niedziela, 23 września 2012

Mam dwa latka i mam bunt dwulatka!!!!

Sporo nie pisałam gdyż powróciliśmy po przerwie wakacyjnej do terapii z pełną parą i czasoprzestrzeń niemiłosiernie się skurczyła. W poniedziałek Antoniusz skończył dwa latka!!!! Oczywiście były świeczki na " torcie". Cóż to była za radość!!! Antonio cztery razy je zdmuchiwał tak mu się spodobało!!!



Nasz mały solenizant zawsze wszystko robił wbrew konwenansom więc odmówił przyjęcia prezentów za to postanowił zrobić prezent Mamuśce. Sam, z własnej i nieprzymuszonej woli pokazał gdzie jest jego oko, ucho, nos i włosy. A potem, by nie było najmniejszych wątpliwości, analogiczne części ciała wskazał u mamy!!! Już od dawna wiedzieliśmy że Antoś zdecydowanie więcej wie i rozumie niż może nam to pokazać. A tu proszę jaki prezent!!! Antoś nie tylko wreszcie zaprezentował umiejętność ćwiczoną-bagatela- rok, ale przede wszystkim zechciał mi ją pokazać, podzielić się ze mną. A jaki był z siebie dumny nasz Dwuletni przystojniak!!!



Wraz z drugimi urodzinami dopadł nas już całkowicie bunt dwulatka. Nie żeby to dla nas taka znowu zupełna nowość była- Antoś rogatą i zbuntowaną duszę pokazuje od zawsze, a od pół roku to już z wyjątkową gracją ćwiczy naszą cierpliwość. Jednak teraz mamy już prawdziwego KRÓLA PRZEKORY. Skoro mama mówi nie rzucaj to można mieć absolutną pewność że Antoś rzuci młotkiem drewnianym w telewizor i jeszcze się filuternie przy tym uśmiechnie. Idziemy? Nie, gdy Antoś to słyszy natychmiast siada. Stój? Biegnie! Wstań? Kładzie się! Cokolwiek pragniemy z Antoniem wykonać KRÓL PRZEKORY ma na to zupełnie inny plan. Przez moment wpadł mi nawet szatański pomysł do głowy  co by się do młodego nie zwracać po kobiecemu...czyli myśląc " tak" a mówiąc " nie".... Wtedy w wyniku jego przekory można by było szybciej osiągnąć cel. Ale nie, plan zawitał tylko sekundę w mojej głowie. Antoś ma wystarczający problem z rozumieniem mowy, babskiego harmidru lepiej mu nie wprowadzać.
Cóż, trzeba więc... przetrwać. Dokopać się do rezerw cierpliwości i zdecydowanie je powiększyć ( JAK???). Pamiętam , że gdy Hania przechodziła bunt dwulatka to i 40 minut potrafiła leżeć na chodniku w jawnym proteście przeciw złej mamie, która kazała jej iść na własnych nóżkach. I strajki żywieniowe po tydzień pamiętam....Czyli nic znowu takiego wyjątkowego u Antosia się nie dzieje.
Paradoksalnie ja się z tego buntu dwulatka cieszę. To znaczy- jak przeżyję i odetchnę to się w pełni ucieszę:)
Bo jest tyle rzeczy których Antoś " nie osiągnął w stosunku do normy rozwojowej" ( czyli wg. szablonika), że punktualny bunt dwulatka jest dla nas naprawdę skarbem. Bo to znaczy że w Antonim tworzy się jego własne JA, dojrzewa EGO, kształtuje samoświadomość, wyrabia charakter i kiełkuje moc sprawcza!!!
I nawet jeśli to jego EGO musi rosnąc wraz z ilością plam po zupie na ścianach to przecież warto!!!!
A w sekrecie powiem Wam że oczywiście przed Antosiem staram się być  spokojna, zrównoważona i konsekwentna ( " bo tylko konsekwencja może nas uratować"). Ale jak widzę te jego ubawione moimi staraniami oczka to naprawdę trudno zachować posępną i złowrogą minę:)  No bo jak się nie śmiać- choćby tak bardzo w środku kiedy się widzi takiego szkodnika?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pozostaw po sobie ślad. Razem przecież raźniej...