie spędzam wielu godzin tygodniowo u fryzjera to z tą samoakceptacją ponoć mi do twarzy:)

11. Tak wiem.... miało być 10, ale ten punkt jest ważny. Chyba nawet najważniejszy. Jeśli Ty też bałaś się zrobić prawo jazdy, nie wyobrażałaś sobie że można pójść z dzieckiem w góry, nie podejrzewałaś siebie o umiejętności manualne lub sądziłaś że nie umiesz śpiewać ... to przyjdzie Ci wszystkie swoje lęki pokonać. Zrobisz prawo jazdy, będziesz chodzić z dzieckiem w chuście i nosidle po Połoninach. Odkryjesz przyjemność z majsterkowania z mężem by tylko zrobić dla Małego deskorolkę sensoryczną. Będziesz śpiewać , mimo że w liceum nauczyciel muzyki błagał byś nie wydawała z siebie melodycznych dźwięków.    Okaże się że możesz wszystko jeśli chcesz. Że nie ma na świecie takiego strachu którego byś nie umiała pokonać  Poza strachem o swoje dziecko. Powodowania nim potrafisz góry przenosić  Odkryjesz w sobie siłę o którą Twoi rodzice nawet Cię nie podejrzewali. Zawdzięczasz to swojemu dziecku. Tylko jemu. Wyjątkowemu, małemu człowiekowi który napędza Cię do rzeczy WIELKICH.


Czasem zastanawiam się kto w naszym domu wychowuje a kto jest wychowywany. Myślę, że w takim samym stopniu ja wychowuję Antosia co Antoś wychowuje mnie. Uczymy się siebie i od siebie nawzajem. Pokonujemy dla siebie własne słabości. Każde z nas codziennie stara się dla tego drugiego być lepszym, ciekawszym i cierpliwszym. Kochamy siebie bezgranicznie. Bawimy siebie do łez. Możemy na sobie zawsze polegać.
Związek doskonały. Mój perfekcyjny i wymarzony facet. Mimo że dwuletni:) I mimo że z autyzmem:)

13 komentarzy:

  1. Gosiu rewelacyjny tekst !!! :) Całuski dla Antosia :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie TAK!
    Cóż za trafne podejście. Dzięki za listę i porcję dobrego humoru przy okazji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamo Aspika- witaj:-). Rozgosc sie u nas, napoj herbaty i posmiej razem z nami:-) Dziekuje bardzo za cieple slowa:-)

      Usuń
    2. Dziękuję, zostanę u Was dłużej, tak tu przyjemnie i wesoło :)

      Usuń
  3. Po pierwszym punkcie chciałam powiedzieć "eee, to nie o nas" - ja tam pomimo fitnessu nie schudłam ;) Przeczytałam do końca - świetny tekst!

    OdpowiedzUsuń
  4. podpisuję się pod wszystkimi punktami!

    OdpowiedzUsuń
  5. I dobrze,że odświerzyłaś. Świetny tekst o naszej codzienności na szóstym biegu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. tekst doskonały, pozwoliłam sobie udostępnić na fb ;) brawa dla autorki! trafione w samo sedno :)

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw po sobie ślad. Razem przecież raźniej...